18+

Gram Donalda Trumpa w filmach porno

„Mam zapewnioną robotę na najbliższe cztery lata” ‒ mówi Evan Stone, weteran porno, a od niedawna również prezydent filmów dla dorosłych
31.1.17

Obok Rona Jeremy'ego, Evan Stone jest prawdopodobnie najsłynniejszym żyjącym aktorem porno. Obaj nadal kręcą filmy, choć trzeba przyznać, że z tej dwójki tylko Stone dobrze się starzeje. Ma już 52 lata, ale przed kamerą wciąż posuwa partnerki z imponującym zapałem. Stone podczas swojej kariery wystąpił w ponad 1800 filmach dla dorosłych, a za wygibasy, które wyprawiał ze swoim 30-centymetrowym penisem, zdobył 11 nagród AVN (czyli pornograficznych Oscarów). Jak sam mówi, udało mu się tak długo wytrwać w branży tylko dlatego, że nigdy nie traktował jej z absolutną powagą. Tłumaczy to, dlaczego wystąpił w tak wielkiej ilości porno parodii.

Reklama

Nic dziwnego, że w filmach porno to właśnie jemu przypadła rola celebryty-prezydenta Donalda Trumpa. Już kilka razy wcielał się w niego przed kamerą, między innymi w wyprodukowanym przez Hustlera pełnometrażowym filmie The Donald oraz w serii pornograficzno-politycznych parodii (udostępnianych za darmo przez serwis The Pornington Post).

„Dostałem mnóstwo nagród za przedstawianie rzeczywistości w krzywym zwierciadle. W którymś momencie pomyślałem, że może rzeczywiście nadaję się do tej roli" – powiedział mi Stone.

Wcale nie żartował. Produkcje Pornington Post są dziwaczne i karykaturalne; bardziej przypominają sprośne wodewile niż coś, do czego chciałoby się masturbować. Mamy scenę debaty z niby-Hilary, pod której koniec obie strony kleją się od spermy, a także epizod, gdzie pojawia się postać Baracka Obamy oraz Melanii i Ivanki Trump. Jeden z filmów nosi tytuł Motorboating Malia, a osią fabuły jest to, że córka byłego prezydenta mści się na ojcu, idąc do łóżka z Donaldem Trumpem. Łapiecie klimat.

„Niestety, jestem prawdopodobnie jedną z niewielu osób, które skorzystają na [wygranej Trumpa]" – stwierdził, kiedy zadzwoniłem do niego po wyborach. Rzeczywiście, przez najbliższe cztery lata Trump na pewno będzie przyciągał wiele uwagi, a co za tym idzie, popyt na takie porno nie spadnie.

Podczas wywiadu zapytałem Stone'a, o jakie seksualne upodobania podejrzewa prezydenta USA oraz jak wyobraża sobie dalsze wcielanie się w jego postać. Stone natomiast wyjaśnił mi, dlaczego taki typ błazeńskiego humoru dla dorosłych jest dzisiaj niezbędny.

VICE: Po raz pierwszy rozmawialiśmy w dniu wyborów, zanim jeszcze ogłoszono wyniki. Na pewno różniły się od tego, czego spodziewało się wiele osób. Czy ciebie coś zaskoczyło?
Evan Stone: Cóż, na pewno wygrana Trumpa. Nie chciałem tego mówić wcześniej, ale byłem święcie przekonany, że 60. propozycja [która wprowadziłabym obowiązek noszenia prezerwatyw przez aktorów porno; wraz z wyborami prezydenckimi odbyło się w Kalifornii referendum dotyczące ustawy – przyp. red.] przejdzie i cały przemysł pornograficzny będzie musiał przenieść się do Las Vegas. A ja nie chciałem mieszkać na pustyni! Jednak kiedy oddałem głos, zacząłem podejrzewać, że mogłem się mylić. W oficjalnej broszurze [którą w Ameryce otrzymuje każda osoba, która zarejestrowała się na wybory; zawiera instrukcje, jak głosować, biografie kandydujących polityków oraz ich programy wyborcze – przyp. red.] zostało podkreślone, że przeprowadzka naszej branży kosztowałaby Kalifornię miliony dolarów. Nie sądziłem, że umieszczą to na karcie. Prawdopodobnie ludzie przeczytali to i pomyśleli: „Okej… Może nie powinniśmy się na to zgodzić". Większość oddaje głos, kierując się własnym portfelem.

