420

Chaos na rodzinnym przyjęciu po tym, jak ktoś dodał zioła do tortu

Dwie spośród ofiar złej fazy miały ponad 80 lat
Jan Bogdaniuk
tłumaczenie Jan Bogdaniuk
12 Luty 2019, 12:00am
8117497030_40fdc96be2_o
Fot. via Flickr user Kelly Garbato

, CC licence 2.0 

Dowcip z rodzaju tych, co się nie starzeją. Klasyczny numer pt. „zapraw marihuaną urodzinowy tort i podaj go niczego niepodejrzewającym krewnym”. Szampańska zabawa gwarantowana. Chyba że biesiadnicy — niektórzy po pięćdziesiątce, a inni nawet po osiemdziesiątce — złapią złą fazę, zaczną wymiotować i na koniec zostaną „hospitalizowani z powodu przedawkowania”. To właśnie wydarzyło się na urodzinowym obiadku w ubiegły weekend, jak wyjawiła stacji 3AW jedna z uczestniczek.

„Wszyscy się miło bawili i częstowali ciastem, które na deser podano z owocami, bitą śmietaną i czekoladowymi wiórkami” — wspomina Claire, która ma pięćdziesiąt parę lat i jest jedną z pechowych osób, które tamtego dnia trafiły do szpitala. „okazało się, że czekolada zawierała marihuanę”.

Jak wyjaśniła Claire, jeden z gości, mężczyzna pod trzydziestkę, doprawił tort indyjskimi konopiami, bo „uznał, że to nieco ożywi rodzinną uroczystość”.

„Skutki nie były natychmiastowe, co, jak teraz już wiem, jest typowe dla marihuany w jadalnej formie” — powiedziała Claire. „W ciągu godziny wystąpił u mnie obrzęk gardła i zawroty głowy, a po trzech godzinach razem z czworgiem członków rodziny trafiliśmy do szpitala przez przedawkowanie”.

„Jak się okazuje, jestem uczulona na konopie, czy cokolwiek to było, w wysokich dawkach”.

Claire, u której wystąpił wstrząs anafilaktyczny, podano adrenalinę, a kilkoro pozostałych gości dostało „naprawdę okropnych wymiotów”. Pośród nich znaleźli się rodzice Claire, oboje po osiemdziesiątce.

„Jedno z nich wymiotowało, a drugiemu strasznie skoczył puls” — powiedziała Claire. „Wszyscy byliśmy przerażeni, bo przez kilka godzin nie wiedzieliśmy, co się dzieje… Ludzie mdleli… A pielęgniarki i lekarze byli sfrustrowani, bo gadaliśmy od rzeczy. Wszyscy goście przyjęcia wołali się nawzajem, nie mieliśmy pojęcia, że byliśmy na haju”.

Po kilku godzinach tego napędzanego zielskiem chaosu winowajca w końcu się przyznał do tego, że w rzeczy samej dodał czegoś do ciasta i wyjaśnił, że dostał konopną czekoladę od „kolegi, który kupuje ją w USA”. Jednak jak mówi Claire, ona i jej partner odczuwali skutki przez przynajmniej trzy dni i musieli wziąć kilka dni wolnego w pracy, żeby w pełni dojść do siebie.

„Tak ostra i ciężka reakcja to coś bardzo nietypowego” — powiedziała. „Nikt nie zjadł zbyt wiele tej czekolady — tort był nią tylko posypany”.

By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”. Jesteśmy też na Twitterze i Instagramie.

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE Australia


Więcej na VICE: