Wszystkie zdjęcia: Adrian Lach

Maski Marszu Niepodległości

Dlaczego do świętowania niepodległości trzeba zakrywać twarz? Zobacz przejmujące zdjęcia zamaskowanych uczestników tegorocznego marszu

|
lis 14 2017, 10:12am

Wszystkie zdjęcia: Adrian Lach

„Było bezpiecznie, było spokojnie, policja zapewniła bezpieczeństwo. Również ci, którzy występowali pod innymi sztandarami – było widać sztandar czerwony – mogli swoje poglądy manifestować. To jest dowód na to, że Polska jest krajem demokratycznym, wolnym” ‒ chwalił tegoroczny Marsz Niepodległości szef MSWiA Mariusz Błaszczak. Jego słowa wpisywały się w narrację prowadzoną przez Wiadomości TVP, które opisywały to wydarzenie jako przyjazne i rodzinne: „Wiek nie miał znaczenia, w Marszu udział wzięli ci, którzy za wolną Polskę walczyli, ci którzy chcieli im za to podziękować i najmłodsi, którzy patriotyzmu dopiero się uczą".

W tegorocznym Marszu Niepodległości [TUTAJ przeczytasz naszą relację z tego wydarzenia], odbywającym się pod hasłem „My chcemy Boga”, według szacunków policji, udział wzięło ok. 60 tys. osób i chociaż było relatywnie spokojnie, uwagę opinii publicznej zwróciły rasistowskie i ksenofobiczne hasła typu „Biała Europa lub bezludna” i „Wszyscy inni, wszyscy biali".


Zobacz też dokument VICE o skrajnej prawicy w Polsce


Dzień po marszu Wiadomości TVP „skrajności" określiły mianem marginesu. Nienawistne hasła skrytykowali natomiast minister Gliński i prezydent Andrzej Duda: „Nie ma w naszym kraju miejsca na ksenofobię, chorobliwy nacjonalizm, antysemityzm. Taka postawa oznacza wykluczenie z naszego społeczeństwa. Tacy ludzie są wykluczeni".

Postanowiłem zapytać Adriana Lacha, który brał udział w tegorocznym marszu i z bliska fotografował jego zamaskowanych uczestników, czy czuł, że jest to impreza rodzinna i dlaczego do świętowania niepodległości swojego kraju niektórzy zakrywają twarze.

VICE: Który raz byłeś na Marszu Niepodległości?
Adrian Lach: To był mój trzeci raz.

Czym się charakteryzowała ta edycja?
W tym roku poczułem, że jest jakoś inaczej. Na poprzednich marszach tylko grupki skandowały agresywne hasła. Mam wrażenie, że w tym roku więcej zwyczajnych ludzi brało w tym udział i się podłączało. Wydaje mi się, że doszło do większej radykalizacji. Głoszenie skrajnych poglądów stało się bardziej ostentacyjne, wykorzystując nacjonalistyczną symbolikę. Było więcej dużych transparentów nawołujących do przemocy. Na moim pierwszym marszu widziałem może jeden celtycki krzyż, w zeszłym roku było ich już kilka, natomiast w tym roku było ich mnóstwo, a jedna flaga była wzorowana na nazistowskiej (krzyż celtycki w białym okręgu na czerwonym tle). Race to niestety klasyka, momentami nie dało się oddychać.

Czy nazwałbyś tę imprezę „rodzinną”, czy zabrałbyś na nią swoje dziecko?
Zdecydowanie nie! Zwłaszcza w tym roku. Przede wszystkim było strasznie ciasno, ludzie napierali, jak już wspomniałem – były race i bardzo mocne petardy. Poza tym treści prezentowane podczas marszu dalekie są od tych, które chcemy przekazywać następnym pokoleniom – abortowane płody na transparentach i podobne materiały na ten temat. Przerażające. Kiedyś jako dziecko i później harcerz uczestniczyłem w obchodach święta 11 Listopada. W mojej rodzinnej miejscowości (Bielsko-Biała) organizowana była uroczysta msza, po której pochód przechodził ulicami i kierował się na cmentarz wojskowy.


Bądź z nami na bieżąco. Polub fanpage VICE Polska na Facebooku


Pamiętam, że był to marsz w ciszy i zadumie. Na cmentarzu był Apel Poległych. Wszystko odbywało się sposób odpowiednio upamiętniający walczących. Warszawski Marsz Niepodległości w niczym nie przypomina tamtego. Pozwolenie na udział grup, które tylko chcą pokazać, jak bardzo są nietolerancyjne, mija się z jakimkolwiek celem. Nie rozumiem też, w jaki sposób ma to upamiętniać zdobycie niepodległości.

Czy czułeś się tam bezpiecznie, fotografując demonstrujących?
Może ze dwa razy miałem podwyższone tętno, ale zasadniczo czułem się bezpiecznie (może to zasługa odpowiedniego stroju). Raz zostałem popchnięty przez mężczyznę, który chciał mnie uderzyć, ale nie skończyło się to dramatem. Część demonstrujących była zuchwała, być może dzięki temu, że czuli się tam komfortowo i bezkarnie. Fakt, że ich fotografowałem nie był dla nich kłopotliwy.

Dlaczego – twoim zdaniem – fotografowane przez ciebie osoby zakrywały twarz?
Przede wszystkim ciężej teraz będzie ustalić, kto prezentował treści niezgodne z prawem. Myślę, że pewne grupy zakamuflowanych były przygotowane na „jakąś ewentualność”, w której woleliby pozostać anonimowi (chociaż słyszałem o nowych metodach rozpoznawania pomimo noszenia kominiarek, może dlatego jeden miał coś na wzór burki). Pozostała część uległa otoczeniu i też się w jakiś sposób zakamuflowała. Dodam, że na wielu kominiarkach umieszczone były symbole np.: klubów piłkarskich i nazwy ugrupowań co jednoznacznie określa, kto je nosił.

Dzięki za rozmowę.

Śledź autora na jego profilu na Facebooku

Zobacz galerię Adriana Lacha zamaskowanych twarzy Marszu Niepodległości

Więcej VICE
Kanały VICE