„Twój Weekend”, który przejdzie do historii

Ostatni numer najdłużej wydawanego polskiego pisma erotycznego to sprzeciw wobec uprzedmiotowieniu kobiet, ale też i kawał dobrego czytania

|
08 Marzec 2019, 2:57pm

Kiedy byłem dorastającym i niepewnym siebie nastolatkiem, w moim rodzinnym domu nie rozmawiało się o seksie. Tego tematu nie było. W szkole podstawowej były lekcje biologii, a później lekcje wychowania w rodzinie, czy jak to się nazywało, na których nauczycielka opowiadała coś o bananach i prezerwatywach. Razem z zebranymi w klasie chłopakami byliśmy zmieszani tą sytuacją nie mniej, niż pani prowadząca zajęcia. Były też gazety porno. Tak jakby, bo za szybami zakratowanych kiosków zawstydzały mój wzrok, który siłą rzeczy czasem wędrował w te zakazane półki wystaw. Już same okładki były niekiedy sporym hardkorem dla dzieciaka z podstawówki. Gdzieś tam pośród nich leżał „Twój weekend” – przez starszych kolegów uważany za lamusa pośród innych tytułów, bo nie operował tak wulgarnymi i bezpośrednimi obrazami seksu, który nazywali „mocnym rżnięciem hehe”.

Poza tym pamiętam, że kosztował grosze, bo któregoś dnia zrzuciliśmy się z kumplem (pozdrawiam cię Łukasz, rudy typie, gdziekolwiek jesteś) na jeden egzemplarz. Pamiętam stres, czy kobieta w okienku nam to sprzeda; pamiętam, że poszliśmy do kiosku dwa podwórka dalej, bo baliśmy się reakcji sprzedawczyni. Heh, dzieciaki, gnojki. Tak było. Mniej więcej. Ale była też później lipa, jak rodzice znaleźli u mnie jakieś zdjęcia nagich kobiet. W domu nie rozmawiało się o seksie.

„Kiedy w grudniu 2018 roku najstarsze i najbardziej kultowe polskie pismo erotyczne wystawiono na sprzedaż, natychmiast je kupiliśmy. W jednym celu: żeby je symbolicznie zamknąć” – poinformowała w czwartek Gazeta.pl, w wigilię Dnia Kobiet, wywołując tym samym niemałą burzę w sekcji komentarzy na swoim profilu na Facebooku.

Część oczywiście pochwaliła pomysł wydawnictwa i zaangażowanych w to marek, ale nie brakowało też słów krytyki, że to bardziej chwyt PR. Niektóre osoby uznały, że współpraca walczącej z seksizmem Agory z Blanką Lipińską, autorką książki 365 dni stawia wydawnictwo w złym świetle: „Ja się już trochę gubię w Waszej polityce, jako Wydawnictwa ogólnie. Z jednej strony »48 stron bez seksizmu«, a z drugiej wydajecie Blankę Lipińską i produkujecie film na podstawie jej książki, która szkodzi kobietom i to bardzo. I nie chodzi mi o erotyczne, pikantne sceny tylko ogólne wypowiedzi autorki o tym np. że każda kobieta marzy o gwałcie, tylko się do tego nie przyznaje. Takie stwierdzenia są niebezpieczne, a sama książka utrwala stereotyp poddańczości kobiet oraz je na maksa uprzedmiotawia”.

Zrzut FB
Komentarz na Facebooku pod informacją o akcji.

Jednak zawartość „nowego” Twojego Weekendu jest nie tylko świetnie napisana, ale przede wszystkim potrzebna i świetnie podana. Wcześniejsze działy pisma dostosowano pod treści, które pokazują kobiecy punkt widzenia. Ostatni Twój Weekend przypomina też o problemach, z jakimi wciąż musimy się zmagać w 2019 roku. Dosłownie tłumaczy: jak nie przekraczać granic, by nie zmienić się w budzącego lęk oblecha. Objaśnia niektóre zachowania poprzez konkretne definicje (czym jest Cat-Calling, czy Efekt Matyldy? Sprawdź!). Przypomina, że wysyłanie bez zgody drugiej osoby zdjęć swojego kutasa jest kutasiarską zagrywką, tak samo, jak zabranianie kobietom wrzucania do sieci wyzywających zdjęć i pisanie, że są puszczalskie (hej przykładowy kolego robiący sobie fotkę bez koszulki na siłowni, nie chciałbyś chyba przeczytać w komentarzu: ubierz się, ty kurwo!).

Gazeta.pl dodaje także w czwartkowej informacji o TW: „Całe pokolenie współczesnych mężczyzn z wypiekami na twarzy kupowało Twój Weekend, by spróbować zakazanego owocu, podglądać »dorosłe sprawy«, czerpać wiedzę o seksie i dziewczynach. Inne źródła edukacji seksualnej praktycznie nie istniały. Dziś są naszymi ojcami, współpracownikami, szefami, kolegami, często nieświadomymi stereotypów, którymi wciąż się posługują”.

Myślę, że to prawda. Myślę też, że branża porno przeżyje nas wszystkich. Dlatego ważne jest, by w kontrze do opinii niektórych konserwatywnych polityków prowadzić w szkołach edukację seksualną, by wspierać inicjatywy typu #SexEd. Ale też, by nie piętnować pracownic i pracowników seksualnych, którzy świadomie wybrali taki, a nie inny zawód.

Mamy 2019 rok i wiem, że seksizm ma się dobrze. Dlatego w Dzień Kobiet chciałbym życzyć wszystkim paniom siły i wytrwałości. Wierzę, że w końcu przyjdzie dzień, gdy nie będą musiały nikomu nic udowadniać. I chciałbym, żebyśmy więcej rozmawiali o seksie.

Śledź autora tekstu na jego profilu na Facebooku