Reklama
Varials

Porozmawiajmy o naszej seksualności

„Chociaż uprawiamy seks, mamy bardzo małą świadomość na temat własnej seksualności. Nie wiemy, co nam sprawia przyjemność i jak tę przyjemność przeżywać" – mówi trenerka intymności

tekst Paweł Mączewski
24 Marzec 2015, 1:50pm

Źródło: Flickr/Dennis Brekke

Obecne czasy charakteryzuje dualizm w kwestii ludzkiej seksualności. Z jednej strony emanujemy nią w środkach masowego przekazu, czujemy się wyzwoleni bardziej niż kiedykolwiek. Z drugiej, cały czas towarzyszy nam duża doza wstydu, niekiedy konserwatywnego spojrzenia na kwestie intymne, co jest następstwem wielopokoleniowych, kulturowych nakazów i zakazów. Wstydzimy się siebie, nieraz nawet przed swoimi partnerami. Nie akcentujemy swoich potrzeb, mylimy swoją seksualność z seksem, często przedmiotowym.

Ten stan rzeczy chce zmienić Liza Rina Kośny, trenerka seksualności i relacji intymnych, twórczyni Instytutu Seksualności, który jako swoją misję podaje pomoc w „budowaniu szczęśliwych, wyzwolonych i niezmierzających do poczuci winy związków". Postanowiłem spotkać się z Lizą.

VICE: Powiedz na wstępie kilka słów o sobie, czym się zajmujesz?
Liza Rina Kośny: Jestem trenerem relacji i seksualności oraz terapeutką ciała. Nie jest to do końca masażysta ani terapeuta psychologiczny, więc jestem chyba nowym zawodem.

Co robicie w Instytucie Seksualności?
Przede wszystkim nie świadczymy żadnych usług erotycznych [śmiech]. Zajmujemy się poszerzaniem świadomości w obrębie ciała i seksualności. Pracujemy nad tym, jak wydobyć cały potencjał, jak cieszyć się swoją seksualnością i być z niej dumnym. Wyzbywamy się wielu kulturowych uwarunkowań, które nam niestety wpojono. Świadomość społeczna w tematach seksualności jest wciąż bardzo mała. Ludzka seksualność, przez wielu czytana jest jako sam seks. To pokazuje, jak mylnie łączone są ze sobą te dwie rzeczy.

Ludzka seksualność, przez wielu czytana jest jako sam seks. To pokazuje, jak mylnie łączone są ze sobą te dwie rzeczy

Dlatego powstała decyzja, by otworzyć Instytut?
Zwróć uwagę, że nas nigdy nie uczono o naszej seksualności. Starsze pokolenia nie miały nawet szkolnej edukacji na ten temat, a ta obecna też zostawia wiele do życzenia, bo rozmowy o organach płciowych i antykoncepcji, to jeszcze nie jest świadomość seksualna.

Widzę, że staracie się wypełnić tę lukę. Co to jest „nauka orgazmów energetycznych" i „praca z bliznami"? Wiem, że to niektóre z rzeczy, którymi się tu zajmujecie.
Orgazm energetyczny to orgazm całego ciała, do którego może dojść nawet bez stymulacji miejsc intymnych. W pierwszej chwili może się to wydawać czymś dziwnym, ale to jest możliwe – przeżywanie pełnej seksualnej przyjemności przez pełne odblokowanie energii w naszym ciele. Paradoksalnie, chociaż mężczyźni w sprawach seksualnych są uzależnieni od obrazu, tutaj mogą przeżywać ten orgazm nie tylko bez ejakulacji, ale nawet bez wzwodu.


Piszemy nie tylko o seksie. Polub fanpage VICE Polska, żeby być z nami na bieżąco


Czy to czary?
No właśnie, myślisz o tym, jak o czymś nienaturalnym, a w rzeczywistości jest wręcz przeciwnie.

Ok, a jak to jest z tą pracą nad bliznami? Ja na przykład mam ich na sobie mnóstwo.
Blizny są tutaj rozumiane dwojako – jako te fizyczne, jak i te psychiczne. Ingerencja w nasze ciało, nawet najmniejszy zabieg chirurgiczny pozostawia ślad-ból w ciele. Można nad tym pracować na poziomie psychiki, ale na poziomie ciała problem może wcale nie znikać. Pomagamy więc, np. kobietom, które poddały się cesarskiemu cięciu czy miały trudny poród i przestały czerpać pełną satysfakcje seksualną. Pomagamy także kobietom, które mając 35 lat, wciąż nie miewają orgazmów. Panom z przedwczesnym wytryskiem, czy przerostem prostaty. Dzięki wspólnej pracy, terapii, masażom tantrycznym i intymnym, pomagamy odzyskać im równowagę w ciele i psychice. Poza tym, tak jak wspomniałam, blizny to także psychiczne i emocjonalne traumy po nadużyciach czy niewłaściwym traktowaniu przez bliskich, partnera lub partnerkę.


