Zdjęcia: Janicza Bravo
Ktoś zastrzelił anioła. Jakiś śmieć znalazł drogę do nieba, przedostał się przez bramy, jakimś sposobem przemycił pistolet, którego nikt nie widział, zobaczył anioła siedzącego na chmurze i go zastrzelił. Teraz anioł nie żyje. Maria nie żyje.Wspomnienia pędzą mi przed oczami. Piękno Liz Taylor. Talent Brando. I mądra jak rabin. Zaczynam myśleć o tym jak byłem na planie “Not Remembering Sasha Mathis”, oglądałem ją na monitorach a ona rozśmieszała mnie do łez. Cholera, była dobra we wszystkim. Świetna we wszystkim. Brak mi słów do opisania jej, oprócz “wspaniała”.Powinienem był się z nią ożenić. Byłaby idealną piątą żoną. Jedyną rzeczą jaka mnie powstrzymała był fakt, że ona nie była z mojego plemienia. Faktem jest też, że już jestem poślubiony z tym miastem, Hollywood, baby! Ale to nie powstrzymało mnie od kochania jej bardziej niż kawałka macy z wątróbką. Dawała mi dziwne uczucie w żołądku. I dobrze o tym wiedziała. Zawsze kiedy spotykaliśmy się robiłem się czerwony.”Twoje ciśnienie, Combover. Twoje ciśnienie!”. Zawsze taka opiekuńcza. Mógłbym mieć dla niej 40 zawałów serca, 75 śpiączek cukrzycowych lub 125 udarów mózgu. Oddałbym za nią życie. No, może nie oddałbym życia, ale na pewno poddał się jednej albo dwóm operacjom biodra.
Pamiętam jak brała udział w castingu do “Birdbrain”. Możecie to pamiętać. Był jednym z lepszych filmów akcji wszechczasów. Poszła na przesłuchanie. Nie chciałem, żeby to robiła. Pewnie, wiedziałem, że jest dobra, ale jak dla mnie zawsze była słodka. Jak Audrey Hupburn, a Audrey Hupburn nigdy nie zagrała złego gliny.Powiedziałem: „Mar, nie marnuj czasu. Cały świat cię kocha. Ta rola jest za ostra.” Odpowiedziała mi, że jeśli nie widzę jej w tej roli, to już nigdy się do mnie nie odezwie. Gdyby jakakolwiek inna aktorka mi to powiedziała, walnąłbym ją z backhandu, wykonał kilka telefonów i zakończył jej karierę. Ale nie Marię. Trzymała mnie w swoich rękach mocniej niż moja babcia paczkę „Sweet’N Low”. Zgodziłem się. Przyszła, i co przyniosła ze sobą? Swoją własną broń! Pistolet na przesłuchanie!Przystawiła lufę do mojej głowy. “I jak słodka jestem teraz, gruba żydowska kupo gówna? Dasz mi tę rolę albo będziesz miał ołowiową kipę”. Wiedziałem, że jest dobra, ale nie wiedziałem, że aż tak. Chyba nie muszę mówić, że zrzuciła mój talit. Dałem jej tą rolę i pojechaliśmy prosto do Malibu. Karmiłem ją świeżymi śledziami cały weekend. Ona karmiła mnie miłością małej rudowłosej.
Kręci mi się w głowie. Tej części bardzo nie lubię. O kurde, co to na mojej twarzy? Łzy? Ja płaczę.Widziałem już martwe ciała, ale to będzie bardzo ciężkie. To zakłuje tam gdzie był mój napletek. Wchodzę po schodach do jej mieszkania. Drzwi są otwarte. Słyszę głos policjanta, z którym wcześniej rozmawiałem przez telefon.“Wejdź, Combover”.Dziwnie jak na miejsce zbrodni. Nie było żółtej taśmy. Nie było fotografów. Nie było policji. I gdzie jest jej ciało? Jest na kanapie…siedzi!“Cześć Combover”“Maria, Ty żyjesz. Kto do mnie dzwonił?”„Ja dzwoniłam.”- powiedziała z głębokim brooklińskim męskim akcentem. Niesamowite. Nigdy bym nie zgadł, że to mogła być ona. Kurde, dobra jest. Nic na to nie poradzę, ale czuję tsunami dumy przechodzące po moim ciele.Uwielbiam ją. Kochamy się na jej dywanie jak króliki. Przeleciałem ją jak nigdy wcześniej. Znajdujemy się w idealnym stanie po stosunku. Ja wykonuję kilka obowiązkowych telefonów biznesowych, ona w tym czasie pali i gra na gitarze. Straszne popołudnie nagle zrobiło się dużo przyjemniejsze.
“Ale dlaczego Mar? Dlaczego udawałaś martwą? Odbiło ci?”„Nie, nie odbiło mi Combover. Ale powiem Ci komu. Pickeringowi. Jest walnięty. Powiedział, że jeśli go nie poślubię w ciągu dwóch tygodni to mnie zabije. Nie mogę się na to zgodzić. Jestem gwiazdą, nie trupem.””Muszę się zgodzić, Red”.Ubiera się i przygotowuje do lotu. Wygląda wystarczająco elegancko by wejść na pokład Titanica.„Kiedy wrócisz? Mam świetną rolę dla Ciebie. Na pewno dostaniesz za nią Oscara.”„Niedługo. A w międzyczasie, czy mógłbyś wyprostować sprawy z Robbim?”Już ja wyprostuję sprawy z Robbim. Wyprostuję je przyjemnie i delikatnie.Czas zawezwać Mossad na tego goja.To jest część przygód Combovera, nowej powieści Bretta Gelmana o Hollywood, piękno żydowskiej tradycji, otwartości i morderstwa. Będziemy publikować ją w odcinkach do końca roku.

Reklama

Reklama

Reklama
