Wszystkie zdjęcia dzięki uprzejmości Brocka Elbanka

Poznaj fotografa, który szuka piękna poza tradycyjną urodą

„Od zawsze ciągnęło mnie do ludzi, którzy wyróżniają się z tłumu. Media przedstawiają bardzo wąski kanon piękna. Jeżeli chodzi o mnie, uważam go za niezwykle nudny”

|
maj 30 2018, 9:00am

Wszystkie zdjęcia dzięki uprzejmości Brocka Elbanka

Artykuł pierwotnie ukazał się na i-D US

Nigdy nie zapomnę pierwszego razu, kiedy zobaczyłem kogoś z bielactwem. Dlaczego? Bo do dzisiaj bardzo się wstydzę mojej reakcji. To był pierwszy dzień siódmej klasy i kazano nam wziąć udział w zabawie „poznajcie się”: mieliśmy stanąć do siebie tyłem, a potem odwrócić się i zrobić głupią miną. Kiedy to uczyniłem, zobaczyłem, że mój partner miał na całej na twarzy różowe plamy. Odskoczyłem ze strachu. „Przestraszyłem cię” – powiedział ze śmiechem, myśląc, że to jego głupia mina tak na mnie podziałała. Nerwowo zachichotałem, w głębi duszy zastanawiając się, czy przypadkiem nie zaraziłem się od niego tym, co wtedy błędnie uznałem za dziwną wysypkę. Pobiegłem do mojej ławki.

Następnego dnia w drodze do szkoły opowiedziałem o tym mojej mamie, pytając, co było z nim „nie w porządku”. „Nic, po prostu taki się urodził” – powiedziała, a potem wyjaśniła mi, czym jest bielactwo. Miałem wtedy 12 lat i zrozumienie tego przerosło moje możliwości. Szczerze mówiąc, jeszcze długo tego nie rozumiałem. Dopiero kiedy zobaczyłem Winnie Harlow w America's Next Top Model, dostrzegłem piękno w niesymetrycznych, motylich wzorach na jej twarzy. Niestety, większość ludzi nie wie, czym jest bielactwo i traktuje je ze strachem. Nawet kiedy umarł Michael Jackson, najsłynniejsza osoba z bielactwem nabytym, społeczeństwo nadal nie zrozumiało (lub nie uwierzyło), że cierpiał na depigmentację skóry i właśnie dlatego ją wybielał. Wszyscy myśleli, że po prostu chciał być biały.

Bashir Aziz

Brock Elbank w swojej nowej serii zdjęć chce pokazać światu piękno bielactwa. Ten londyński fotograf robi zdjęcia zarówno profesjonalnym modelom, jak i zwykłym ludziom, z których sporą część znajduje na Instagramie. Celem jego jasno oświetlonych portretów jest zerwanie ze stereotypami, z którymi większość ze sfotografowanych przez niego osób musiała się zmagać przez całe życie. Zdjęcia mają pokazać ich piękno w pełnej krasie. I słusznie. Nie mają nic do ukrycia.

„Sesje zdjęciowe często zamieniają się w sesje terapeutyczne” – mówi mi Brock przez telefon. „A to dlatego, że rozmawiamy o poważnych sprawach. Robiłem kiedyś zdjęcie dziewczyny z Trynidadu i Tobago, która jest czarna, ale przez chorobę jej skóra straciła pigment. Była bielsza ode mnie. Powiedziała mi, że potrzebowała 15 lat, aby przyzwyczaić się do nowego koloru skóry”. Większość osób nie wzięła udziału w projekcie Brocka z próżności, ale dlatego, że chciała się poczuć częścią społeczności. „Przyszedł do mnie kiedyś 50-letni mężczyzna, który na wakacjach tak spalił się na słońcu, że wywołało to u niego bielactwo. Połowa jego twarzy straciła kolor. Nie potrafił się z tym pogodzić, głównie dlatego, że stało się to tak późno. Przeczytał jednak o moim projekcie i pomyślał: »Nie znam nikogo z bielactwem. Może jeśli wezmę w tym udział, poznam więcej takich osób, jak ja«”.

Nile Goodlad

Brock od początku swojej kariery zajmował się pokazywaniem, jak pewne cechy fizyczne kształtują naszą tożsamość oraz łączą z innymi ludźmi. Zanim rozpoczął ten projekt, Brock fotografował osoby z piegami, a wcześniej z brodami. „Od zawsze ciągnęło mnie do ludzi, którzy wyróżniają się z tłumu” – wyjaśnia mi Brock. „Media przedstawiają bardzo wąski kanon piękna. Jeżeli chodzi o mnie, uważam go za niezwykle nudny. Jeśli pójdziesz do agencji modelek i modeli – nie zrozum mnie źle, ci ludzi to niesamowicie piękni przedstawiciele ludzkiego gatunku – zobaczysz jedynie sześciopaki, nogi do nieba i jędrne pupy. Dla mnie to trochę nijakie”.


By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”


Odnalezienie odpowiedniej liczby osób z bielactwem, które chciałyby wziąć udział w jego projekcie, stanowiło dla Brocka nie lada wyzwanie – jest ono jednak nieporównywalnie rzadsze niż brody i piegi. Najchętniej pracuje z ludźmi, którzy nigdy w życiu nie brali udziału w sesjach zdjęciowych ani nie wystąpili w filmach. Pragnie zrobić coś więcej, niż tylko stworzyć ładną fotografię – chce, aby ludzie wyszli z jego pracowni, czując się naprawdę pięknymi. „Zauważyłem, że zazwyczaj łatwiej fotografuje się ludzi, którzy nie są przyzwyczajeni do bycia fotografowanymi” – wyjaśnia Brock. Dlatego też robi zdjęcia w swojej przytulnej, domowej pracowni, a nie w profesjonalnych studiach, które wszystkie uważa za jednakowo bez wyrazu. „Chcę, żeby ludzie czuli się odprężeni i było to dla nich pozytywne doświadczenie. Muszę ich dobrze poznać. Z każdą osobą rozmawiam przez około 60-90 minut przed zrobieniem jej zdjęcia”.

Sandra Terepins

Od początku projektu, czyli od zeszłego roku, Brock sfotografował 35 osób i jednego psa. Jednak nie ma zamiaru na tym poprzestawać. „Chcę, żeby seria obejmowała od 60 do 90 ludzi. Prawdopodobnie będę się tym zajmował do wiosny przyszłego roku” – mówi i zaznacza, że ma nadzieję potem zrobić z nich wystawę. Dzięki temu przynajmniej część osób z bielactwem zrozumie, że ich skóra jest piękna. „To, co oni uważają za swoją słabość, ja postrzegam jako siłę” – dodaje pod koniec rozmowy.

Więcej zdjęć Brocka Elbanka znajdziesz na jego stronie internetowej oraz Instagramie

Shankar Jalota
Yvette Le-Lievre
Leroy Cophen
Lottie Beckett
Leroy Cophen
Eva Khyne Sam
Carissa Orr
Bianca Schonhofer
April Mitchell
Antastasiia Olenich

Więcej na VICE:

Więcej VICE
Kanały VICE