zdrowie

Co zrobić, kiedy seks jest świetny, ale wspólne spanie już nie

Według ekspertów 35-40 procent par ma niekompatybilny rytm snu. Czy oznacza to, że ich związki są skazane na porażkę?
29.11.16
Fot. Mosuno na Stocksy

Artykuł pierwotnie ukazał się na BROADLY

Jako osoba cierpiąca na bezsenność nigdy tak naprawdę nie zasypiam. Dzięki wypracowaniu odpowiedniej rutyny, różnym wspomagaczom i medytacji nauczyłam się jednak wprowadzać mój organizm w stan błogiej nieświadomości. Potrzebuję do tego maski na oczy, zatyczek do uszu i środków nasennych. Najchętniej chodzę do łóżka w okolicach północy i wstaję tak późno, jak się tylko da.

Reklama

Ulubiona pozycja z partnerem do spania? Z daleka. Jeżeli ktoś próbuje mnie objąć, rozbudzam się i tracę szansę na dalszy sen tej nocy. W przeciwieństwie do mnie mój chłopak chodzi do łóżka w okolicach 22:30, usypia w mgnieniu oka i uwielbia spać na łyżeczkę. Żartowaliśmy sobie, że powinien znaleźć sobie drugą partnerkę; nie do seksu, ale do obejmowania. Jak sam kiedyś powiedział, „jesteśmy świetnie dobrani seksualnie, ale jeżeli chodzi o spanie… no, mogłoby być znacznie lepiej".

Z badań wynika, że nie tylko my borykamy się z tym problemem. „Powiedziałbym, że przynajmniej 35-40 procent par ma niekompatybilny rytm snu" – mówi dr Michael Breus, lekarz zajmujący się zaburzeniami snu i autor książki The Power of When (Potęga pory). Stworzył kwestionariusz, który pozwala na ustalenie własnego chronotypu, czyli tego, w jaki sposób funkcjonuje nasz zegar biologiczny. „Na serwisach randkowych powinna być oddzielna zakładka dotycząca rytmu dnia, dzięki czemu można by dobierać partnerów według zgodności sennych nawyków".

„Byłam kiedyś w związku na odległość z osobą, która miała zupełnie inny rytm snu niż ja. Nie wpływało to korzystnie na jakość spędzanego wspólnie czasu" – powiedziała Broadly Christina. „Wstaję w okolicach siódmej i kładę się spać o 22, podczas gdy moja była najchętniej siedziałaby do trzeciej, czwartej w nocy i spała do południa. Odwiedzałyśmy się, ale przez te różnice spędzałyśmy więcej czasu na nudzeniu się, gdy druga spała, niż faktycznie robiąc coś razem".

Reklama

Dr Breus uważa, że świat nie dzieli się jedynie na ranne ptaszki i nocne marki – istnieją według niego aż cztery chronotypy: delfiny, mające bardzo płytki sen i cierpiące często na bezsenność; lwy, które najlepiej funkcjonują w godzinach porannych; niedźwiedzie dostosowujące swój rytm dnia do światła słonecznego; oraz zarywające noce wilki. „Widać więc, że zgranie się w kwestii snu zależy od tego, do jakich kategorii należycie z partnerem".

Nie tylko chronotyp wpływa na jakość wspólnego odpoczynku; należy również pamiętać o upodobaniach, które przecież posiada każdy z nas. O ile nie zostajesz u kogoś na noc „platonicznie", najprawdopodobniej wcześniej będziesz z nim uprawiać seks. A mimo to nieczęsto rozmawiamy o naszych preferencjach w kwestii snu: telewizor włączony czy wyłączony? Muzyka czy biały szum? Którą stronę łóżka wolisz? Przytulanie się czy wara z łapami? Dodatkowe koce? Rodzaj materaca? Pozwalasz zwierzętom leżeć na łóżku czy może jesteś socjopatą bez serca? Chrapiesz?!

Różnice między rytmem snu partnerów mogą doprowadzić do tego, że jeden z nich będzie notorycznie niedosypiał. To zaś może jedynie pogorszyć sytuację: „człowiek, który nie przesypia odpowiedniej ilości godzin, staje się rozdrażniony i poirytowany" – mówi Breus. „Prawdopodobnie uratowałem więcej małżeństw, rozwiązując problem niekompatybilnych nawyków sennych, niż gdybym prowadził terapię dla par". Nie zapominajmy również o tym, że niedobór snu zdecydowanie obniża libido.

Jeżeli nie znosisz przytulania, nie licz na to, że z dnia na dzień je pokochasz

„Senne niedopasowanie" nie oznacza od razu, że wasz związek nie ma przyszłości; niemniej jednak to, w jaki sposób sobie z nim radzicie, dużo mówi o waszej relacji. „Odmienne nawyki łóżkowe te zaledwie jeden z przykładów tego, jak bardzo potrafią się między sobą różnić partnerzy. W rzeczywistości poruszamy tu znacznie ważniejsze zagadnienie: jak radzić sobie w związku z problemami, które zasadniczo wydają się nierozwiązywalne?" – pyta dr Michael Aaron, seksuolog i autor Modern Sexuality: The Truth about Sex and Relationships (Współczesna seksualność: Prawda o seksie i związkach). Aaron podkreśla, że to nie różnice niszczą związki, tylko nieumiejętność ich zaakceptowania i wspólnego stawienia im czoła.

Chociaż powszechnie mówi się, że „kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje" oraz chwali się gotowość do pracy nad samym sobą, zmiana rytmu snu to nie to samo, co okazjonalne ustawienie budzika na wcześniejszą godzinę. Wraz z odkryciem w 2001 roku odpowiedzialnego za rytm snu genu hPer2 okazało się, że to uwarunkowanie genetyczne decyduje o naszych nawykach sennych, a wpływ środowiska i stylu życia jest znacznie mniejszy, niż się dotychczas uważało. „Dlatego też przestawienie zegara biologicznego może sprawić wiele trudności" – przyznaje Breus. „Ludzie często mnie pytają, czy można jakoś oszukać własny chronotyp. Oczywiście, nie jest to niewykonalne, ale oznacza to ciągłą walkę z własnym organizmem. Żeby ze skowronka stać się sową, będziesz potrzebować terapii światłem oraz suplementów z melatoniną i kofeiną, każdego z nich w odpowiedniej dawce i o konkretnej porze". Podkreśla również, że zmiana dobowego rytmu dnia wymaga dużej konsekwencji i determinacji.

Reklama

Należy wziąć też pod uwagę czynniki kulturowe. Wiele osób uzależnia godziny snu od pracy, którą wykonują – niewielu z nas ma przecież możliwość kierowania się własnym rytmem biologicznym podczas wyboru pracy. Renee pracuje w gastronomii, a chłopak, z którym jest od ponad półtora roku, zarabia jako muzyk. „Chodzę spać między północą a trzecią w nocy; mój partner kładzie się zaś dopiero w okolicach szóstej rano, a pierwszą filiżankę kawy wypija koło 16. Wielokrotnie zmuszałam się do przesypiania wolnych poranków, bo wiedziałam, że jeszcze przez kilka godzin nie wstanie".


Dla nocnych marków i rannych ptaszków. Polub nasz fanpage VICE Polska i bądź na bieżąco


Podczas gdy Renee stara się dostosować swój rytm snu do pracy partnera, Christina znalazła sobie lepszego towarzysza do spania. „Spotykam się teraz z kimś, kto ma podobny rytm dobowy do mnie. Tak jest nieporównywalnie lepiej".
Zostałam zdiagnozowana z kliniczną bezsennością po tym, jak kiedyś przez cały tydzień nie zmrużyłam oka; dopiero proszki na receptę przyniosły jakąś poprawę. Dlatego też nie ma mowy, żebym majstrowała przy moim rytmie snu tylko dla przyjemności chłopaka. Jednocześnie, nie rzucę go przecież tylko dlatego, że szczęściarz potrafi usnąć przed telewizorem w połowie serialu.

Według lekarzy, jeśli żaden z partnerów nie może zmienić swoich nawyków, należy skoncentrować się na komunikacji i kompromisie. „Poznajcie genetyczne determinanty waszych przyzwyczajeń. Im więcej obie strony rozumieją, tym lepiej" – mówi Breus.

Niektóre pary są zmuszone sięgać po bardziej radykalne rozwiązania, łącznie z tym, że raz na jakiś czas ktoś spędza noc w pokoju gościnnym. Niestety, dla większości z nas takie rozwiązanie jest niemożliwe z przyczyn finansowych i dlatego zamiast w drugiej sypialni, nasz partner ląduje na kanapie. Warto wtedy pamiętać, że to nic osobistego – niektórzy po prostu potrzebują spokojniejszych warunków, żeby zasnąć. Jeżeli ważnym elementem waszej relacji jest dzielenie łóżka, dr Breus sugeruje, żeby partnerzy chodzący później spać i tak spędzali wieczorne godziny w sypialni, nawet jeżeli w tym czasie będą czytać lub oglądać telewizję (oczywiście, o ile drugiej osobie nie przeszkadza hałas).

Chociaż nadal bardzo rzadko udaje mi się usnąć w ramionach chłopaka, osiągnęliśmy pewne porozumienie – ja nie czytam w drugim pokoju, tylko leżąc obok niego w łóżku, on zaś nie traktuje mojej potrzeby długiego snu jako wymówki dla lenistwa.

„Jeżeli nie znosisz przytulania, nie licz na to, że z dnia na dzień je pokochasz" – mówi dr Aaron. „Prawdziwym wyzwaniem w związku jest odkrycie, jak stworzyć zgrany zespół i pogodzić ze sobą odmienne charaktery, potrzeby emocjonalne i rytmy snu".