Źródło: Flickr/Dennis Brekke

Jaki jest przedział wiekowy osób, które was odwiedzają?
Grupa wiekowa oscyluje w przedziale 25-50 lat, kobiety i mężczyźni, chociaż coraz częściej pojawiają się też pary. Bywają u nas też osoby starsze, nawet do 70 lat. Ich potrzeby są różne, jedni przychodzą po masaż, inni pracują nad ciałem, jeszcze inni przychodzą na naukę.

Czy twoim zdaniem Polacy mają problem z seksualnością?
Problem to duże słowo. Pytanie powinno brzmieć, czy potrafią cieszyć swoją seksualnością? Bo moim zdaniem, chociaż uprawiamy seks, mamy bardzo małą świadomość na temat własnej seksualności. Nie wiemy, co nam sprawia przyjemność i jak tę przyjemność przeżywać i się nią bawić. Jesteśmy narodem krytycznie nastawionym do nowych rzeczy, gdzie pomimo naszej niewiedzy na dany temat, trwamy w przekonaniu, że jesteśmy jego znawcami. W dużej mierze źródłem tego może być lęk przed zmianami. Inną kwestią jest to, że wychowujemy się na zakazach i nakazach, odgórnych wyznacznikach, co jest moralne, a co nie. Zanim stajemy się w miarę autonomiczni i zaczynamy sami o sobie stanowić, zewsząd bombardują nas wytyczne autorytetów. Jeżeli jesteśmy wierzący, dochodzi jeszcze kwestia grzechu, o którym z ambony mówi nam ksiądz. Złudnie wydaje nam się, że to nie ma na nas żadnego wpływu i nie oddziałuje na postrzeganie naszej seksualności.

Chrześcijańska religia nie jest pozytywnie nastawiona do seksualności. To jedna z tych religii, jak np. islam, gdzie seksualność człowieka została zbrukana

Co robić?
Wyrzucić dogmaty innych ludzi i zbudować się od początku. Społeczeństwo nie uczy szczęścia jednostki, uczy jak czynić dobro dla globalnej koniunktury.

Jesteśmy krajem z długą chrześcijańską tradycją, czy twoim zdaniem nasza religia stoi na drodze do poznania naszej seksualności?
Chrześcijańska religia oczywiście nie jest pozytywnie nastawiona do seksualności. To jedna z tych religii, jak np. islam, gdzie seksualność człowieka została zbrukana. Pokazuje swoim wiernym, że jest czymś niewłaściwym, wręcz niepotrzebnym, chyba że chodzi o prokreację. Zresztą, według kościoła katolickiego, jeszcze 100 lat temu kobiety nie miały nawet duszy. Kobiety i zwierzęta.

No tak, już tylko zwierzęta czekają w kolejce do Nieba. Czy oprócz religii, widzisz jeszcze jakieś inne przeszkody?
Niepokoi mnie obecna tendencja przedmiotowego traktowania seksu i seksualności. Zamiast na słuchaniu samych siebie, koncentrujemy się na grze aktorskiej, manipulujemy partnerami. To natomiast nie buduje świadomych relacji. Nie sztuką jest pójść ze sobą do łóżka po kilku drinkach, z przypadkową osobą. Każdy z nas jest w stanie to zrobić. To właśnie w pełni świadomy seks daje nam niesamowitą radość, pewność siebie i uśmiech na twarzy. Łatwiej jest się „znieczulić" i dodać sobie animuszu, niż stanąć nagim emocjonalnie przed swoim partnerem lub partnerką i zbudować świadomą relację. Nawet jeżeli mówimy o jednorazowym spotkaniu, róbmy to świadomie, bez używek, bez alkoholu i narkotyków. Wmawiamy sobie, że tak będzie fajniej, zajebiście. Tylko co będzie zajebiste? Kim wtedy będziemy, czy naprawdę sobą?

Z jednej strony spychamy temat naszej seksualności na dalszy plan, wstydzimy się go. Z drugiej nie przeszkadzają nam reklamy bielizny lub perfum, emanujące nagością. Hipokryzja?
Wszystkie te reklamy tylko pogłębiają w nas to przedmiotowe traktowanie swojego ciała. Zaczynamy zapominać, że za tym obrazem pięknej kobiety jest człowiek, bo liczy się tylko ciało. Często przychodzą do nas mężczyźni, którzy są uzależnieni od kobiecej formy, trwają w ciągłej pogoni za pięknym biustem, dużym tyłkiem, seksualnym przedmiotem, a nie osobą, która też ma swoje uczucia. Kobiety natomiast wpadają w kompleksy, porównując się z paniami z obrazka. Tyle że to przecież reklama, która ma ci mówić, że będziesz sexy tylko w tej bieliźnie lub tylko z tymi perfumami.


Źródło: Flickr/Dennis Brekke

Co składa się na naszą seksualność?
Wiele rzeczy, m.in. to jak ja się czuje w swoim ciele i jak je znam, to jak o nim mówię, jak wyrażam swoje potrzeby, i jak jestem świadomie asertywna, gdy nie mam ochoty na seks i nie czuję z tego powodu wyrzutów sumienia.

Czy seksualność ma datę ważności?
Oczywiście, że nie, tak samo, jak nie ma jej seks. Możemy i powinniśmy cieszyć się tym całe życie.

Dziękuję za rozmowę.