Tłuszcz, sos i hektolitry potu: zjadłam hamburgera w saunie w Burger Kingu
jedzenie

Tłuszcz, sos i hektolitry potu: zjadłam hamburgera w saunie w Burger Kingu

Fast food w saunie? Gdzie indziej ten pomysł mógłby się wydać dość niecodzienny, ale nie w Finlandii
16 Luty 2017, 5:15am

Artykuł pierwotnie ukazał się na Munchies

Jestem goła, pocę się jak mysz, a makijaż spływa mi po twarzy. Kiedy wycieram się ręcznikiem z wyszytym logo sieci, zostają na nim smugi tuszu do rzęs. Opieram się o zimną, kamienną ścianę i myślę: „Tak, to najlepszy Burger King, w jakim kiedykolwiek byłam".

Scena jak wyjęta z filmu. Powinnam teraz zwrócić się waszą stronę, zakryć nagie ciało i powiedzieć: „Tak, to ja. Pewnie zastanawiacie się, jak tu trafiłam".

Znajduję się obecnie w bardzo stylowo urządzonej restauracji Burger Kinga. „Jak stylowo?" ‒ możecie spytać. Cóż, starczy chyba powiedzieć, że w głównej sali dominują drewno i kamień, a piętro niżej znajduje się w pełni wyposażona sauna. Otwarto ją niecały rok temu i od razu wzbudziła zainteresowanie mediów – informacja o pierwszej działającej saunie w fast-foodzie obiegła cały świat, zanim jeszcze ktokolwiek zdążył posadzić swoje cztery litery na drewnianych ławach.

Niektórym ten pomysł może wydawać się dość niecodzienny, ale to przecież Finlandia: kraj, w którym na jedną saunę przypada mniej niż trzech mieszkańców. „Sauny stanowią nieodłączny element naszego życia" – powiedziała mi Eve Turunen, pracownica odwiedzonego przeze mnie Burger Kinga. Kiedy pokazywała mi restaurację, opowiadała o tym, jak ważna dla Finów jest sauna. „Chodzimy do sauny z przyjaciółmi i z rodziną. Mamy bożonarodzeniowe sauny, świętojańskie sauny… Odwiedzamy je przez cały rok". To prawda. Populacja Finlandii wynosi zaledwie 5,5 miliona, natomiast saun w całym kraju znajduje się ponad dwa miliony. To, czy Finowie wynaleźli sauny, pozostaje kwestią sporną; niewątpliwie jednak stanowią one istotny element ich tożsamości narodowej (razem ze stoicyzmem i niechęcią do nawiązywania kontaktu wzrokowego z obcymi).

Większość Finów chodzi do sauny przynajmniej raz w tygodniu. Po gruntowym wygrzaniu obowiązkowym elementem wizyty jest kąpiel w zimnej wodzie – wielu z nich w tym celu wskakuje do lodowatego Bałtyku. Jeżeli jednak nie masz takiej możliwości (ponieważ na przykład siedzisz w Burger Kingu w centrum miasta) musisz zadowolić się zimnym prysznicem. Muszę przyznać, że świetnie robi to na mięsne poty, które towarzyszą jedzeniu hamburgera w saunie.

A to właśnie zrobiłam zrobiłam: zjadłam Whoppera, frytki, colę oraz koktajl mleczny w pomieszczeniu, które temperaturą przypominało siódmy krąg piekieł. Wytrzymać w saunie to nie lada wyzwanie, nie mówiąc już o czerpaniu z tego przyjemności. Pomijam też sytuację, kiedy na uda kapie ci keczup z burgera. Na plakacie wiszącym w saunie mogłam przeczytać, że zaledwie po kilkunastu minutach poczuję się jak nowonarodzona. Może na niektórych tak to działa – ja jednak miałam wrażenie, że zaraz zejdę na zawał.

