Czas podjąć jakąś złą decyzję. Fot.
Morgan na Flickr
FYI.
This story is over 5 years old.
Wizyty u wróżki-naciągaczki czy przejadanie funduszu powierniczego: młodzi ludzie opowiadają o swoich największych pieniężnych porażkach
Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE CanadaW wieku dwudziestu kilku lat o wielu rzeczach nie mamy jeszcze zielonego pojęcia. Chociaż technicznie należymy już do grona dorosłych, lwia część z nas ma wiedzę finansową na poziomie dwumiesięcznego berbecia. Ponieważ tak łatwo teraz dostać kredyt, kartę kredytową czy inną formę szybkiej pożyczki, niepopełnienie żadnej głupoty stanowi nie lada wyczyn.Niestety debilne decyzje finansowe zawsze odbijają się czkawką i po wszystkim zazwyczaj trzeba zapłacić więcej, niż można było się spodziewać. Oto kilka z najgorszych błędów finansowych, jakie możesz popełnić jako dwudziestokilkulatek. Sam *, 26 lat, projektant
Pewnego razu mój chłopak, z których chodziłem od prawie trzech lat, postanowił, że wróci na studia. W ogóle nie zastanawiał się nad finansowymi konsekwencjami tej decyzji – po prostu wyszedł z założenia, że zacznę pracować za nas dwóch. I rzeczywiście, płaciłem podwójny czynsz, rachunki za nasze zakupy oraz fundowałem wszelkie wieczorne wyjścia. Ostatecznie los okazał się bardzo przewrotny: zerwaliśmy cztery dni po tym, jak skończył studia. Głównym powodem był stres związany z naszą sytuacją finansową. Wszystko to wydarzyło się kilka miesięcy temu. Do dzisiaj nie znalazł żadnej pracy i nadal spłaca mi swój dług w maleńkich ratach, przez co utknąłem z nim na kolejne trzy lata. Nie spodziewam się, że kiedykolwiek odda mi pełną kwotę; ucieszę się, jeśli zwróci mi przynajmniej połowę. Właśnie dlatego uważam to za najgorszą decyzję finansową, jaką kiedykolwiek podjąłem. Z tego powodu radzę innym, aby zawsze dokładnie ustalali warunki podobnego układu i więcej rozmawiali ze swoim partnerem.Brianna, 28 lat, fotografka
Miałam 21 lat, kiedy umarła moja mama. Odziedziczyłam po niej prawie 200 tysięcy dolarów (719 tys. złotych) i kupiłam mojej przyjaciółce samochód. Mam wrażenie, że w tamtym okresie wydawanie pieniędzy wyzwalało w moim organizmie endorfiny, przez co byłam szczęśliwsza. W końcu zupełnie straciłam kontrolę i chociaż wszystkim powtarzałam: „Zapłacę za ciebie, a ty mi kiedyś oddasz", któregoś razu bez zastanowienia wypisałam przyjaciółce czek na 11 tysięcy dolarów (prawie 40 tys. złotych). To była bardzo zła decyzja, a mimo to – chociaż nie wydałam tego na siebie – poprawiło mi to humor. Koniec końców nigdy nie odzyskałam tamtych pieniędzy. Dziewczyna, której je pożyczyłam, mieszkała wtedy ze mną i rzeczywiście płaciła mi miesięcznie 500 dolarów (1800 zł) za czynsz, ale w naszej okolicy to nie było dużo. Nie zmienia to faktu, że do dzisiaj się przyjaźnimy. Co zabawne, po pewnym czasie sprzedała tamten samochód, a za zarobione pieniądze kupiła auto lepsze od mojego. Nigdy nie wspomina o tamtej pożyczce, a i ja nie poruszam tego tematu. Jestem beznadziejna w konfrontacjach.Stephanie, 23 lata, dziennikarka
Zawsze bałam się pójść do wróżki, ale mam znajomych, których to bardzo fascynuje. Kiedy w końcu zdecydowałam się jakąś odwiedzić, przechodziłam przez bardzo ciężki okres. Wyguglowałam „najlepsza wróżka w Toronto" i spotkałam się z kobietą o imieniu Delfina, która potwierdziła wszystkie moje obawy. Według niej miałam w sobie mroczną energię i musiałam się jej pozbyć z mojego ciała. Wmusiła mi mnóstwo gratów, przez co na pierwszym spotkaniu wybuliłam 60 dolarów (215 złotych). Jednak jak oznajmiła, czekało mnie jeszcze kilka etapów. Wróciłam do niej kilka dni później, a ona dała mi olejki, herbatę, a także świeczkę, którą miałam palić równo 10 minut dziennie. Co więcej, nikomu nie mogłam o tym powiedzieć, bo inaczej wszystko poszłoby na marne. W sumie kosztowało mnie to mniej więcej 400 dolarów (prawie 1500 złotych), co zakrawało na jakiś absurd. Podczas trzeciej wizyty kazała mi kupić kryształ i zabrać go na cmentarz; w ten sposób miałam zdjąć z siebie urok. Potem zadzwoniła do swojego dilera kryształów i powiedziała mu, że musi mi zaoferować dobrą cenę za kryształ (normalnie chodziły po 1000 dolarów, czyli jakieś 3600 złotych). W końcu zapłaciłam 700 dolców (2500 złotych), całe moje oszczędności. Po pewnym czasie przestraszyłam się tego wszystkiego i wyrzuciłam cały ten szmelc do wąwozu.Jennifer* 27 lat, nauczycielka języka angielskiego
W liceum w ramach wymiany uczniowskiej przyjechał do nas chłopak z Danii, z którym zaczęłam się umawiać. Kiedy poszłam na studia, zdecydowaliśmy się kontynuować ten związek na odległość. Przez sześć lat odwiedzaliśmy się co cztery miesiące, w tym na święta i wakacje.
Pieniądze to nie wszystko. Polub fanpage VICE Polska i bądź z nami na bieżąco
Dopóki moja mama nie wyszła za mąż, w domu nam się zdecydowanie nie przelewało: matka bardzo kiepsko sobie radziła z pieniędzmi, przez co niczego się od niej na ten temat nie nauczyłam. Miałam jednak własny fundusz powierniczy, który wszystkim swoim wnukom założył mój pradziadek. W jego skład wchodziły przede wszystkim akcje; każdego roku za nagromadzone odsetki kupowano kolejne. Dostęp do nich uzyskaliśmy wraz z ukończeniem 21 lat. Nie sięgnęłam do niego od razu, ale później, gdy studiowałam i byłam kompletnie spłukana, a bardzo chciałam odwiedzić mojego chłopaka, wszystko uległo zmianie. Załatwiłam sobie kartę kredytową i kiedy nie starczało mi pieniędzy na spłatę długów, sięgałam po środki z funduszu. Jednorazowo brałam tylko kilka setek, ale latałam do Danii tak często, że bardzo szybko przepuściłam tę forsę. Obecnie zostało mi już tylko 160 dolarów (niecałe 600 zł), co oznacza, że wydałam jakieś 13-15 tysięcy dolarów (45-54 tysiące złotych). Moja mama do dzisiaj nie wie, że w ogóle sięgnęłam po te pieniądze.Charlie, 27 lat, pisarz
Mój kot miał wiele problemów zdrowotnych i przez długi czas cierpiał z powodu niedrożności dróg moczowych, przez co obsikiwał mi całe mieszkanie. Bardzo się tym martwiłem, ale lekarz uspokoił mnie, że u kocurów jest to zupełnie normalne i istnieje operacja, która to naprawi. Zdecydowałem się na zabieg, ponieważ uznałem, że nie tylko mu to pomoże, ale i lepiej załatwić to za jednym zamachem, niż ciągle wracać do weterynarza. Wziąłem pożyczkę od firmy, która udziela kredytów osobom potrzebującym pieniędzy na operację, niezależnie czy własną, czy zwierzaka. Zabieg był dosyć drogi i kosztował 2500 dolarów (9000 złotych), ale okazało się, że minimalna kwota pożyczki wynosiła 4000 dolarów (14,4 tysiąca złotych). Niestety nie miałem wyboru i musiałem wziąć całą sumę. Podpisałem umowę, w której firma się zobowiązała, że przez kilka pierwszych miesięcy nie będzie naliczała odsetek. Nic mi to jednak nie dało, ponieważ jako spłukany studenciak od razu wydałem pozostałe pieniądze. Po pewnym czasie zorganizowałem zbiórkę wśród znajomych. Udało mi się zebrać nawet sporą kwotę i spłacić część pożyczki. Niestety paliłem wtedy mnóstwo zioła, przez co miałem problemy z oddaniem reszty kwoty. Koniec końców udało mi się spłacić cały dług, ale było to bardzo stresujące doświadczenie.
* Imię zostało zmienione.
Więcej na VICE: