Fotograf Vincent Cianni opowiada o gejach w amerykańskim wojsku

FYI.

This story is over 5 years old.

Foto

Fotograf Vincent Cianni opowiada o gejach w amerykańskim wojsku

Możesz być homoseksualistą w wojsku, ale nie możesz powiedzieć o tym kumplom nawet wtedy, gdy twój partner zachoruje lub umrze
24.4.15

Zachary Werth (po lewej) and Dustin Hiersekorn (po prawej).

Książka autorstwa Vincenta Cianniego Gays in the Military jest fotograficznym i osobistym zapiskiem tego, jak wygląda życie homoseksualistów w amerykańskim wojsku, które – jak wiadomo – od 1949 roku nie życzy sobie odmiennej od heteroseksualnej orientacji w swoich szeregach. Poparte jest to ustawą wprowadzoną w życie w 1993 roku – Don't Ask Don't Tell. Ustawa ta w skrócie zakładała, że możesz być homoseksualistą w wojsku, ale musisz trzymać to w tajemnicy. Jeśli masz partnera tej samej płci, nie możesz powiedzieć o tym kumplom z wojska nawet wtedy, gdy twój partner zachoruje lub umrze.

Reklama

To żadna tajemnica, że do 2011 roku (wtedy ustawę DADT zniesiono) homoseksualiści służący w amerykańskim wojsku bardzo często cierpieli pozostawieni sami sobie – kończyło się to zespołem stresu pourazowego czy, w paru przypadkach, nawet samobójstwem. Ze względu na uprzedzenia również i dzisiaj służba w wojsku może być dla nich ciężkim doświadczeniem. Książka Cianniego zawiera zdjęcia i wywiady zebrane podczas trzyletniej podróży autora po Ameryce. Cianni pyta, dlaczego homoseksualiści chcą służyć instytucji, która okropnie zaniedbała akceptację dla LGBT. I jaki wpływ miało to na ich dalsze życie.

Książka przedstawia żołnierzy LGBT – zarówno mężczyzn, jak i kobiety – w bardzo szerokim zakresie: od 92-letniego weterana II wojny światowej do tych, którzy jeszcze niedawno służyli w Afganistanie. Historie są odsłaniane przez samych zainteresowanych – Cianni pozwolił im rozwinąć wypowiedzi, by dać im siłę do przyznania się do homoseksualnej orientacji.

Rozmawialiśmy z Ciannim o jego książce i doświadczeniach z ludźmi, którzy na własnej skórze odczuli to prześladowcze prawo, którego Ameryka raz na zawsze pozbyła się dopiero cztery lata temu.

Dlaczego tak bardzo zainteresowałeś się tym tematem?
Dorastałem w czasach kulturalnej i politycznej rewolucji lat 60., podczas zimnej wojny. Mimo że posiadałem wiedzę polityczną, byłem kompletnie nieświadomym dzieciakiem z liceum, a potem – gdy konflikt w Wietnamie zmienił się w wojnę – hipisem z college'u. Tak utwierdziłem się w swoich pacyfistycznych poglądach, że byłem gotów uciekać do Kanady, gdyby przyszedł czas i na mnie. Przez większość życia kompletnie nie interesowałem się wojskiem – popierałem pokój, walczyłem o zaprzestanie przemocy i niesprawiedliwości, uważałem ludzkie życie za świętość. Nie rozumiałem, dlaczego ktokolwiek miałby dołączyć do amerykańskiej armii. A jeszcze bardziej: dlaczego mieli być to właśnie homoseksualiści – przecież armia to instytucja, która zamykała im usta i pomijała ich orientację!

Reklama

W listopadzie 2009 roku słuchałem lokalnego radia. Akurat przeprowadzano wywiad z matką 19-letniego geja Nathanaela Bodona niedawno usuniętego z wojska stacjonującego w Iraku. Gdy usłyszałem, jak mówi o synu z dumą, miłością i pewnością siebie, przypomniałem sobie własne doświadczenia z ukrywaniem swej tożsamości przed rodziną, przyjaciółmi i znajomymi. Spotykałem się wtedy z nietolerancją, byłem obiektem przestępstw popełnianych z nienawiści.

Jako pisarz i dokumentalista zrozumiałem, że moje przekonania i moja historia tak naprawdę nie są ważne, bowiem losy żołnierzy i weteranów LGBT były doświadczeniami ludzi, którym odebrano prawa obywatelskie – w wielu przypadkach bardzo nierówno ich traktowano, łamano prawa człowieka. Jako część społeczności, która walczyła o równość, nie mogłem tak po prostu odwrócić się i zapomnieć o ich człowieczeństwie.

Jak bardzo amerykańskie prawo niszczyło psychikę tych ludzi?
Ustawa DADT była przede wszystkim bardzo niejasna, jej egzekwowanie zależało od postawy i postrzegania każdego z żołnierzy. To bandyckie DADT stworzono rzekomo po to, by chronić osoby LGBT – obowiązywał bowiem zakaz zadawania im pytań o seksualną orientację.

Polowanie na czarownice stało się popularne w latach 80. Ponieważ armia musiała zmniejszyć swoje rozmiary, wielu żołnierzy LGBT było prześwietlanych, śledzonych, przesłuchiwanych i usuwanych z wojska razem z ćpunami, przestępcami oraz sprawcami domowej przemocy. Efekty przemocy fizycznej, wykorzystywania seksualnego i tego polowania na czarownice okazały się mentalnie niszczące.

