Reklama
śmierć

Czy zwierzęta mogą popełnić samobójstwo?

Idea zwierząt odbierających sobie życie intrygowała ludzkość od tysięcy lat. Staramy się nieco rozwiać wątpliwości wokół tego ponurego zagadnienia

tekst Jessica Mudditt; tłumaczenie Zuzanna Krasowska
18 Kwiecień 2018, 11:00pm

Wyrak upiorny, fot. via Shutterstock

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE Australia

Pierwszy raz usłyszałam o zwierzęcych samobójstwach po tym, jak zbliżyłam się do wyraków, czyli ssaków naczelnych mieszkających na Filipinach. Te maleńkie, przypominające mistrza Yodę stworzonka prowadzą nocny tryb życia i nienawidzą hałasu oraz kontaktu z ludźmi. Koszmar, jakim jest dla nich utknięcie w jakimś zoo, gdzie tysiące turystów robi sobie z nimi selfie – co zresztą sama uczyniłam w rzekomym „azylu” dla wyraków – może popchnąć ich do naprawdę drastycznych czynów: część z nich uderza swoimi malutkimi głowami w pręty klatki tak długo, aż umrą. Oczywiście dowiedziałam się o tym dopiero po tym, jak stamtąd wyszłam. Czułam się okropnie.

Wyraki to nie jedyny gatunek, który potrafi popełnić samobójstwo. Wzmianki o zwierzętach, które odebrały sobie życie, można znaleźć w starożytnych tekstach – nawet Arystoteles pisał o przypadku ogiera, który rzucił się w przepaść po tym, jak zdał sobie sprawę z tego, że nieświadomie współżył z matką. Zarówno ekspertów od zwierząt, jak i media, temat ten intrygował od dawna – naukowcy wciąż nie wiedzą, co motywuje grupy zdrowych wielorybów do wypływania na brzeg, a masowe samobójstwa lemingów stały się częstym motywem w popkulturze.

Dzisiejsza fascynacja tym tematem wydaje się mieć swoje początki w wiktoriańskiej Anglii. Artykuł z londyńskiej gazety opublikowany w 1845 roku opisywał przypadek psa, który wydawał się popełnić samobójstwo przez utopienie. Chociaż wielokrotnie go wyławiano, „ponownie wskoczył i uparcie tak długo trzymał głowę pod wodą, aż uszło z niego życie”. W latach 70. i 80. XIX w. pojawiło się jeszcze więcej takich informacji: jakaś kaczka miała się celowo utopić, a kotka powiesić na drzewie po śmierci jej kociąt. Mogło to wynikać z tego, że właśnie w tamtym okresie zaczęły się pojawiać teorie głoszące, jakoby zwierzęta również miały życie wewnętrzne i dlatego należy im oszczędzać bólu oraz cierpienia.


OBEJRZYJ: Za kulisami handlu egzotycznymi zwierzętami


Również w ostatnich latach miały miejsce przypadki, o których mówi się, że były zwierzęcymi samobójstwami. W 2011 roku w Chinach trzymana w niewoli niedźwiedzica najpierw udusiła swoje dziecko, a potem zabiła samą siebie. Wydarzyło się to po tym, jak młode zostało poddane wyjątkowo bolesnemu zabiegowi wprowadzenia cewnika do brzucha, który przeprowadzono, aby wyprowadzić żółć [niedźwiedzią żółć wykorzystuje się w tradycyjnej medycynie chińskiej – przyp. red.]. Ktoś, kto twierdzi, że był świadkiem zdarzeń na tej „farmie żółci”, powiedział:

„Matka wyrwała się z klatki, gdy usłyszała, jak jej dziecko wyło ze strachu, gdy pracownik zbliżał się, aby przekłuć mu żołądek. Chciał »wydoić« żółć. Nie mogąc uwolnić małego z więzów, które go krępowały, matka go przytuliła, a następnie udusiła swoim ciałem. Potem je puściła i rzuciła się na ścianę z wyciągniętą do przodu głową, w ten sposób zabijając również siebie”.

Według naukowców używanie pojęcia „samobójstwo” w kontekście zwierząt bywa problematyczne, ponieważ wymaga udowodnienia, że był to ich świadomy zamiar, mówi Barbara King, antropolożka i autorka książki How Animals Grieve (Jak zwierzęta rozpaczają). „Jak możemy naukowo dowieść takich rzeczy?” – pyta.

Niemniej jednak King uważa zachowanie delfinów za prawdopodobnie najbardziej wiarygodną wskazówkę, że samobójstwo może istnieć w królestwie zwierząt. Są one znane z tego, że w obliczu pewnej śmierci (np. kiedy zostają upolowane) albo w przypadku trzymania ich w bardzo małych basenach, potrafią wstrzymywać oddech tak długo, aż nie umrą. „Delfiny oddychają świadomie, a nie automatycznie. To tak inteligentne stworzenia, że są w stanie tworzyć bardzo skomplikowane plany. Niewykluczone, że mogą podjąć decyzję o samobójstwie”.

Doktor David Peña-Guzmán z San Francisco State University napisał na ten temat wiele prac i uważa, że zwierzęta są zdolne do autodestrukcyjnych zachowań. „Istnieją dowody na to, że zwierzęta mają bogate życie emocjonalne i doświadczają negatywnych emocji, przez które mogą cierpieć na zespół stresu pourazowego i depresję, a także odczuwać długotrwały smutek. Rzeczy te powszechnie uważa się za częste zwiastuny samobójstwa”.

Niektóre zwierzęta, argumentuje Peña-Guzmán, naprawdę potrafią umrzeć z żalu, kiedy zginie ich właściciel – jest im równie źle, co nam, kiedy tracimy zwierzaka. „Zwierzęta, których towarzysze umierają, potrafią być kompletnie zrozpaczone” – pisze. „W niektórych przypadkach popadają w tak głęboką depresję, że po prostu tracą wolę życia. Przestają jeść i umierają”.

Pies i grób. Zdjęcie via Shutterstock

Jednak Antonio Preti, psychiatra z University of Cagliari, sądzi, że ludzie patrzą na zwierzęta przez pryzmat własnych doświadczeń i rzutują na nie własne rozumienie smutku. Preti powiedział BBC, że śmierć tych zwierząt można wytłumaczyć zakłóceniem pewnych więzi społecznych: „Zwierzę nie podejmuje świadomej decyzji, aby umrzeć, tylko raczej tak się przywiązuje do swojego pana, że nie przyjmuje już jedzenia od innej osoby”.

Eksperci mówią, że niektóre zachowania zwierząt, które odbieramy jako samobójstwo, w rzeczywistości są czymś zupełnie innym. Przykładowo wieloryby: to istoty społeczne, więc gdy jeden członek stado choruje i szuka schronienia na płytkich wodach, inne podążą za nim. Niekoniecznie robią to z zamiarem zakończenia swojego życia.


Polub fanpage VICE Polska i bądź z nami na bieżąco


Również rzekome grupowe samobójstwa lemingów to tylko mit, za którego rozpowszechnienie należy winić Disneya. Tak naprawdę lemingi decydują się na masowe migracje tylko wtedy, gdy ich populacja w danym miejscu staje się zbyt gęsta i zaczyna im brakować pożywienia. Zaczynają wtedy szukać nowych siedlisk – i to właśnie wtedy zdarza im się umrzeć, ale to dlatego, że spadną ze stromego zbocza lub utoną w rzece.

Inny dziwaczny przykład to pająki, a dokładnie pajęczyce, które pozwalają swoim dzieciom pożreć się żywcem. Nie jest to jednak samobójstwa, tylko bezinteresowny akt, dzięki któremu ich potomstwo dostaje pierwszy odżywczy posiłek. W ten sposób matki pomagają im przetrwać.

Chociaż w świecie naukowym nie ma zgody co do tego, czy zwierzęta naprawdę mogą popełnić samobójstwo w tym samym znaczeniu, co ludzie, Peña-Guzmán przyznaje, że badania nad zwierzętami dużo nas nauczyły o takich zachowaniach u ludzi. „Większość naszej wiedzy na temat ludzkiego samobójstwa, w tym o jego przyczynach, stanowi wnioski, które wysunęliśmy na podstawie badania zwierząt” – mówi.

„A byłoby to niemożliwe, gdyby między ludźmi a zwierzętami nie istniały duże podobieństwa – biologiczne, neurologiczne, psychologiczne, poznawcze i społeczne – w kwestiach związanych z samobójstwem. Właśnie te podobieństwa potwierdzają, że tak, zwierzęta mogą popełnić samobójstwo”.


Więcej na VICE:

Tagged:
delfín
cierpienie
prawa zwierząt
zwierzęta
wieloryb
delfiny
Samobójstwo
Zdrowie Psychiczne
cierpienie zwierząt
świadomość
VICE AU
wieloryby
wyrak
wyraki