18+

Jak rozmawiać o swoich fetyszach z nowym partnerem seksualnym

Seks nie jest – ani nie powinien być – bitwą, w której ktoś wygrywa i zmusza drugą osobę do czegoś, na co ona nie ma ochoty
Fot. Pixabay / CC0

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE UK

W dzisiejszych czasach doświadczamy wielu przemian kulturowych. Mężczyźni często są zdezorientowani. „Skąd mamy wiedzieć, że coś przeszkadza kobietom, skoro nam o tym nie mówią?” – lamentują, przestraszeni, że ktoś ich oskarży o molestowanie. Oto rozwiązanie: po prostu zapytaj!

W czym problem?

Pytanie od użytkownika forum Curious Cat: „W jaki sposób mogę namówić dziewczynę, aby pozwoliła mi polizać swoje stopy? To przecież nic strasznego; przecież nie proszę ją o ostry anal czy coś takiego”.

Czego nie rozumiem?

Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na frazę „namówić dziewczynę” w kontekście seksualnym. Po drugie, nie ma nic złego w analu. To świetna sprawa!

Satysfakcjonującego pożycia seksualnego na pewno nie tworzy się poprzez namawianie drugiej strony na coś, na co nie ma ochoty. Mówię zarówno o tak fundamentalnych kwestiach, jak sam stosunek, jak i folgowaniu czyjemuś fetyszowi stóp. Seks nie jest – ani nie powinien być – bitwą, w której ktoś wygrywa i zmusza drugą osobę do czegoś, na co ona nie ma ochoty. To wcale nie znaczy, że należy ukrywać swoje fetysze i zadowalać się seksem na misjonarza, który w ogóle nie sprawia ci przyjemności. Po prostu musisz nauczyć się realizować swoje potrzeby w taki sposób, który nie rani drugiej osoby. Zrozum, że nawet jeśli jesteś szczery ze swoim partnerem lub partnerką, to, co cię najbardziej podnieca, wcale nie musi im nie odpowiadać.

Reklama

OBEJRZYJ: Janice Griffith opowiada o kosmicznych penisach i pozytywnym seksie


To nie takie łatwe, wiem! Z początku takie przedstosunkowe negocjacje mogą wydawać się bardzo żenujące. Czasem wręcz psują nastrój. Na początku moich przygód seksualnych zachowywałam się jak cicha myszka. Nigdy nie mówiłam o tym, co sprawia mi przyjemność i czego chciałabym spróbować. Jako kobieta od dziecka słyszałam, że powinnam być bierna w sypialni – jeśli nic mnie nie bolało i wydawałam odpowiednie odgłosy, należało to uznać za „dobry seks”. Z tego powodu miałam problemy z mówieniem o tym, co mnie podnieca – oczywiście, kiedy w końcu zrozumiałam własne potrzeby. Jestem uległa oraz społecznie wytresowana, żeby być bardzo uprzejmą. Z tego powodu przez długi okres moje zbliżenia przypominały farsę; czasem, z zająknięciami godnymi Hugh Granta, udawało mi się powiedzieć: „Słuchaj, a może, jeśli ci to odpowiada, spróbowałbyś mnie podduszać? Ale tylko, jeśli cię to kręci. W sumie już nieważne! Rób, na co masz ochotę!”.

Mimo to, ostrożność jest najlepszym rozwiązaniem – nawet jeśli ma zabić nastrój. To podstawy uprawiania seksu, ale najwyraźniej nadal trzeba je powtarzać: NIE ZMUSZAJ LUDZI DO AKTÓW SEKSUALNYCH, NA KTÓRE NIE MAJĄ OCHOTY. Przymuszanie do seksu jest obecnie czymś zupełnie normalnym (tj. akceptowalnym przez społeczeństwo), czego nadal nie jestem w stanie zrozumieć. Sama idea, że miałabym namawiać kogoś do czegoś, co sprawia, że źle się czuje, rani to moje ego i wywołuje mdłości. Nakłanianie do seksu, jeśli druga strona nie ma na to ochoty, a dana praktyka sprawi jej dyskomfort? Nie, dziękuję.

Reklama

Niektóre kobiety nie chcą, żebyś wylizał ich stopy. To ich wybór i nie ma w tym nic złego. Kiedy to zaakceptujesz, poruszenie tego tematu z twoją wybranką stanie się bardzo łatwe: „Hej, kręcą mnie stopy i naprawdę by mnie podnieciło, gdybyśmy zrobili to i to. Myślisz, że chciałabyś tego spróbować?”.


Tylko dobre rady. Polub fanpage VICE Polska i bądź z nami na bieżąco


Jeśli ktoś ci odmówi, nie masz prawa poczuć się urażony. Nigdzie w konstytucji nie zapisano, że każda osoba musi uważać to za seksowne. I chociaż możesz uważać za straszną niesprawiedliwość fakt, że nie wszyscy podzielają twój fetysz, niczym nie różni się to od mojego smutku, że nigdy nie będę uprawiać seksu z Ryanen Goslingiem. To boli, jasne, ale takie jest życie. Znajdą się inni.

A co do seksu analnego. Tak, bronię analu, jak przystało na okropną feministkę trzeciej fali, przed którą przestrzegała cię twoja matka. To naprawdę paskudne, że uważasz akt penetracji analnej jako z natury gorszy od namawiania kobiety do praktyki, na którą nie ma ochoty. Seks analny to fajna sprawa, o ile wszystkie osoby wyrażają na niego zgodę. To zupełnie normalne, kiedy kobieta ma ochotę na anal, ale nie chce, żebyś lizał jej stopy.

Dlaczego więc tego nie rozumiesz?

Ponieważ mężczyźni wychodzą z założenia, że „dobry seks” to ten, w którym mogą robić, co chcą, niezależnie od tego, co podoba się ich partnerce.

Co powinieneś zrozumieć?

Seks to dialog, a nie monolog. Kobiety, z którymi próbujesz urzeczywistnić swoje pragnienia, mają własne potrzeby, fetysze, kompleksy i lęki. Jeśli to zrozumiesz i zaczniesz je traktować jak równe sobie, a nie przeszkodę, która nie pozwala ci zaspokoić własnej chuci, to obiecuję ci, że twoje życie erotyczne stanie się znacznie fajniejsze, niż jest teraz.


Więcej na VICE: