Seks

Dlaczego mężczyźni wtykają penisy w małe przedmioty, a potem nie mogą ich wyjąć?

Praktyka ta nazywa się „podduszaniem penisa” i jest niezwykle niebezpieczna dla twojego przyrodzenia
Fot. Dennis Lane Photography, 
Nerida McMurray Photography, 
marekuliasz/Getty Images

Artykuł pierwotnie ukazał się na TONIC

Dr Jamin Brahmbhatt ma w swoim komputerze cały folder z fotografiami penisów uwięzionych w wąskich, okrągłych przedmiotach. Na jednym z nich widać siusiaka, który utknął w obrączce, na drugim czyjeś przyrodzenie zaklinowane w rurze do odkurzacza, a na jeszcze innym ptaka tkwiącego w pierścieniu erekcyjnym (co byłoby zupełnie normalne, gdyby nie fakt, że wraz z nim zostały do niego wepchnięte jądra). Brahmbhatt jest urologiem, który oswobodził wszystkie z tych penisów. Każdego pacjenta oczywiście poprosił o zgodę na zrobienie zdjęcia i przechowuje je na wypadek, gdyby w przyszłości musiał znowu uratować jakieś prącie. Wie, że któregoś dnia na jego stół znowu trafi jakiś nieborak, któremu penis utkwił w małym, okrągłym otworze.

Reklama

„Nie zdarza się to bardzo często, ale rzeczywiście miewam takie przypadki" – powiedział Brahmbhatt. „Każdy urolog, jakiego znam, chociaż raz w życiu zetknął się z czymś takim. Ja miałem z tym do czynienia dokładnie pięć razy, średnio raz w roku".

„Podduszanie penisa" (ang. penile strangulation) to praktyka seksualna polegająca na wsadzaniu penisa w małe, nierozciągliwe przedmioty, takie jak pierścionek, szyjka butelki czy stalowe obciążniki, które zakłada się na sztangę. (To ostatnie wydarzyło się nieco ponad miesiąc temu, kiedy pewien Niemiec utknął w ważącym 2,5 kilograma krążku i wezwał strażaków, którzy musieli użyć szlifierki i hydraulicznego przecinaka, by uwolnić jego przyrodzenie z potrzasku).

Nie wiadomo dokładnie, jak powszechna jest ta praktyka. Choć opisano wiele przypadków takich zaklinowań, nie powstały na ten temat żadne naukowe opracowanie. Oczywiście ma to związek z tym, że osoby, które w ten sposób urozmaicają swoje życie erotyczne, najczęściej nie chcą o tym mówić. Nawet na jednej z popularniejszych stron poświęconych BDSM, FetLife, nie istnieje taka kategoria – a należy podkreślić, że takie rzeczy jak „bicie penisa" czy „wiązanie razem przyrodzeń" znajdują się na liście proponowanych fetyszy. Jednak urolodzy, personel ratunkowy i niektórzy strażacy – wzywani właśnie dlatego, że mają doświadczenie w usuwaniu ludzi lub ich członków z małych szczelin – mogą potwierdzić, że takie zjawisko z pewnością istnieje.

Reklama

Robimy to dla twojego dobra. Polub fanpage VICE Polska i bądź z nami na bieżąco


„To dosyć rzadkie i niestety nie wszystkie przypadki zostały opisane" – powiedziała psycholog kliniczna Judy Ho. Dodała również, że oceniając po historiach, które usłyszała w ostatnich latach od lekarzy, „na ostrym dyżurze ląduje coraz więcej osób z takim problemem".

Jak powiedziała Ho, podduszanie penisa rzeczywiście stanowi element praktyk BDSM, ale równocześnie należy to traktować jako oznakę zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych na tle seksualnym. Wyjaśniła, że mężczyźni, którzy doświadczyli jakiejś traumy – zarówno o charakterze erotycznym, jak i nie – czasem pragną bolesnych doświadczeń seksualnych. Co więcej, ci, którym nie wystarcza już „zwyczajna" stymulacja, często skłaniają się ku różnym ekstremalnym praktykom. Osoby, które kompulsywnie się masturbują (czyli przedkładają onanizm nad życie towarzyskie, a ich „cugi masturbacyjne" potrafią trwać kilka godzin), często czują potrzebę zwiększenia intensywności doznań.

Jednak takie zabawy są niezwykle niebezpiecznie. Penisy, jak to mają w zwyczaju, nabrzmiewają. Jeśli facet umieści go w jakimś bardzo wąskim otworze, a następnie będzie miał erekcję, członek może zaklinować się w przedmiocie na wiele godzin. Niestety z powodu takiego ucisku, przekrwienie spowodowane seksualną stymulacją bardzo szybko przemienia się w opuchnięcie lub obrzęk, ponieważ płyn nie może opuścić tkanek. Nowa krew ze świeżym tlenem po prostu przestaje docierać do prącia.

Reklama

„Kiedy twardniejesz w naturalny sposób, do członka nadal dociera świeża krew bogata w tlen" – wyjaśnił Brahmbhatt. Podczas podduszania „tracisz zdolność skutecznego natleniania tego obszaru". Nie tylko jest to bardzo bolesne, ale wręcz powoduje trwałe uszkodzenie cewki moczowej, przez co oddawanie moczu zaczyna się wiązać z dojmującym bólem. Co więcej, ciała jamiste (tkanka, dzięki której masz wzwód) mogą zostać trwale uszkodzone, przez co możesz mieć zaburzenia erekcji. Penisy stają się niebieskie albo nawet czarne z powodu nagłego zatrzymania krążenia, co w skrajnych przypadkach kończy się obumarciem tkanek. Tak właśnie stało się w przypadku mężczyzny z Hondurasu, którego obumarły penis został amputowany po czterech dniach tkwienia w butelce.



Brahmbhatt wyjaśnił, że pacjenci, którzy znaleźli się w takiej sytuacji, często zwlekają z telefonem na pogotowie, ponieważ wstydzą przyznać się do swojego problemu. Niekiedy spędzają całe godziny, próbując wydostać się z danego przedmiotu, zanim w końcu decydują się wezwać medyków lub pójść do szpitala. Właśnie dlatego lekarze rzadko kiedy mają do czynienia ze świeżymi przypadkami i zazwyczaj zajmują się członkami, które przez długi okres tkwiły zablokowane w jakimś otworze. Jak powiedział Brahmbhatt, właśnie dlatego urologowie często są wzywani w środku nocy – sytuacje, z którymi się zmagają, zazwyczaj bywają naprawdę kryzysowe.

Ponieważ brak wszechstronnych badań na ten temat, wciąż nie wiadomo, jak najczęściej kończą się takie przypadki i jak duże powodują szkody. Lekarze publikują teksty naukowe, w których zarysowują pewne problemy oraz doradzają innym medykom, jakie należy podjąć kroki, jeśli któregoś dnia będą musieli usunąć penisa z podobnego obiektu. Wiele z nich proponuje rozwiązania, o których nigdy nie wspomina się w medycznych podręcznikach.

Reklama

Jeden z ostatnich opisanych przypadków dotyczył 64-letniego Chińczyka, którego penis przez długi okres był ściśnięty metalowym pierścionkiem „przy samej nasadzie prącia". Dopiero po 12 godzinach od zaklinowania się prącia mężczyzna pojechał na ostry dyżur, gdzie lekarze użyli niewielkich nacięć, aby odprowadzić płyn z penisa. Następnie pomiędzy pierścieniem a spuchniętą tkanką umieścili kawałek jedwabiu, dzięki któremu udało się zsunąć pierścionek.

45-letni mężczyzna z Indii w trakcie masturbacji wsadził swojego penisa w plastikową butelkę i dopiero 18 godzin później udał się na pogotowie. Chirurdzy rozcięli plastik za pomocą nożyczek używanych do przecinania szwów i na dwa dni założyli mężczyźnie cewnik.

14-letni Amerykanin wsadził swojego penisa w pierścionek zmieniający kolor pod wpływem emocji (podobnie jak tych, którymi w Polsce jarała się młodzież w latach 90.) w „celach autoerotycznych". Na pogotowiu usunięto go za pomocą typowych, chirurgicznych narzędzi: najpierw umieścili drewnianą szpatułkę między jego penisem a pierścieniem, a następnie ten drugi przecięli piłą do kości.

Brahmbhatt wspomniał, że któregoś dnia został wezwany na ostry dyżur, ponieważ potrzebna była ingerencja chirurga – do przecięcia metalowego pierścienia erekcyjnego użyto rozwiertaka rdzeniowego. 40-letni pacjent próbował go usunąć przez ponad 12 godzin, zanim zdecydował się zadzwonić na pogotowie. „Wydaje mi się, że kiedy do nas dotarł, dawno już zapomniał o wstydzie i był po prostu szczęśliwy, że nie wyrządził sobie żadnej trwałej krzywdy" – powiedział Brahmbhatt.

Reklama

Dodał również, że dla niego, jako urologa, najtrudniejszym zadaniem jest pocieszanie pacjentów, którzy rozważają skorzystanie z podejrzanych sposobów na spotęgowanie doznać erotycznych (niezależnie, czy z partnerem, czy w pojedynkę). „Przynajmniej raz, dwa razy w miesiącu mam pacjentów, którzy zastanawiają się nad jakimiś ryzykownymi zastrzykami albo łykają dziwne pigułki ze stacji benzynowych" – powiedział. „Zawsze powtarzam: »Stary, zrobisz, co tylko chcesz, ale zależy mi, żebyś miał świadomość ryzyka, jakie to ze sobą niesie«".

Brahmbhatt odradza korzystania ze wszelkich urządzeń krępujących, w tym pierścieni erekcyjnych, które można kupić w sex-shopach. Urządzenia próżniowe wytwarzane przez producentów medycznych są według niego znacznie bezpieczniejsze, ale mężczyźni i tak powinni skonsultować się z lekarzem przed ich użyciem.

„Nie bądź głupi i nie ryzykuj" – skwitował. „W końcu penisa masz tylko jednego".


Więcej na VICE: