Reklama
Film

Obejrzyj pierwszy zwiastun nowego „Króla Lwa”

Disney opublikował teaser do nowej, animowanej komputerowo, realistycznej wersji „Króla Lwa”. Wszystko pięknie, ale mamy kilka pytań

tekst Jan Bogdaniuk
23 Listopad 2018, 1:56pm

zrzut z ekranu via YouTube

Król Lew to nie film — to fenomen, na którym wychowało się całe pokolenie. Nie jesteś dzieciakiem z dziewięćdziesiątych, jeśli przynajmniej raz na miesiąc nie zanucisz Hakuna matata. Uwierzę, jeśli powiesz, że nie płakałeś po papieżu — ale przy śmierci Mufasy ryczeliśmy absolutnie wszyscy. Możesz nie znać Titanica i Parku Jurajskiego, Chłopaki nie płaczą i Pana Tadeusza, ale Król Lew to lektura obowiązkowa. Dlatego twórcy remake’u stanęli przed nie lada wyzwaniem: jak opowiedzieć tak znaną historię na nowo i jednocześnie zadowolić rzesze zagorzałych fanów?

Z pierwszego oficjalnego teasera wynika, że postawili na dokładne odwzorowanie, co do kadru i dźwięku, łącznie z obrazem wschodzącego słońca, „Naaaaaatsibeniaa maalsdglbkjdfnbaba” i wykładem Mufasy o kręgu życia. Żeby lepiej zrozumieć, jak bardzo nowa wersja przypomina starą, poniżej możesz obejrzeć zestawienie trailera ze scenami z oryginalnego filmu.

Równolegle pojawił się też zwiastun w polskiej wersji językowej. Podobnie jak w oryginale usłyszeliśmy znów dostojny bas Jamesa Earla Jonesa, tak i tu Mufasa przemawia znajomym głosem Wiktora Zborowskiego. Czas pokaże, czy do ról Timona i Pumby wrócą też świetni Krzysztof Tyniec i Emilian Kamiński.

Pojawia się jednak pytanie: skoro wszystko wygląda tak samo, brzmi tak samo i ma wywoływać dokładnie takie same emocje, to po co w ogóle powstał ten film? Nie zrozum mnie źle: moje wewnętrzne dziecko podskakuje z radości, ale chyba nie tylko ja widzę, że nostalgia wymyka nam się spod kontroli? Medialni giganci na czele z Disneyem boją się nowych pomysłów, jak diabeł wody święconej. Co się stanie, gdy do końca zjedzą własny ogon? Czy zaczną nas naciągać na remake’i remake’ów, kopie kopii coraz gorszej jakości? Pierwszy Król Lew to niezaprzeczalnie prawdziwe dzieło sztuki, które do dziś się nie zestarzało (czego nie można powiedzieć o ostatnich propozycjach w rodzaju nowej Księgi dżungli i Pięknej i bestii), ale między innymi dlatego, że jego twórcy zrealizowali świeżą ideę. Nowa wersja siłą rzeczy nie będzie miała tej przewagi.

Mam nadzieję, że się mylę i reżyser John Favreau (ma na koncie m.in. pierwszego Iron Mana) sprawi, że wszystkim pospadają kapcie. Mam nadzieję.

Nowy Król Lew ma wejść na polskie ekrany 19 lipca 2019 roku.

By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”. Jesteśmy też na Twitterze i Instagramie.


Więcej na VICE: