Na Stefanie Niesiołowskim dawno wypadało już postawić krzyżyk i bynajmniej nie wyborczy. Maria Antonina proponowała mieszkańcom głodującego Paryża, żeby jedli ciastka, jeśli nie mają chleba. Poseł Platformy natomiast, głodującym dzieciom proponuje, żeby jadły szczaw z nasypu.Tak podobno robił sam Stefan, kiedy w Polsce naprawdę panował głód. Za jego czasów oczywiście, czyli dawno dawno temu. Wtedy na talerzu lądowały również mirabelki i śliwki robaczywki.Poseł Niesiołowski nie przestanie nas zadziwiać w swojej nieustającej kampanii gnojenia opozycji, ludzi kultury i wszystkich, którzy myślą inaczej niż on. Wypowiedzi tyczące się ludzi żyjących często w skrajnym ubóstwie są jednak nowością. Gratulujemy empatii na poziomie przydrożnego kamienia.Szczaw podobno jest szeroko stosowany w weterynarii. Może warto, żeby nasz bohater jednak uwzględnił go w swojej diecie, może poprawi to pracę jego, widocznie poważnie nadgryzionych zębem czasu, szarych komórek.zobacz też:Środa dzień loda
Nie śpię bo jem meble
Nie śpię bo jem meble
