podróże

Jak naprawdę wygląda życie i praca na greckiej Ibizie

Dlaczego tracić wzrok i zdrowie przed komputerem w korpo, skoro mógłbyś polewać szoty w plażowym barze? Jednak praca na imprezowej wyspie wcale nie wygląda tak różowo
13 Listopad 2018, 12:54pm
praca na greckiej imprezowej wyspie
Wszystkie zdjęcia dzięki uprzejmości naszych rozmówców

Jeśli spędziłeś choć trochę czasu na imprezowej wyspie, to naturalne, że w którymś momencie pobytu zacząłeś rozważać przeprowadzkę. Dlaczego tracić wzrok i zdrowie przed komputerem w korpo, skoro mógłbyś polewać szoty w plażowym barze? Drinki z opalonymi wczasowiczami to chyba dużo lepsza zabawa niż gderanie na szefa przy kawie z automatu w biurowej kuchence.

Jednak według wielu weteranów tych Ibiz, Hvarów i Korfu praca na imprezowej wyspie wcale nie wygląda tak różowo. Rozmawiałem z czworgiem z nich, by dowiedzieć się, jak to jest pracować w takim miejscu w lecie. Opowiedzieli mi o niekończących się zmianach, kiepskich płacach i toaletach z piekła rodem.

Marianna Paraskeva, 32 lata

Mariana

Fot. dzięki uprzejmości Marianny.

VICE: Jak długo pracowałaś na greckich imprezowych wyspach?
Marianna: Zajmowałam się rezerwacjami w plażowej restauracji i barze przez dwa lata. Na początku było świetnie: koledzy i pracodawcy zawsze byli roześmiani, no i stawki były całkiem uczciwe.

Jak wyglądał twój typowy dzień?
Nie miałam stałego harmonogramu. Na Mykonos cały czas jesteś na nogach, w gotowości, żeby spełnić każdą zachciankę klienta. Masz przydzielone konkretne zadania, ale musisz być elastyczny na wypadek, jeśli będziesz potrzebny gdzie indziej. Kiedyś na przykład tuż przed otwarciem znanego baru plażowego w naszej okolicy, część kelnerów poproszono o pracę na budowie, żeby przyspieszyć proces. W teorii pracujesz osiem godzin dziennie, ale w praktyce to raczej dwanaście godzin, siedem dni w tygodniu. No i nie wolno nam brać wolnego między od czerwca do września.

Czy wakacyjna praca na wyspie choć trochę przypomina wakacje? Czy da się znaleźć trochę czasu dla siebie?
Z wakacjami nie ma to nic wspólnego. Może na mniejszych wysepkach, ale praca w popularnym kurorcie latem to wyczerpująca harówka. Gdy pracujesz w miejscu, które jest otwarte cały dzień, zaczynasz wcześnie i kończysz późno, około 2 w nocy. Jeśli masz szczęście i pracujesz w barze, który otwiera się po 11 rano, może uda ci się znaleźć trochę czasu i energii, żeby przedtem chwilę sobie popływać w morzu.

Jenna Sofou, 32 lata

Jenna

VICE: Jak długo pracowałaś na imprezowych wyspach?
Jenna: Byłam barmanką i kelnerką przez dziewięć lat. Zaczęłam, gdy miałam 21 lat. Wtedy wszystko to było dla mnie znacznie bardziej imponujące, niż było w rzeczywistości.

Jak wyglądał twój typowy dzień?
Jedynym stałym punktem była godzina otwarcia. Nigdy nie miałam pojęcia, o której skończę zmianę. Pracowałam średnio dziesięć godzin dziennie. Ale to nie jedyny powód, dla którego ta robota jest tak wyczerpująca. Chodzi też o to, że cały dzień jesteś na nogach i obsługujesz ludzi, a jak wiadomo, klientów się nie wybiera. Poza tym przez kilka ostatnich lat pracowałam też jako fotografka na różnych wydarzeniach, więc nawet gdy pod koniec sierpnia mogłam sobie pozwolić na odrobinę oddechu, była kompletnie wyczerpana.

OBEJRZYJ: Król hedonizmu oprowadził nas po swoim legendarnym hotelu na Ibizie

Czy praca na imprezowych wyspach jest choć trochę jak wakacje? Miałaś czas dla siebie?
Nie. Ludziom może się tak wydawać, ale rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Oczywiście to wciąż o wiele lepiej niż stać codziennie w korku do biura i z powrotem, ale to nie znaczy, że nie pracujemy naprawdę ciężko. Po prostu mamy przy tym ładniejsze widoki.

Opowiesz mi o swoim najgorszym doświadczeniu?
Pierwsze, co mi przychodzi do głowy, to gdy pewnego wieczora, w godzinach szczytu, podszedł do mnie szef i powiedział mi, żebym wszystko rzuciła i poszła za nim. Cała kabina toalety — cała — była pokryta gównem. Stałam na straży i pilnowałam, żeby nikt nie próbował z niej skorzystać, a szef wszedł do środka w masce, z butlą chloru i myjką ciśnieniową w ręce, by posprzątać ten koszmar.

Tasos Lalas, 30 lat

Tasos

VICE: Cześć Tasos. Od jak dawna pracujesz na imprezowych wyspach w Grecji?
Tasos: Stoję za barem od 2008 roku. Gdy zaczynałem, to było naprawdę ekscytujące — mój pierwszy samodzielny wyjazd.

Jak wygląda twój zwykły dzień?
Zależy, gdzie i w jakich godzinach pracujesz. W sezonie letnim zwykle pracuje się dłużej i więcej. Można sobie wziąć trochę wolnego, ale tylko na samym początku lub końcu sezonu, gdy nie ma takich tłumów.

Czy praca na wyspie w lecie przypomina choć trochę wakacje?
Tak, pod pewnymi względami przypomina, ale przeważnie to praca, praca i jeszcze raz praca. Jeśli o mnie chodzi, zwykle nie umiem się w niej dobrze bawić, bo jestem nieustannie zmęczony. Z drugiej strony zawsze znajdzie się czas na jakiś wakacyjny romans.

Leonidas Moumouris, 42 lata

Leonidas

Fot. dzięki uprzejmości Leonidasa.

Od jak dawna pracujesz latem na greckich wyspach imprezowych?
Leonidas: Pracuję tu jako kucharz od 9 lat. Pierwszy raz byłem na praktykach, potem pracowałem jako zawodowy szef kuchni przez siedem lat. Mój pierwszy sezon w 2012 roku to były jedne z najlepszych wakacji mojego życia. Wszystko było dla mnie takie świeże i nowe. Wciąż utrzymuję kontakt z wieloma osobami, które wtedy poznałem.

Czy pracując na wyspie w lecie, masz wrażenie, że jesteś na wakacjach? Czy znajdujesz choć trochę czasu dla siebie?
Nie ma czegoś takiego jak czas wolny. Biznesy, zwłaszcza te mniejsze, nie mogą sobie pozwolić na wielu pracowników, więc nie ma czasu, żeby dać ludziom chwilę przerwy. Zwykle, zwłaszcza w naszej branży, pracujesz cały dzień, a nocą po pracy masz dla siebie bardzo niewiele czasu. W najlepszym razie możesz spędzić trochę czasu z kolegami z pracy późnym wieczorem. Ale to i tak lepsze, niż robota w wielkim mieście. Samo powietrze dodaje ci sił.

Czy da się znaleźć czas na wakacyjną miłość?
Zawsze. Prawdę mówiąc, właśnie tu, na Amorgos, poznałem moją żonę. Pracowała w barze po sąsiedzku.

By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”. Jesteśmy też na Twitterze i Instagramie.

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE Greece


Więcej na VICE: