pieniądze

Milenialsi nie „rujnują” gospodarki — po prostu jesteśmy spłukani

Nowe badanie stwierdza wprost: „milenialsi są mniej zamożni, niż przedstawiciele wcześniejszych pokoleń, gdy byli młodzi, mają niższe zarobki, mniej aktywów i rzadziej są bogaci”
20 Grudzień 2018, 9:57am
A millennial couple with a credit card and a laptop.
Dwoje milenialsówze stocka próbuje związać koniec z końcem. Fot. via Getty

Nawyki milenialsów od lat są tak dokładnie studiowane, jakbyśmy pochodzili z kosmosu. Ludzi, mieszczących się aktualnie w granicy wiekowej 21-35, oskarżono o „niszczenie” wszystkiego – od centrów handlowych, przez trójkąty i golfa, aż po rynek nieruchomości. Gdzieś po drodze pojawiły się różne teorie na temat młodych dorosłych – moją ulubioną jest ta, która mówi, że wydają za dużo pieniędzy na tosty z awokado i dlatego nie mogą sobie pozwolić na zakup domu. Najnowsze badania Amerykańskiej Rezerwy Federalnej sugerują prosty powód, dla którego zwyczaje konsumpcyjne młodych dorosłych wyglądają tak, a nie inaczej: Nie mamy tyle pieniędzy, co poprzednie pokolenia.

W badaniu z listopada zauważono, że „ekonomiczny dobrobyt pokolenia Y, które weszło w wiek produkcyjny w okresie recesji w latach 2007-2009, był często poruszanym tematem przez ekonomistów oraz prasę”. Stwierdzono również, że „milenialsi nie wykazują odmiennych preferencji konsumpcyjnych w porównaniu do wcześniejszych pokoleń”. Kolejny wniosek brzmiał: „milenialsi są mniej zamożni, niż przedstawiciele wcześniejszych pokoleń, gdy byli młodzi, mają niższe zarobki, mniej aktywów i rzadziej są bogaci”.

Te wnioski nie dziwią pokolenia Y. Kilka miesięcy temu w „HuffPost” ukazał się obszerny artykuł Michaela Hobbesa, w którym pisze, że świat, który odziedziczyliśmy jako pokolenie, ma więcej zagrożeń i mniej profitów niż ten, w którym żyli nasi rodzice. „Pensje uległy stagnacji, a sektory gospodarcze plajtują. Jednocześnie elementy niezbędne do spokojnego życia – edukacja, dach nad głową, opieka zdrowotna – stały się dobrem luksusowym. Okazje, które sprawiły, że boomersi mogli sobie pozwolić na życie na poziomie klasy średniej – a takowych nie brakowało – są poza naszym zasięgiem”.

Badanie Fed nie dotyczy przyczyn tej nierówności międzypokoleniowej, ale inne źródła już ustaliły powody relatywnego ubóstwa milenialsów – włączając w to spadek liczby związków zawodowych oraz wzrost ilości przepisów sprzyjających bogatym. Ponadto wielu spośród młodych dorosłych ukończyło studia podczas Wielkiej Recesji, gdy możliwości zatrudnienia były znikome, a rynek pracy został zalany przez zwalnianych pracowników, którzy mieli więcej doświadczenia. Te okoliczności prawdopodobnie przyczyniły się do głębokiej przepaści międzypokoleniowej: w 2017 roku odkryto, że pokolenie Y zarabia 20% mniej, niż baby boomersi w tym samym wieku.

„Dopiero się okaże, czy osiągnięcie dorosłości w tych niesprzyjających latach będzie miało trwały wpływ na ich upodobania i preferencje” – piszą autorzy badania Fed. Wydaje się jednak oczywiste, że brak pieniędzy, troska o ich brak oraz porównywanie naszego życia z życiem naszych rodziców odcisnęło już swoje piętno na milenialsach. Zamartwianie się brakiem stabilności finansowej może przyczynić się do tego, że młodzi ludzie rezygnują ze ślubu i zakładania rodziny. Jeśli chodzi o posiadanie domu – tłumaczenie z udziałem tostów awokado samo w sobie jest absolutnie niedorzeczne.

Jak stwierdzono w raporcie Fed, te tendencje są najprawdopodobniej spowodowane czynnikami finansowymi, a nie różnicami kulturowymi między pokoleniami. Niemniej jednak brak funduszy może spowodować, że z czasem będziemy różnić się kulturowo od naszych rodziców i dzieci. Możliwe, że staniemy się bardziej odpowiedzialni i oszczędni, mniej skłonni do hedonizmu i marnotrawstwa. Istnieje też scenariusz, w którym nieustannie będziemy zamartwiać się o przyszłość i kolejny kryzys – niezdolni do zapuszczenia korzeni ze względu na brak stabilności finansowej. Miejmy nadzieję, że tak czy inaczej, nie będziemy już musieli słuchać o tym, jak bardzo jesteśmy rozpuszczeni, niewdzięczni i roszczeniowi.

By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”. Jesteśmy też na Twitterze i Instagramie.

Reklama