Reklama

Travis Jackson

Czy teraz, gdy mogą opowiedzieć swoją historię, ci ludzie czują się wolni?
W wielu przypadkach moi rozmówcy, których również fotografowałem, nie wracali do tematu wydalenia ich z wojska. Czasami wymazywali z pamięci cały okres służby – jakby nigdy się nie zdarzył. Uczestnicząc w tym projekcie, mogli odzyskać swoją godność i swoją historię obecności w armii. Podczas wywiadów mówili o bardzo trudnych doświadczeniach, często o tym, o czym do tej pory chcieli zapomnieć. To było dla nich emocjonalne katharsis. Fotografowie pokazali jednocześnie ich człowieczeństwo, słabość i siłę.

Co czuli, służąc instytucji, która odmówiła im akceptacji?
Mieli wiele powodów, by dołączyć do wojska – tak samo jak ich heteroseksualne odpowiedniki. Służba własnemu krajowi to honor. Zacytuję tu Josepha Rocha [dowódca US Navy, z którym Cianni również przeprowadził wywiad – red.]: „To nigdy nie nadszarpnęło mojej miłości do wojska, do służby, do innych żołnierzy. Byłem po prostu w złym miejscu o niewłaściwym czasie. Ludzie prawdopodobnie myśleli: »Tylko nie bądź gejem, tylko nie dawaj mi znać, że jesteś gejem«. Nie mogłem przez to trzymać zdjęcia mojego ukochanego na biurku, mówić o naszej rocznicy – wprowadzić ludzkiego aspektu do mojego życia. Ta dwoistość jest okropna".

Które opowieści najmocniej utkwiły ci w pamięci?
Na przykład historia Kevina Brannamana, który został zgwałcony przez swego sierżanta. Travis Dobbs – również zgwałcony przez sierżanta, a następnie przesłuchiwany przez ponad trzy dni – okropnie cierpiał, a poniżanie i seksualne wykorzystywanie przez przełożonego oraz ekstremalne metody przesłuchania sprawiły, że załamał się psychicznie i nerwowo.

Reklama

Wracając do Josepha Rocha – podczas służby był nieustannie gnębiony. „Wielokrotne zmuszanie go do symulacji gejowskiego seksu z wojskowymi psami i nagrywanie tego na taśmę, postrzelenie, przywiązywanie do krzesła, zostawienie w psiej budzie pełnej kału i zmuszanie do jedzenia psiego żarcia" to łamanie praw człowieka.

Czy wiesz, jak obecnie wygląda sytuacja osób transpłciowych, które chciałyby służyć w amerykańskiej armii?
Wszelkie informacje, jakie mam o nowej polityce amerykańskiej armii, zamykają się w skrócie „LGB". Transy nadal nie powinny służyć, mówi się o tym otwarcie. Jeśli dzisiaj ktoś przyzna się do bycia transgender lub jest o to jedynie podejrzewany – będzie wydalony z wojska.

Przytocz jakieś historie opowiedziane ci przez homoseksualistów o tym, jak udało im się zachować pozytywny stan umysłu podczas służby.
Wielu żołnierzy i weteranów po prostu skupiło się na pracy i misjach militarnych. O wsparcie prosili swych przyjaciół w cywilu, rodziny, czasem Boga – nie potrafili zwierzyć się kolegom z armii ani duchownym czy wojskowym terapeutom.

Katie Miller (była kadet) pięknie to opisała: „Bardzo ciężko było patrzeć, jak moi towarzysze reagują na moją orientację, ale opuszczanie ludzi, którzy naprawdę mnie wspierali i na których naprawdę mi zależało, było jeszcze cięższe".

Greer Puckett: „Byłem odpowiedzialny za grupę 30 młodych marynarzy. Tego lata jeden z nich wspomniał, że słyszał plotki na temat mojej orientacji. Odparłem: »Nie wiem, co słyszałeś. To nie ma znaczenia. Wymagam, byś pracował zgodnie z ustaleniami Navy«. Nie dawałem się gnębić jakiemuś majtkowi".

Will Chandlee: „Miałem jeden poważny związek z porucznikiem Navy z Arkansas. Był naprawdę niezły w łóżku. Zabrałem go do domu, aby poznał moich rodziców. Pewnego razu, gdy był z nami na wsi, powiedział, że bierze ślub. Z dziewczyną, którą znał całe życie. Bardzo mnie to zdenerwowało, nie spodziewałem się tego".

Denny Meyer: „W 1968 roku każdy ukrywał swoją orientację – nieważne, czy w wojsku, czy poza nim. Jeśli kumple ze statku dowiedzieliby się, że jesteś gejem, zgodnie z ogólnie obowiązującą zasadą wyrzuciliby cię za burtę. Jeśli służyłeś w wojsku – byłbyś niehonorowo wyrzucony. Byłbyś zrujnowany, bo w tych czasach nie mógłbyś dostać jakiejkolwiek pracy z takim wpisem w papierach".

Zachary Werth (z prawej): „Spotykałem się z Dustinem i bałem się, bo byłem naszym jedynym żywicielem. Ciężko na wszystko pracowałem – moja ranga, moje medale, odznaczenia. Nienawidziłem ich za to, co zrobili. Nie mogłem zrozumieć, jak można tak traktować drugą osobę. Żywiłem nadzieję, że moja służba znaczyła dla kogoś cokolwiek".

Heather Davies: „Osoba, z którą się umawiałam, była starsza ode mnie i służyła w Navy nieco dłużej. Dorastała w starym systemie – urządzano wtedy polowania na czarownice, by zmusić homoseksualistów do przyznania się do orientacji i w efekcie usunąć ich z szeregów armii. Żyłam w tej kulturze i przez cały czas bycia w wojsku byłam przerażona".