Nie grasz już celebryty kandydującego na najwyższe stanowisko w państwie, tylko prezydenta Stanów Zjednoczonych. Czy coś to dla ciebie zmienia?
Zadzwoniłem do faceta, który wyreżyserował wszystkie nasze produkcje dla Pornington Post i zapytałem go, co dla nas oznaczają takie wyniki wyborów. Odparł: „Masz robotę na najbliższe cztery lata!". Powiedziałem mu, że chciałbym nakręcić więcej filmów z tej serii. Mam nawet kilka pomysłów. Jeden działby się w Białym Domu: Obama i Biden nadal spędzaliby tam sporo czasu, wygłupiając się i obserwując, jak grany przeze mnie Trump z trudem radzi sobie z kolejnymi wyzwaniami. Oczywiście wszystko miałoby charakter seksualny, ale jednocześnie pojawiałyby się różne żarty – chociażby Obama i Biden chowający w Gabinecie Owalnym kenijski paszport, żeby zadrwić sobie z Trumpa.

Reklama

Gdybyśmy mieli nieograniczone zasoby finansowe, pojechalibyśmy do rodzinnej miejscowości Mike'a Pence'a [obecnego wiceprezydenta USA] i nakręcili tam porno. Wolność słowa, a co! Może nawet udałoby nam się wynająć jego rodzinny dom? Nie zmienia to faktu, że szukamy już faceta, który mógłby się wcielić w jego rolę.


Nie tylko o porno. Polub fanpage VICE Polska i bądź na bieżąco


Zważywszy na wyniki wyborów, co z polityki Trumpa chcielibyście jeszcze sparodiować?
Nabijamy się z rzeczy, które wciąż się zmieniają. Nierzadko musimy poprawiać scenariusz tuż przed kręceniem scen. Przede wszystkim opieramy się na słowach samego Trumpa: co już zapowiedział, kogo obiecał mianować. Nawet jeżeli się rozmyśli i nie spełni wszystkich obietnic przedwyborczych, i tak dostarczył nam już sporo tematów.

Nakręciliśmy film Deepthroat Diplomacy wyśmiewający plan postawienia muru na granicy z Meksykiem, a teraz myślimy o sparodiowaniu problemów z mianowaniem sędziego do Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych. Staramy się przewidzieć, kto dostanie nominację, żebyśmy mogli zacząć szukać odpowiedniego aktora lub aktorki. Tak naprawdę scenariusze pisze samo życia. Nie ma szans, żeby Trumpowi udało się zrobić wiele z rzeczy, które naobiecywał. To po prostu niemożliwe [wywiad odbył się, zanim Trump został zaprzysiężony na prezydenta USA – przyp. red.]. Mogę być pewny tylko jednego – następne cztery lata będą bardzo zabawne. Nie wiem, czy w ogóle uda nam się nadążyć za pomysłami Trumpa.

Reklama

Czy uważasz, że po wygranej Trumpa wzrośnie popyt na takie parodie?
Oczywiście! Wystarczy spojrzeć na program Saturday Night Live i to, jak jeżdżą w nim po Trumpie. Obywatele szukają jakiejś odskoczni od rzeczywistości, potrzebują wyśmiać tę, jakby na to nie patrzeć, poważną sytuację. Trzeba się śmiać, bo inaczej można zwariować. Ludzie chcą rozrywki i chcą sobie zwalić – dlatego tu jestem.

Jakie porno twoim zdaniem ogląda Trump?
Świetne pytanie! Posiadałem kiedyś loch i pracujące w nim dominy opowiadały, że ich klientami przeważnie byli lekarze, prawnicy, dyrektorzy firm. Nigdy nie zwykli mechanicy. Wszyscy mieli wysokie stanowiska, autorytet i dużo władzy. Może z nim jest podobnie.

Jak myślisz, jak Trump zareagowałby na jedną z twoich parodii?
Ten facet w ogóle nie ma do siebie dystansu i nie potrafi znieść, kiedy inni się z niego śmieją. Przypomnij sobie obiad dobroczynny, na którym nie potrafił zdobyć się na odrobinę autoironii. Kipiał ze złości, a to przecież był roast! Nie sądzę jednak, żeby mnie pozwał – jest na to zbyt cwany. Doskonale zdaje sobie sprawę, że jedynie wzbudziłby zainteresowanie naszymi parodiami. Byłoby tak samo, jak w przypadku Backdoor Sluts 9, jednego z najlepiej sprzedających się filmów porno w historii. Skąd jego popularność? Wspomniano o nim w odcinku South Parku. Trump wie, że nagłaśniając sprawę, wyświadczyłby nam ogromną przysługę.

Tłumaczenie: Zuzanna Krasowska