podróże

Jak wygląda życie w kraju, którego nie ma

ONZ nie uznaje niepodległości Naddniestrza, ale 500 tysięcy obywateli tego „nieistniejącego państwa” zasługuje na to, żeby ich dostrzec

tekst Adina Florea
23 Sierpień 2017, 12:43pm

Wszystkie zdjęcia dzięki uprzejmości Antona Polyakova

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE Romania

Samozwańcza Naddniestrzańska Republika Mołdawska, położona pomiędzy Mołdawią a Ukrainą, od 27 lat walczy o uznanie społeczności międzynarodowej. W 1990 roku to niewielkie państwo (około 200 km długości) ogłosiło niepodległość od Mołdawii, która oderwała się od upadającego Związku Radzieckego. Naddniestrze, które zamieszkiwała liczna rosyjska populacja, chciało pozostać w ZSRR. Po dwuletniej wojnie mołdawski rząd przyznał mu status „autonomicznej jednostki terytorialnej", zachowując do pewnego stopnia kontrolę nad jego ekonomią.

Dziś, choć ma własny rząd, walutę i wojsko, Naddniestrze funkcjonuje tylko dzięki pożyczkom z Rosji i nie jest uznawane przez ONZ. Wygląda na to, że kraj utknął w minionej epoce: Lenin spogląda ze swojego wysokiego cokołu na budynek parlamentu, na naddniestrzańskich banknotach widnieją radzieccy generałowie, a w niemal każdym domu i urzędzie na ścianie wisi portret Stalina.

Naddniestrzański fotograf Anton Polyakov pragnie, by świat nieco lepiej poznał jego ojczyznę. British Journal of Photography niedawno uhonorował nagrodą Bob Books Photobook jego cykl zdjęć Transnistria Conglomerate za to, jak „udziela głosu obywatelom Naddniestrza i wnosi ich do publicznej świadomości".

Rozmawiałam z Antonem o tym, jak wygląda życie w kraju, który nie istnieje oraz o tym, czy ma nadzieję, że jego prace zmienią sposób, w jaki ludzie patrzą na kraj często nazywany „czarną dziurą Europy".

VICE: Jak mieszkańcy Naddniestrza radzą sobie ze świadomością, że żyją w kraju, który z technicznego punktu widzenia nie istnieje?
Anton:
Utworzenie narodowej tożsamości jest bardzo trudne. Gdy spojrzeć na historię, Naddniestrze swoim domem nazywały bardzo różne grupy etniczne: Rosjanie, Mołdawianie, Ukraińcy, Bułgarzy… Niemal każda młoda osoba staje tu przed trudnym wyborem. Jeśli zostanie, co ją czeka w kraju, któremu brak własnych tradycji, przemysłu, sztuki i kultury, i który ma bardzo nikłe nadzieje na to, że uda mu się wykształcić je w przyszłości? A jeśli wyjedzie, to dokąd? Większość musi wybierać między Rosją a Mołdawią.

Dla kogoś z zewnątrz Naddniestrze przypomina ogromny radziecki skansen.
Jeśli chodzi o radzieckie symbole i architekturę, nie sądzę, by było ich więcej niż w innych byłych republikach radzieckich. Doceniam estetykę radzieckiej architektury. Należy ją raczej zachowywać, niż wymieniać na inną. To część historii naszej kultury. Wstyd mi, gdy widzę, jak niektórzy chcą jej się pozbyć.

Urodziłem się już po ogłoszeniu niepodległości przez Naddniestrze, więc tak naprawdę nie wiem, jak żyło się pod radzieckimi rządami. Ale raczej nie powinno nikogo dziwić, że panuje u nas sowiecka mentalność. Dla wielu ludzi to mógł być najszczęśliwszy okres w historii Naddniestrza.

Z twoich zdjęć wynika, że młodzi mieszkańcy Naddniestrza bardzo lubią wojsko i kulturystykę. Co o tym myślisz?
Naddniestrze musi dopiero zbudować swoją własną kulturę i tradycję. Skupienie na wojsku i wychowaniu fizycznym to próba wykształcenia w dzieciach pewnych wartości patriotycznych, wpojenia im miłości do ojczyzny.

W twoim projekcie Mahala dokumentujesz życie naddniestrzańskiej prowincji w odciętej od świata wiosce Hristovaia. Co zainteresowało cię w tej społeczności?
Coraz mniej ludzi zamieszkuje odosobnione, wiejskie tereny, więc chciałem się przekonać, jak wygląda codzienne życie mieszkańców wsi Hristovaia. Chciałem się dowiedzieć, z jakimi wyzwaniami muszą się mierzyć jako pojedynczy ludzie i cała wspólnota.


Polub fanpage VICE Polska i bądź z nami na bieżąco


Jak młodzi ludzie spędzają wolny czas w wioskach takich jak ta?
Jak pewnie sobie wyobrażasz, w małej wsi w małym kraju niewiele się dzieje. Mimo to większość ludzi ma dostęp do technologii, więc są na bieżąco z tym, co dzieje się na świecie. Oczywiście nastolatki z Naddniestrza są takie same, jak na całym świecie ‒ lubią muzykę pop, gry wideo i plotki.

Co cię tu trzyma?
Czuję, że to mój dom. Nieważne dokąd pójdę, czuję, jak mnie przyciąga z powrotem. Myślę też, że powinienem zrobić co tylko w mojej mocy, żeby pomóc naszej republice.

Poniżej zobaczysz więcej zdjęć z cyklu „Transnistria Conglomerate" Antona Polyakova.