Reklama
This story is over 5 years old
Varials

VICE Guide: Dorosłość

Serio, robi nam się niedobrze na wasz widok - miotających się bez celu przerośniętych niemowlaków z rozsznurowanymi butami i sypiącymi się z kieszeni wezwaniami do zapłaty.

tekst VICE Staff
31 Lipiec 2012, 10:30am

Serio, robi nam się niedobrze na wasz widok - miotających się bez celu przerośniętych niemowlaków z rozsznurowanymi butami i sypiącymi się z kieszeni wezwaniami do zapłaty. Wasze poplamione tłuszczem i postrzępione szorty, CV działające na pracodawców jak OFF! na komary i nieumiejętność pogodzenia imprezowania z koniecznością pójścia do pracy następnego ranka przyprawiają nas o mdłości. Dlatego postanowiliśmy ułatwić wam życie i zaoferować wam przyśpieszony kurs dorosłości.

Na początku XXI wieku dwudziesto - a nawet trzydziestolatkom udawało się jakoś wiązać koniec z końcem wiodąc życie odrażających, bezwstydnie samolubnych, uzależnionych od mikrofali i całkowicie bezużytecznych członków społeczeństwa. Dzisiaj jednak, mierząc się z konsekwencjami skrajnej nieodpowiedzialności naszych rodziców, zdajemy sobie sprawę, że taki tryb życia skutkuje horrendalnym zadłużeniem przekazywanym z pokolenia na pokolenie, a w skrajnych przypadkach rzezią milionów niewinnych cywilów.

Jest wielce prawdopodobne, że wasi starzy to zatwardziali egoiści, którzy w rubryce „rodzic” mają ocenę niedostateczną. Na dobrą sprawę pewnie jedna trzecia czytelników tego tekstu nie miałaby pojęcia, jak złożyć T-shirt. Co, do cholery, jest z wami nie tak? Czy urwaliście się z tej lekcji życia? Nie ma sprawy. Wskażemy wam właściwą drogę. 

TRENING CZYSTOŚCI

Całkiem możliwe, że starzy nie wpoili ci za młodu podstawowych zasad higieny. Równie możliwe jest, że twoi rodzice w ogóle nie zaliczają się do przedstawicieli rodzaju ludzkiego. Może na ten świat sprowadził cię klocek podobny do tych, których notorycznie nie spuszczasz po wizycie w publicznym kiblu, zostawiając po sobie cuchnący, naznaczony twoim DNA ślad po spędzeniu stolca w prezencie dla następnej osoby w kolejce. Stary, z bólem serca musimy ci oznajmić, że jeśli do tej pory nie nauczyłeś się sprzątać po dwójce, to wszystko inne w życiu może okazać się dla ciebie ciężarem nie do udźwignięcia.

SPŁACAJ DŁUGI
Mało który Niemiec posiada kartę kredytową. Niemcy są kulturowo niezdolni do życia ponad stan - głównie dlatego, że raz próbowali i nie wyszło im to na dobre. Przypominało to trochę obecną sytuację w Stanach i Europie, z tą różnicą, że zamiast Hitlera na nasze życie dybią religijni ekstremiści, którzy w najbardziej zapadłych zakątkach świata snują plany naszej ostatecznej eksterminacji. Sprawy kiepsko się mają i niemały w tym udział zachodnich utracjuszy wcielających w życie zasadę „zastaw się, a postaw się”. Jeśli nie uśmiecha ci się taki scenariusz, zacznij już dziś wprowadzać w życie małe zmiany: na przykład spłacaj odsetki narosłe na karcie kredytowej ze stufuntową górką zamiast drugi raz w tym samym tygodniu wydawać kasę na dragi.

PS: Ta historyjka o Niemczech jest tylko w połowie prawdziwa, ale brzmi przekonująco, prawda?  

NARKOTYKI
Nie ma to za wiele wspólnego z trawą, grzybkami czy innymi halucynogenami, którymi się zwykle raczysz. Jeśli jednak weźmie cię ochota na koks, heroinę czy inne dragi, po których może ci wysiąść pikawa, pomyśl tylko, ilu Meksykanów straciło życie, żebyś mógł tej nocy chlać na umór i bzykać się z nieznajomymi. I nie chodzi tu tylko o baronów narkotykowych, którym powinęła się noga. Ofiarą przemysłu narkotykowego padają całe rodziny, które miały pecha zamieszkać w nieodpowiednim mieście, coraz więcej ginie też dzieci. Kijem Wisły nie zawrócisz, ale jeśli czujesz, że problem narkotykowy zaczyna cię coraz bardziej dotyczyć, zaloguj się na meksykańskie witryny, które udostępniają zdjęcia scen zbrodni. Widok stosów odrąbanych kończyn i bezgłowych korpusów może cię skutecznie zniechęcić do wciągnięcia kreski czy siadania na igle. Innymi słowy, grunt to umiarkowanie. 

PRECZ Z KŁAMSTWEM
Ciekaw jesteś, dlaczego tyle osób z pokolenia twoich rodziców się rozwiodło/zbankrutowało? Zwykle są cztery powody: a) za wcześnie wylądowali przed ołtarzem; b) za wcześnie pojawiła się dzieciarnia; c) popełnili grzech cudzołóstwa, bo przynajmniej jedno z małżonków nie wyszalało się za młodu; d) za długo tkwili w znienawidzonej pracy. Strzeż się tych pułapek, a nie grozi ci kryzys wieku średniego. Szczerość wobec samych siebie i bliźnich popłaca. Korci cię skok w bok? Lepiej zerwij z laską i z czystym sumieniem bzykaj się z kim popadnie. Tylko żałosne pipy boją się zostać same i ponieść konsekwencje swoich decyzji jak na człowieka przystało. Życzymy im raka fiuta za karę (żadni z nas obrońcy moralności, ale nieodmiennie nas bawi kiedy ludzie dostają to, na co zasługują). Wiesz czego chcesz; a jeśli nie, to ustal o co kaman w życiu metodą prób i błędów. Jeśli jeszcze uda ci się po drodze nie zamienić w egoistycznego dupka, to sukces murowany. 

PODRÓŻE
Masz już za sobą awans społeczny w postaci prawdziwej pracy za prawdziwe pieniądze zamiast kartek żywnościowych i próbek szamponów. Czas zastanowić się nad innym sposobem spędzania wakacji niż do tej pory, który nie sprowadzałby się do wysiadywania na kanapie i krążenia od baru do baru w zasranej dziurze mieniącej się twoim miastem (albo na kanapie u kumpla w równie nieciekawej miejscowości). Może warto podnieść swoje gwałtownie obrastające w tłuszcz dupsko, wyłączyć telefon na kilka tygodni i ruszyć w nieznane, żeby nabrać trochę dystansu? Pojedź gdzieś, gdzie jest brudno, niebezpiecznie i tanio; jedź sam albo z kimś, kogo kochasz lub z kim na bank się dogadujesz. Dręczy cię obawa, że przygłup z ciebie i nudziarz? To doskonały sposób, żeby raz na zawsze rozwiać wszelkie wątpliwości. A w razie potrzeby, nadrobić braki.  

WKURWIENI.PL
Należysz do tych osób, które umawiają się z przyjaciółmi tylko po to, żeby im skutecznie psuć zabawę nieustannym zrzędzeniem i wkurzaniem się na każdego w zasięgu wzroku? Czy przymiotniki, którymi najczęściej opisujesz swój stan to „oburzony”, „obrażony” albo „zbulwersowany’? Jeśli tak, to z przykrością donosimy, że twój rozwój emocjonalny zatrzymał się na etapie życia płodowego. Jeżeli twój najlepszy kumpel, którego znasz od podstawówki, nie może ci powiedzieć, że masz gila w nosie, bo od razu sztywniejesz i oczy zachodzą ci łzami, to nadszedł chyba czas na podreperowanie zdrowia emocjonalnego. Nikt nie chce pracować, bzykać się albo chodzić do kina z wulkanem emocji na skraju erupcji. Uwalniaj emocje wtedy, kiedy naprawdę warto albo kiedy możesz liczyć na odzew, czyli podczas baraszkowania we dwoje, oglądania filmów o zwierzętach i w Boże Narodzenie.

BZYKANIE VS. KOCHANIE
Podobno życie w pojedynkę nie daje poczucia spełnienia. Mówi się też, że jeśli całe życie byłeś skończonym dupkiem, to w końcu potkniesz się o kępę włosów wystającą z otworu odpływowego w brodziku pod prysznicem, uderzysz się w głowę, doznasz wstrząsu mózgu i zginiesz na miejscu. Do odkrycia zwłok dojdzie dopiero wtedy, gdy dobywający się z nich przeraźliwy fetor przebije się nawet przez aromat curry i kurczaka na ostro przyrządzanych przez sąsiadów z twojego obsranego bloku. W kwestii wyboru „tego jedynego/ tej jedynej”, irytujące wybrzydzanie i brak zdecydowania (w dopuszczalnych granicach) uchodzi jedynie nastolatkom i ludziom przed trzydziestką. Wtedy można sobie pozwolić na wykluczenie kogoś z wąskiego grona snobistycznie wyselekcjonowanych potencjalnych wybranków tylko dlatego, że ten ktoś nie przepada za twoim ulubionym dezodorantem albo jest eko-faszystą. Jeśli dopisze ci szczęście, to pewnego dnia doznasz olśnienia: „AAAAA! To ja dałem ciała, a nie laska, którą rzuciłem bo miała alergię na papier!” Jeśli ktoś darzy cię sympatią a twoje ciało nie reaguje na tego kogoś obojętnie, kochaj go najdłużej i najmocniej jak się da i nie pozwalaj mu odejść, bo pewnie i tak nie zasługujesz na drugą szansę. Bzykanie to jednak zupełnie inna para kaloszy. Wydawanie zwierzęcych odgłosów i wsadzanie wacka w czyjąś gościnną szparkę/wtykanie sobie czyjegoś wacka do szparki ma charakter czysto rekreacyjny. Spójrzmy prawdzie w oczy - jeśli leżałbyś w domu z gorączką, to ostatnią osobą, którą życzyłbyś sobie ujrzeć na progu sypialni ze stosem filmów DVD i talerzem gorącej pomidorówki, byłaby ta wyzywająca cizia przy barze. 

OD BALANGI DO BALANGI
Kiedy masz dwadzieścia parę lat znajdujesz się pod nieustanną presją prowadzenia bujnego życia towarzyskiego i dokumentowania jego przejawów na 14 różnych portalach społecznościowych. Naciesz się tym czasem, żuczku. Kiedy dobijesz do trzydziestki i lista osób, które przeleciałeś wbrew zdrowemu rozsądkowi będzie zdecydowanie za długa, a ogólna pogarda dla ludzkości odciśnie się nieusuwalnym piętnem na twojej twarzy, wtedy decyzję o ewentualnym wyjściu na imprezę będziesz uzależniał od następujących czynników: 1) masz nadzieję, że nie będziesz musiał z nikim gadać; 2) masz nadzieję, że będzie gdzie usiąść; 3) jeżeli w przeciągu 20 minut nikt nie podejmie próby zaciągnięcia cię do łóżka, wracasz do domu, przebierasz się w dres i fundujesz sobie maraton z Różową Panterą na DVD. Jednym z niewątpliwych plusów dorosłości jest porządnie umeblowane mieszkanie/dom z mnóstwem krzeseł, centralnym ogrzewaniem i bogato wyposażonym barkiem. Bycie dorosłym w praktyce oznacza, że można powiedzieć: „Może zostaniemy w domu na kolacji i tym samym przyoszczędzimy trochę kasy?” zamiast (zawsze) widzieć w swoim lokum potencjalną scenerię dla palcówki stulecia. 

PRZYJACIELE
Podobno im człowiek starszy tym trudniej mu nawiązywać nowe przyjaźnie. W większości przypadków najlepsi kumple to ludzie, z którymi zaprzyjaźniliśmy się w okresie dorastania, a więc najpóźniej przed trzydziestką. Jeśli stuknęły ci już trzy dychy i masz więcej niż dwóch przyjaciół od ponad 15 lat, to masz kurewskie szczęście. Nie spieprz tych cennych przyjaźni i nie zawracaj sobie głowy szukaniem nowych ziomali, których i tak ciężko byłoby wtrynić między pracę, sporadyczne akty współżycia seksualnego, z trudem wywalczony czas na lekturę i oglądanie nowych wrzutów na YouTubie. Poza tym należy z całą mocą podkreślić, że im więcej mamy lat, tym bardziej do nas dociera jak długa jest lista osobników zasługujących na to, żeby ich strącić raz na zawsze w otchłań niebytu. 

ROZRYWKA
Jeśli uważasz się za w pełni dorosłą osobę, a nie udało ci się w przeciągu ostatnich trzech miesięcy przeczytać (w sensie od deski do deski) ani jednej książki, to raczej się nie zaprzyjaźnimy. Telewizja czy kino są super i nie ma nic złego w regularnym oglądaniu pieczołowicie dobranego repertuaru telewizyjnego; jeśli jednak nie możesz doczekać się powrotu do domu, żeby zdążyć na kolejny odcinek Teorii Wielkiego Podrywu czy innego serialu, to prawdopodobnie nie ma już dla ciebie nadziei. Przyjaciół wybieraj spośród podobnych sobie drętwych kolesi, dzięki czemu nie będziesz innych zanudzał swoją beznadziejną gadką. Literatura faktu, specjalistyczne pisma medyczne, beletrystyka - nieważne co, bylebyś w końcu wziął do ręki tę cholerną książkę. Możesz też wreszcie dać upust swoim prawdziwym fascynacjom muzycznym, bo nie obowiązują już żadne reguły. Słowo ostrzeżenia: nikt nie da się nabrać na nawijkę w stylu rapera i „zgrywanie twardziela”; takie zachowanie czuć fałszem na kilometr. Jest to tak słabe, że rozważamy utworzenie specgrupy do przeprowadzania regularnych czystek wśród tej warstwy społecznej. Serio.

INTERNET
Wiesz, co jest tak wyjątkowego w byciu dorosłym? Oprócz paru ważnych dla ciebie osób całą resztę ludzkości możesz mieć centralnie w dupie. Dorośli są głównie zajęci pełnieniem pożytecznych społecznie ról, więc nie mają czasu na odgrywanie celebrytów i dzielenie się z innymi na fejsbuku rewelacjami o zjedzonych przed chwilą wegetariańskich kanapkach z pastą jajeczną, które miały „nieco podejrzany smak”. Jak myślisz, dlaczego ludzie na starych fotografiach z lat sześćdziesiątych czy siedemdziesiątych wyglądają o wiele bardziej odjazdowo niż ty? Bo faktycznie tacy byli. Nie mieli do dyspozycji satelitów do teletransmisji własnego ego, które dokonują zbiorowego gwałtu na umysłach w całym kraju, zatruwając je durnymi pomysłami i informacjami o chorobliwych skłonnościach użytkowników. W tamtych odległych czasach ludzie nie mieli innego wyboru oprócz rozmowy twarzą w twarz albo w najgorszym razie przez telefon. A propos, dlaczego nikt już dzisiaj nie rozmawia przez telefon?  Może czas przywrócić ten obyczaj do łask, zastępując nim bezosobowe komentarze na profilach ludzi, których w głębi duszy szczerze nienawidzimy? Zaoszczędziłoby to nam sporo cennego czasu. Jeśli jednak bardzo cię przypiliło, wybierz Twittera albo Instagram. Te serwisy nie pozwalają na nieskrępowane folgowanie własnemu rozdętemu do granic możliwości ego, czego nie da się powiedzieć o MINI-WITRYNIE O MNIE SAMYM.  Uwierz nam, nie jesteś aż tak interesujący.

Chcesz więcej rad aby wygrać życie?

VICE Guide: Jak być gejem?

VICE Guide: Jak być lesbijką?

VICE Guide: Jak robić minetę?

VICE Guide: Jak robić loda?