10 najważniejszych płyt

10 najważniejszych płyt: Natalia Nykiel

Natalię złapaliśmy w przerwie trasy Red Bull Tour Bus, w ramach której wokalistka daje w czerwcu darmowe koncerty w siedmiu polskich miastach.

tekst Artur Szklarczyk
16 Czerwiec 2017, 7:30am

Za nami już cztery z nich, ale zdążycie jeszcze na występy w Słupsku (18 czerwca), Bydgodszczy (19 czerwca) i Olsztynie (21 czerwca). Więcej szczegółów tutaj.

Tylko jedna, jedyna (ale znakomita!) płyta (nie licząc EP-ki o takim samym tytule), czyli "Lupus Electro". Ale też wiele świetnych koncertów, czy raczej multimedialnych show. A także wyraźny, odważny i autorski sposób na wizerunek, wyrażający się we strojach, fryzurach i makijażu. Natalia Nykiel jest jedna i niepodrabialna. Zresztą, sprawdźcie jej sensacyjną selekcję (sami byliśmy zaskoczeni!) przygotowaną na potrzeby cyklu, w którym przedstawiamy najważniejsze płyty naszych ulubionych artystów. Jest tu electropop, ale też Coma. Są silne i przebojowe wokalistki, ale też klasyka grunge'u. Po prostu płytowa "dycha" - jednym (modnym) słowem - sztos!

PS. W sieci krąży nowy singiel Natalii "Spokój", który zapowiada drugi album wokalistki (premiera prawdopodobnie już jesienią).

Stromae "Racine Carrée", 2013

Nigdy nie przepadałam za francuskim w muzyce, ale Stromae to absolutny kozak i dzięki niemu zmieniłam swój stosunek do śpiewania w tym języku. Ta płyta jest genialna pod kątem bitów. I oczywiście tekstów. Otworzyłam bardzo szeroko oczy kiedy z ciekawości sprawdziłam sobie słowa do znanej piosenki "Alors On Danse" (choć to akurat utwór z poprzedniej płyty) i od tej pory śledzę twórczość tego pana bardzo uważnie. Stromae wydał także genialne DVD z koncertu w Montrealu, którym bardzo wysoko postawił poprzeczkę innym artystom. To widowisko po prostu trzeba zobaczyć!

Coma "Pierwsze wyjście z mroku", 2004

Na tej płycie się wychowałam. Jako niepełnoletnia jeździłam na wszystkie koncerty Comy, na jakie tylko mogłam. Ta płyta łączy ze sobą świetne teksty, bardzo emocjonalny wokal i znakomite mocne brzmienie. Dla mnie to połączenie idealne. Zarówno utwory Comy, jak i te solowe Piotrka Roguckiego bardzo często wykonywałam na konkursach poezji śpiewanej. Mam do nich ogromny sentyment.

Katy B "On A Mission", 2011

Katy jest jedną z moich idolek. Chyba mogę ją zaliczyć do nurtu electropopu? A "Katy on a Mission" to płyta świetna pod każdym względem. Byłam na koncercie Katy na Coke Live Festival w Krakowie parę lat temu. Było znakomicie! Kiedy szalałam pod sceną mój przyjaciel powiedział mi, że za rok, dwa to ja będę stała na tej samej scenie. Trochę się z tego śmiałam, a po dwóch latach... faktycznie wystąpiłam na tej samej scenie! O tej samej porze, w namiocie pełnym ludzi. To był jeden z najważniejszych koncertów, jakie dotąd zagrałam.

Rihanna "Anti", 2016

Rihannę zawsze znałam tylko z singli, jakoś nigdy nie pochyliłam się nad całymi płytami. Album "Anti" już po pierwszym odsłuchu mnie zaciekawił, zaintrygował. W bardzo szybkim czasie "kupiłam" go w całości i jestem zachwycona jego konstrukcją. Tym, że brak na nim typowych przebojów. Ta płyta jest tak spójna, inna, a Rihanna śpiewa na niej bezczelnie, brudno i prawdopodobnie najlepiej w swojej karierze!

Jack Ü "Skrillex and Diplo Present Jack Ü", 2015

Skrillex i Diplo. Połączenie, które nie mogło się nie udać. A ich płyta? Idealna na imprezę! Z imponującym zestawem gości. Energia tego albumu to kompletna radość i czuję tam wielką zajawkę do robienia muzyki po... przyjacielsku. To po prostu słychać. No i przyznam, że od piosenki "Where Are Ü Now" stałam się zadeklarowaną fanką Justina Biebera.

Alice in Chains "Unplugged", 1996

Kolejna płyta z mojego okresu dojrzewania, czasu buntu. Album, który niesie duży ładunek emocjonalny. Alice In Chains to zespół zaliczany do wielkiej czwórki z Seattle, ale funkcjonował trochę w cieniu takich zespołów, jak choćby Nirvana czy Pearl Jam. Swego czasu byłam mocno zaczytana w biografii ówczesnego wokalisty Layne'a Staleya. Zmarł bardzo młodo. Za młodo. A samo "Unplugged"? W tym koncercie wyczuwa się dużą dozę mroku. Słuchając go miałam zawsze nieodparte wrażenie, że… coś się zaraz skończy. Layne zmarł kilka lat po wydaniu tej płyty.

"Everything Is Illuminated OST" (muzyka z filmu "Wszystko jest iluminacją"; Gogol Bordello i inni), 2005

Muzyka z mojego filmu życia oczywiście musiała się znaleźć w tym zestawieniu. Etniczny klimat, teksty po rosyjsku i ukraińsku oraz to niepowtarzalne wrażenie podczas słuchania, że... wracam do domu. Od tego soundtracku zaczęła się też moja miłość do Gogol Bordello.

SBTRKT "SBTRKT", 2011

Pierwsza z płyt z muzyka elektroniczną, które pokochałam. Do tego stopnia, że namalowałam kiedyś obraz masek tego producenta, który do dziś dumnie wisi u mnie w pokoju. Od tej płyty zaczęła się także moja fascynacja... Samphą!

Lianne La Havas "Is Your Love Bigh Enough", 2012

Lianne to piękna wokalistka o wielkim talencie i ogromnej kulturze muzycznej. Bardzo wzruszająca gitara, świetne, proste teksty to w tym przypadku coś, co uderza mi prosto w serce. Często słuchamy tej płyty wracając nocami z koncertów. A warszawski koncert Lianne był jednym z najlepszych, na jakich byłam.

Paramore "The Final Riot Live", 2008

Moja największa inspiracja - Hayley Williams w swoim żywiole, czyli album "live". Uwielbiam słuchać tego koncertu. I oglądać go. To jest istna bomba energetyczna, a moje ulubione wykonanie z tego show to "Let the Flames Begin". Sztos!