praca

Wciąż nie zdajemy sobie sprawy ze skali nieodpłatnej pracy kobiet

Wartość pracy, jaką w domu wykonuje przeciętna Polka, wynosi tyle, ile średnia pensja krajowa. Coraz więcej kobiet pracuje na dwa etaty, a otrzymuje wynagrodzenie za jeden. Niestety bez wsparcia mężczyzn nie ma szans na zmiany
Fot. Alita Ong via Stocksy

Artykuł pierwotnie ukazał się na Broadly

Na całym świecie kobiety wciąż wykonują 2,6-krotnie więcej nieodpłatnej pracy w domu niż mężczyźni, podaje nowy raport Organizacji Narodów Zjednoczonych. Od kobiet, mimo że coraz więcej z nich pracuje, wciąż się oczekuje, że będą łączyć życie zawodowe z pracą w domu, czyli np. rodzeniem i wychowywaniem dzieci, opieką nad starszymi lub niepełnosprawnymi członkami rodziny, a także sprzątaniem i gotowaniem – czyli zadaniami, których wartość często się umniejsza, ponieważ uważa się je za „kobiece”.

Reklama

Pracę, którą wykonują kobiety, zazwyczaj się lekceważy. Jest ona jednak niezwykle istotna: „Gdyby kobiety przestały wykonywać zadania, za które nie biorą pieniędzy, cała gospodarka by się zawaliła” – powiedziała CNN Shahra Razavi, szefowa działu ds. badań i zbierania danych w ONZ Kobiety.

Wyniki raportu ONZ Kobiety nie są niczym nowym; wiele badań wykazało, że nieodpłatna praca kobiet wciąż ma się świetnie, a społeczeństwo kompletnie tego nie docenia. Rodzi to ważne pytanie: dlaczego? Skoro coraz więcej kobiet wchodzi na rynek pracy, a równość płci pozostaje kwestią, którą większość rządów obiecała się zająć, to dlaczego wartość pracy kobiet jest tak rzadko poruszanym problemem?


OBEJRZYJ: Dzień z uczoną z NASA


Najbardziej oczywista odpowiedź brzmi: mężczyźni. „Chociaż kobiety zmieniły swoją rolę oraz aktywność [na rynku pracy], mężczyźni nie poszli w ich ślady” – powiedział Silke Staab, która zajmuje się przeprowadzaniem badań w ONZ Kobiety oraz jest współautorką tego raportu. „Kobiety weszły na rynek pracy i, podobnie jak mężczyźni, pracują przez całe życie oraz nie pozwalają sobie zbyt na wiele przerw. A jednak, jeśli chodzi o zainteresowanie sferą domową, u mężczyzn nie dostrzegliśmy podobnego wzrostu aktywności”.

Staab nawiązuje do dość oczywistego spostrzeżenia. Tak zwana „niewidzialna praca” jest niewidzialna tylko wtedy, gdy ci, którzy w niej nie uczestniczą – przeważnie mężczyźni – ją ignorują. Aby zmniejszyć ilość czasu, który kobiety przeznaczają na niepłatne i społecznie dewaluowane prace w domu, mężczyźni po prostu muszą wziąć na swoje barki część obowiązków.

Reklama

Gdyby kobiety przestały wykonywać zadania, za które nie biorą pieniędzy, cała gospodarka by upadła

Niestety ostatnie odkrycia pokazują, że mężczyźni nie podejmują takich kroków. Warto jednak zauważyć, że choć zmiana tego, jak nieproporcjonalnie więcej prac domowych wykonują kobiety, nie jest niemożliwa, nie należy tym obarczać jednostek. To coś, za co przynajmniej częściowo odpowiadają władze. Niektóre z państw postanowiły naprawić tę sytuację, wprowadzając płatne urlopy rodzicielskie, które w równiej mierze zachęcają kobiety, jak i mężczyzn, do wzięcia wolnego po urodzeniu się dziecka.

Na przykład w Szwecji rodzicom w takiej sytuacji przysługuje aż 480 dni wolnego. Każdy rodzic ma wyłączne prawo do 90 z nich; jeśli ich nie wykorzystają, po prostu wygasną. W przypadku heteroseksualnych par stanowi to zachętę, aby skorzystali z nich również ojcowie. Dla nich to coś więcej niż tylko korzyści finansowe – udział w wychowywaniu niemowlęcia może doprowadzić do daleko posuniętych zmian w sposobie postrzegania kwestii związanych z zajmowaniem się domem oraz dzieckiem, a także tych dotyczących nierówności płci. W wielu przypadkach sam fakt zostania z dzieckiem i zajmowania się nim skłania mężczyzn do późniejszego wzięcia na siebie większej ilości obowiązków w domu – także wtedy, „gdy wszyscy wrócą już do pracy”, jak powiedziała Staab.

Efekty szwedzkiego, proaktywnego podejścia do opieki rodzicielskiej są widoczne gołym okiem. „W Szwecji stosunek między nieodpłatną pracą kobiet i mężczyzn wynosi tylko 1,3” – wyjaśniła. Oznacza to, że kobiety nadal wykonują o 30 procent więcej prac w domu niż mężczyźni, ale oczywiście nie można tego porównać z dysproporcją rzędu 260 procent, która jest średnią światową. „Chociaż wciąż widać sporą różnicę, nie sposób jednak nie zauważyć stopniowego postępu w państwach, które dołożyły odpowiednich starań” – powiedziała Staab.

Reklama

Historie, o których nie wolno milczeć. Polub fanpage VICE Polska i bądź z nami na bieżąco


Oczywiście przed nami jest jeszcze wiele przeszkód. Aby zmienić sposób, w jaki w Europie traktuje się pracę kobiet, Staab proponuje „w pełni zaplanowany systemem wsparcia”, zwłaszcza jeśli chodzi o opiekę nad dziećmi i starszymi osobami. Według niej każdy system powinien obejmować zarówno przystępną cenowo opiekę nad dzieckiem, jak i płatny urlop rodzicielski.

Ale nawet jeśli w danym kraju istnieje płatny urlop rodzicielski, to kiedy kobiety wracają do pracy, wciąż muszą się zmagać z wieloma oczekiwaniami związanymi z macierzyństwem i „obowiązkami kobiet”. „Kto zostaje w domu, gdy dziecko jest chore, a kto poświęca dodatkowe godziny na rozwój kariery?” – pyta Staab. Zważywszy na to, że kobiety są dyskryminowane oraz zarabiają mniej niż mężczyźni, nic dziwnego, że wiele z nich woli zostać w domu i zajmować się nieodpłatną pracą.

Właśnie dlatego Staab z przekonaniem powiedziała: „Konieczne są radykalne zmiany systemowe”. Radykalne, czyli takie, w których w końcu przestanie się traktować prace domowe za domenę i obowiązek kobiet oraz pokaże się, że kwestia ta dotyka również mężczyzn – niezależnie od tego, czy zdają sobie z tego sprawę.


Więcej na VICE: