muzyka

Dlaczego lepiej nie grać koncertu kompletnie pijanym

Zazwyczaj swoje najgorsze występy pamięta się do końca życia, jako przestrogę. Wyjątkiem tutaj mogą być członkowie metalowej kapeli Azazel

tekst Noisey Staff
25 Maj 2017, 2:22pm

Nawaleni artyści to tak naprawdę nic nowego w dziejach muzyki. W zasadzie picie może nieco pomóc muzykom przełamać pewne lęki. Może też jednak zrobić coś zupełnie odwrotnego - sprawić, że występ będzie totalną klapą, kaszaną, bezbeką. I dokładnie tak właśnie skończyły się harce metalowego zespołu z Finlandii, Azazel.

10-minutowy materiał, który możecie zobaczyć powyżej, zaczyna się glebą gitarzysty w tle, a to dopiero początek wzlotów i upadków członków zespołu. Wszyscy z nich ledwo stoją na scenie, nie ogarniają totalnie co się dzieje, a przy tym, wyczilowani jak gdyby nigdy nic, wlewają w siebie jeszcze większe ilości alkoholu.

Momentem kulminacyjnym tego pijackiego show jest zjebanie się ze sceny jednego z członków ekipy i monolog głównego wokalisty. Jesteśmy niemalże pewni dwóch rzeczy, które wydarzyły się po koncercie: a) kac Azazel trwa do dzisiaj; b) żaden z nich nie pamięta, co tak naprawdę stało się podczas występu. No cóż, przynajmniej na moment staną się viralką w internecie. Życzymy zatem dalszych sukcesów. Na trzeźwo.

Więcej historii ze świata muzyki znajdziesz na Noisey Polska