Turunen powiedziała mi, że na pomysł otworzenia sauny wpadł Mikael Backaman, prezes Restel [firmy zarządzającej w Finlandii wieloma sieciówkami, w tym Burger Kingiem]. „Po prostu pomyślał sobie: »właściwie to czemu by tego nie zrobić?«" – wytłumaczyła. Budynek i tak był wyposażony w saunę, która została po poprzednich lokatorach (bez wątpienia Finach).

„Sauna cieszy się dużą popularnością od samego początku; szczególnie wśród Finów i Japończyków. Fińska drużyna hokejowa zorganizowała tu nawet imprezę z okazji zdobycia pierwszego miejsca na Światowych Mistrzostwach Juniorów. Dzięki temu już wiemy, że zmieści się w niej sporo wielkich, spoconych facetów" – powiedziała Turunen, wskazując na zdjęcie przedstawiające drużynę stłoczoną przy stole w prywatnej części sauny (fińscy sportowcy są znani z tego, że zabierają ze sobą do sauny swoje trofea).

Zaledwie kilka kroków od sauny znajdowały się nieskazitelnie czyste kanapy i stoliki. Dokładnie naprzeciwko nich stały lodówki wypełnione piwem i napojami gazowanymi, a na ścianie wisiał 55-calowy telewizor z dostępem do PS4.

„Urządzamy tutaj sporo imprez urodzinowych" – powiedziała Turunen.

„Dla dzieci?" – zapytałam.

„Och nie" – odpowiedziała. „Dla wszystkich".


Lubimy jeść. Ty polub fanpage VICE Polska, żeby być z nami na bieżąco


Sauna oczywiście sama w sobie stanowi sporą atrakcję, ale popularność Burger Kinga w Finlandii wynika także w dużej mierze z tego, że jest on stosunkową nowością w kraju. Sieć działa tam zaledwie od trzech lat (wprowadzono już ją w latach 80. i podobnie jak w Polsce po pewnym czasie wycofano), ale ze swoimi 27 lokalami zdążyła się już stać jednym z głównych graczy na rynku. Pod względem popularności konkuruje jedynie z McDonaldem oraz Hesburgerem, największą i najstarszą fińską siecią serwującą fast-foody.

(Ciekawostka: Finlandia i Estonia wspólnie otworzyły jedynego na świecie pływającego Burger Kinga. Znajduje się on na pokładzie promu Tallink Star, który kursuje między Helsinkami a Tallinem. Jest to największy Burger King w Finlandii ‒ mieści nawet 300 osób ‒ jedyny w Estonii i po tym, jak sama go odwiedziłam, podejrzewam, że może być najbardziej przygnębiającym lokalem na świecie).

W saunie wytrzymałam prawie 15 minut, po czym postanowiłam wziąć zimny prysznic. Zawsze, kiedy zjem taką porcję fast-foodów, czuję potrzebę ablucji, ale po raz pierwszy mogłam zrobić to w restauracji. Umyłam się i czekałam pod prysznicem, aż przestanę się pocić (w moim przypadku to również dość normalne po sutych hamburgerach).

Jeżeli w jesteś w Helsinkach i chcesz w samotności doświadczyć tego wyjątkowo ekscytującego rodzaju mdłości, możesz wynająć saunę wraz ze znajomymi. Trzy godziny takiej zabawy kosztują 250 euro (trochę ponad 1000 złotych); sama sauna mieści około 15 osób. Cena nie obejmuje jedzenia i picia. A jeżeli naprawdę nie masz co zrobić z pieniędzmi, Burger King sprzedaje spersonalizowane szlafroki z logiem sieci za 60 euro (250 złotych).

Kiedy w końcu ochłonęłam na tyle, że mogłam o własnych opuścić restaurację, zauważyłam plakaty reklamujące Angry Whoopera, które niedawno wprowadzono do Finlandii. Sama sieć opisuje je jako „czerwone ze złości burgery".

Mam nadzieję, że też będą miały szansę wyluzować się w saunie.

Tłumaczenie: Zuzanna Krasowska


Więcej pyszności na VICE: