Fotografia

Zobacz największe jezioro Iranu zanim zupełnie wyschnie

Fotograf Ebrahim Noroozi uchwycił nieziemskie piękno wysychającego Jeziora Urmia, kiedyś największego zbiornika wodnego na Bliskim Wschodzie

tekst Ebrahim Noroozi; Wysłuchane przez Kieran Morris; tłumaczenie Jan Bogdaniuk
15 Marzec 2019, 12:00am

Wszystkie zdjęcia: Ebrahim Noroozi

Irański fotograf Ebrahim Noroozi z zawodu uwiecznia nieznane oblicze swojej ojczyzny. Trzykrotny laureat World Press Awards nie boi się kierować obiektywu na mroczne, ciężkie, niepokojące tematy, takie jak publiczne egzekucje, czy długoterminowe skutki przemocy domowej. Jednak te cykle skupiały się na namacalnych zjawiskach, a tym razem przyglądamy się jednej z najpiękniejszych, choć nie mniej tragicznych kolekcji Norooziego: Jezioro na ostatnich nogach (The Lake on its Last Legs).

Urmia, niegdyś największe słone jezioro na Bliskim Wschodzie w ciągu ostatnich dwóch dekad skurczyła się w zdumiewającym tempie. Z powodu globalnego ocieplenia dziś zachowała zaledwie 10 procent swojej pojemności z 1995 roku — to jedna z najgorszych katastrof ekologicznych na całym kontynencie.

Jednak Noroozi na swoich zdjęciach nie uwydatnia tragedii: zamiast tego skupia się na radości, pięknie, świetle, i nieskończonym horyzoncie, który przenosi znikające jezioro do innego świata. Historia kurczącej się Urmii jest dobrze znana — sprawę nagłaśniał nawet Leonardo DiCaprio — ale Noroozi uwiecznia ludzkie doświadczenia i to, jak mimo sił, których nie kontrolujemy, możemy cieszyć się tym, co mamy, póki jest nam to dane.

The-Lake-on-Its-Last-Legs-10

Jego kadry pokazują gości igrających beztrosko w jeziorze padającym ofiarą zmiany klimatu — co tylko podkreśla wartość tego, co tracimy. Poniżej Noroozi opowiada, jak powstał ten cykl, co go zainspirowało i co chciał osiągnąć, uwieczniając zagładę jeziora.


The-Lake-on-Its-Last-Legs-09
The-Lake-on-Its-Last-Legs-08
The-Lake-on-Its-Last-Legs-07

Moim jedynym celem w tym cyklu było nie pokazywać piękna — ale i tak się pojawiło. Jezioro jest bardzo piękne, nie sposób przejść obok niego obojętnie, zwłaszcza gdy jego wody zabarwiają się na czerwono w ciepłej porze roku. To historia ludzi, ludzkości i krzywd, które my, ludzie, wyrządzamy naturze. Jezioro się zmienia, ulega zniszczeniu na naszych oczach, pewnie bezpowrotnie. To tragedia, której nie mógłbym zignorować i nie uwiecznić.

The-Lake-on-Its-Last-Legs-06
The-Lake-on-Its-Last-Legs-05
The-Lake-on-Its-Last-Legs-04

Po Urmii pływały kiedyś statki, zjeżdżali nad nią turyści — teraz całe jezioro da się przejść na piechotę. Na dawnym dnie leżą wyschnięte łodzie. Wyspy z soli pojawiają się i rosną z roku na rok. Zbyt mało ludzi mówi o ekologicznej katastrofie, z jaką mierzymy się w Iranie, i za którą jesteśmy w dużej mierze odpowiedzialni. Zbyt intensywnie uprawialiśmy ziemię, stawialiśmy zapory na rzekach i strumieniach zasilających jezioro i wszyscy odegraliśmy rolę w ociepleniu, przez które teraz wysycha. A mimo to ludzi najwyraźniej to nie obchodzi.

The-Lake-on-Its-Last-Legs-03
The-Lake-on-Its-Last-Legs-02
The-Lake-on-Its-Last-Legs-01

Przede wszystkim jednak to człowiek i człowieczeństwo zawsze stanowi przedmiot mojej pracy, nieważne, co fotografuję. Moim zdaniem ludzkość, podobnie jak jezioro, doznaje uszczerbku i jest niszczona przez nierozważne działania. To przekonanie to sprawia, że robię zdjęcia — czuję, że moim obowiązkiem jest ukazać straszne rzeczy, które dzieją się z ludzkiej ręki. W tym cyklu uwiecznieni ludzie nie okazują bezduszności ani cierpienia. Starają się wykorzystać każdą chwilę nad Jeziorem Urmia, usiłują zachować je we wspomnieniach, nawet gdy już go nie będzie. Z drugiej strony są po części odpowiedzialni za jego zagładę — tak jak ja — i tego nigdy nie wolno nam zapomnieć.

Więcej prac Ebrahima znajdziesz na jego Instagramie.

Artykuł pierwotnie ukazał się na Amuse

Więcej na VICE: