komentarz

Podobnie jak prezydent Duda, ja też ciągle się czegoś uczę

„Hit internetu!” – media komentują odkopaną wypowiedź Andrzeja Dudy z zeszłego roku. Ja też się ciągle czegoś uczę, w tym od pana prezydenta, np. nowej wersji Polski

„Ja państwu powiem, że ja pracuję cały czas, cały czas czegoś się uczę, bez przerwy. Ja się uczę w mieszkaniu, w samochodzie jak jadę, w samolocie, kiedy lecę, jak się cały czas czegoś uczę. Jak się nie uczę tego, co mam powiedzieć, to się uczę tego, co będę chciał kiedyś powiedzieć i wydaje mi się, że warto, w związku z tym czytam jakąś książkę. Jeżeli nie, to siedzę i uczę się języka, nowe słówka. Cały czas się czegoś uczę, bo uważam, że to jest jedyna droga do tego, żeby cały czas trzymać się na wysokim C” – mówił do zebranych w zeszłym roku prezydent Andrzej Duda na Uniwersytecie Rzeszowskim.

Reklama

Chociaż powyższe wystąpienie Głowy Państwa umknęło wcześniej radarom internautów, teraz powraca ze zdwojoną siłą dostając nominacje radiowej Trójki w plebiscycie „Srebrne Usta” (gdzie nagradza się najzabawniejsze wypowiedzi polskich polityków) oraz nieuniknioną porcję komentarzy w sieci, bezlitośnie oceniających wypowiedź prezydenta.

Osobiście jestem pod dużym wrażeniem tego, z jaką łatwością nasz prezydent zdradza swoje modus operandi; a ciężko o lepsze potwierdzenie jego słów, niż zajmowane przez niego stanowisko, prawda?

Nigdy też chyba wcześniej nie utożsamiałem się tak bardzo z postawą pana prezydenta, bo hej… ja też się ciągle czegoś uczę! Na przykład wciąż uczę się sztuki picia alkoholu, bo nadal zdarza mi się wyjść na jedno piwo i kończyć na wysokim C alkoholowego maratonu i agonii dnia następnego. A jak już przy tym jesteśmy, uczę się też swojego organizmu po 30-tym roku życia, który pokochał spanie, zdrowsze jedzenie i stracił ochotę na tańce do godzin pierwszych dziennych autobusów i smutne aftery z ludźmi, z którymi nie chciałbym spędzić nawet biforów. Uczę się też o świecie, gdzie w 2018 roku wciąż są ludzie, którzy wierzą, że władze rozpylają z samolotów trujące chemikalia (chemtrails) i tacy, którzy są pewni, że Ziemia jest płaska.

Przede wszystkim chyba jednak uczę się nowej Polski, w której:

  • W grudniu zeszłego roku (już były) minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak stwierdził w Sygnałach dnia Polskiego Radia, że dzięki reformom sądownictwa dopiero teraz skończył się w Polsce komunizm.
  • W lutym premier Morawiecki podczas konferencji w Berlinie stwierdził, że „w 1968 roku nie było w ogóle Polski. Był reżim komunistyczny, który tak naprawdę paskudnie traktował Żydów. To wszystko to karygodny i błędny atak na dobre imię Polski. Musimy na to reagować, a ustawa, którą podpisał prezydent, trafiła teraz do Trybunału Konstytucyjnego”.
  • Prezydent podpisując ustawę oświadczył: „W sensie geograficznym państwa polskiego nie było, były ziemie, które kiedyś stanowiły państwo polskie. Polski rząd zorganizował się na uchodźstwie, ale polskiego rządu działającego w Polsce, instytucji państwa polskiego nie było”.

Reklama

  • Jacek Żalek, wiceszef klubu parlamentarnego PiS uważa, że Żydów w Jedwabnem zamordowali Niemcy. No i co poradzisz, nic nie poradzisz, skoro tak uważa.
  • W marcu wkurzone Polki i Polacy niezgadzający się z zaostrzeniem prawa antyaborcyjnego w kraju przypomnieli, że to oni są tą jedyną opozycją, z którą jeszcze liczy się władza.

Mając więc na uwadze wypowiedź pana prezydenta (wspomniany „Hit internetu!” nominowany do „Srebrnych ust”) na Uniwersytecie Rzeszowskim… zachodzę w głowę, z jakich źródeł uczy się Głowa Państwa i jak te przerwy w istnieniu naszego kraju wpływają na zbliżające się obchody 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę?

Śledź autora na jego profilu na Facebooku

Czytaj też: