FYI.

This story is over 5 years old.

Varials

Kiedy dowiadujesz się, że twoja babcia pracowała w seks biznesie

Nie mogłam uwierzyć, kiedy tata wyznał mi, że babcia pracowała kiedyś jako prostytutka. Minęło siedem lat, nim ją o to zapytałam przez telefon

Nie mogłam uwierzyć, kiedy tata wyznał mi, że babcia pracowała kiedyś jako prostytutka. Minęło siedem lat, nim ją o to zapytałam przez telefon.

Rozwód moich rodziców wspominam jako specyficzny okres mojego życia. W wieku szesnastu lat część mnie cieszyła się, że w końcu wyswobodzę się spod dominacji mojego ojca, seksisty i despoty, lecz z drugiej strony, nie byłam w pełni przygotowana na nadchodzące zmiany. Cały ten proces postępował bardzo subtelnie. Zaczęło się od stopniowego wywożenia części mebli z domu i delikatnych docinków ojca w stronę mamy i jej rodziny. Rodzice na zmianę posługiwali się moją osobą w celu dalszego prowadzenia ze sobą wojny. Tata czepiał się o każdą drobnostkę w ich związku i usilnie sugerował, że ja też tak skończę, jeżeli będę przebywać z w ich otoczeniu zbyt z długo. Pewnego dnia uraczył mnie jednak prawdziwą bombą.

„Rachel, nie chcę, abyś opowiadała się po którejkolwiek ze stron, ale musisz wiedzieć, że rodzina twojej mamy okłamywała cię. Twoja babcia była prostytutką – to właśnie w ten sposób poznała dziadka". Oto jak tata poinformował mnie o przeszłości babci i wytłumaczył mi, że moje dzieciństwo, to „jedne wielkie kłamstwo" (użył dokładnie tych słów). Moja reakcja za bardzo nie różniła się od tego, co powiedziałaby względnie dojrzała, ale w dalszym ciągu naiwna 16-latka: „Wow, babcia pracowała na ulicy". „Ściemnia z czystej złośliwości? Jeśli tak, to cios poniżej pasa. Nie wierzę, że mi to powiedział. Co za pojebana akcja". To tylko kilka z miliona rzeczy, które wtedy przeszły mi przez głowę.

Reklama

Nie czułam, żeby mnie to specjalnie odrzuciło czy zabolało, lecz bardziej zaciekawiło i nawet delikatnie wywarło wrażenie. Pomyślałam, że to kozacka sprawa i też bym tak chciała. Starałam się wypytać ojca o szczegóły odnośnie tej wielkiej tajemnicy – którą przede mną wyjawił głównie z chęci dojebania mamie – ale powiedział, że nic więcej nie wie.

– Nigdy byś na to nie wpadła. W niczym nie przypomina prostytutki – powtarzał, trzymając się za głowę. Faktycznie, tak jakby ten zawód uprawiało się w konkretnym uniformie… Prawdę mówiąc, moja babcia posiada styl, który tylko uzmysławia innym ich własne mankamenty. Jest dystyngowaną, wykształconą, odważną oraz najbardziej opanowaną kobietą, jaką poznałam.

Gladys z mężem, dziadkiem autorki. Fot. Rachel Grace Almeida.

Po siedmiu latach od rozwodu rodziców, zadzwoniłam do mojej babci, Gladys, aby porozmawiać na temat jej przeszłości. Początkowo zastanawiałam się nad rozłączeniem, ponieważ nie byłam pewna tego, co czuje oraz z obawy przed sprawieniem jej przykrości. Co, jeżeli to pytanie okaże się zbyt intymne? A jeśli usłyszę coś, na co nie byłam przygotowana?

Jej głos brzmiał jeszcze bardziej krucho niż kiedyś. Babcia ma obecnie osiemdziesiąt dwa lata i po prostu bałam się, że to jedyna szansa na odbycie tej rozmowy. Nie chciałam znać historii jej życia tylko z tego, co usłyszałam od ojca. Przez telefon słyszałam, że zdenerwowała ją rozmowa na ten temat. Jestem jej wnuczką, zna mnie od urodzenia i towarzyszyła mi, kiedy dorastałam.

Reklama

– Ukrywanie tego przed tobą nie było dobre, ale teraz jesteś dorosłą kobietą – powiedziała z nutką żalu w głosie.

Gladys urodziła się w stolicy Wenezueli, Caracas w 1933 roku i mieszkała tam aż do swojej przeprowadzki do Stanów, która nastąpiła po narodzinach mojej mamy w latach 70. Samotnie wychowywała dwójkę małych dzieci z poprzedniego związku i ledwo wiązała koniec z końcem, przez co nie mogła posłać ich do szkoły. Jako że zdecydowana większość społeczeństwa wyznawała wiarę katolicką, jedynymi dostępnymi szkołami były te religijne, do których nie można było zapisywać dzieci z nieprawego łoża.

– Starałam się związać z mężczyzną, który chciałby dać moim pociechom swoje nazwisko. W tamtych czasach życie potrafiło być bardzo ciężkie, jeżeli biologiczny ojciec twoich dzieci nie chciał się do nich przyznać.

Do zawodu wkręciła ją znajoma prostytutka, która również posiadała dzieci i problemy finansowe. Babcia co wieczór zostawiała dzieci pod opieką swojej mamy i mówiła jej, że idzie na nocną zmianę w fabryce, co było bardzo wiarygodną przykrywką. We wczesnych latach 50. Wenezuela przechodziła rewolucję przemysłową, której zawdzięczała pozycję czwartego państwa o najwyższym PKB (aktualnie zamieniła ten tytuł na opinię kraju z drugim najniebezpieczniejszym miastem świata). Tamten okres był też złotym wiekiem dla matek i żon siedzących w domach. Wenezuelskim prostytutkom wcale nie ułatwiało to życia.

Reklama

– Teraz jest to dosyć konserwatywne, mizoginiczne i nazbyt religijne społeczeństwo, a co dopiero w latach 50. Wenezuelą rządzili wtedy mężczyźni i niewiele się w tej kwestii zmieniło – powiedziała babcia. Prostytucja była zjawiskiem powszechnym do tego stopnia, że została w pełni zalegalizowana. Nie rozumiem, jak państwo, które uznał nierząd za normalny zawód, potrafiło go jednocześnie tak stygmatyzować. – Seks istniał od zawsze, ale tam wszystko działo się za zamkniętymi drzwiami, gdyż ludzie nie należeli do zbyt otwartych. Prostytucja to najstarszy zawód świata.

Zarówno wtedy, jak i dzisiaj, wiele osób postrzegało nierząd jako szansę na lepsze życie.

– Caracas należało do najpopularniejszych miejsc w tym biznesie. Przyjeżdżali tam wszyscy Amerykanie. Wtedy to było coś nowego. Nikt nie mówił na to „spotykanie się z dziwkami", tylko „wizytami", na które należało umówić się w burdelu. Dziewczyny dzieliły się na dwa rodzaje: my i ulicznice. My stanowiłyśmy towar luksusowy, dlatego pieniądze też były bardzo dobre. Babcia zarabiała od 85 do 95 boliwarów za noc, co na tamte czasy wynosiło ok. $421 – równowartość małej fortuny. Po roku pracy w zawodzie poznała mojego dziadka, Josepha, który należał do grona wiernych klientów.

– Twój dziadek uwielbiał prostytutki. Odwiedzał mnie w każdy weekend – powiedziała babcia. – Był bardzo nieśmiały. Widziałam, że nie posiada odwagi do rozmów z kobietami, ale miał potrzeby, które musiał zaspokoić.

Reklama

Takiego wyznania kompletnie się nie spodziewałam. Dziadka kojarzyłam z tego, że był bardzo bezpośrednim i asertywnym pół Francuzem, pół Wenezuelczykiem. Domyślam się, że braki w pewności siebie w życiu miłosnym nadrabiał innymi cechami. Prawda jest taka, że każdy małolat uważa starszych za jakichś nadludzi, a nie osoby ze swoimi słabościami i problemami emocjonalnymi.

Doznałam strasznie zjebanego objawienia odnośnie mojej rodziny. Nigdy nie myślałam o dziadkach jako o ludziach, którzy mają za sobą ciężkie życiowe doświadczenia. Zawsze miałam ich za wzorzec krystalicznych dorosłych, którzy nigdy nie cierpieli. Babcia na pewno słyszała niedowierzanie w moim głosie.

– Dziadek nie mógł mieć dzieci, ponieważ w młodości zaraził się licznymi chorobami wenerycznymi i stał się bezpłodny – powiedziała. – Nie wszyscy klienci przestrzegali zasad, dlatego musiałam się poddać aborcji aż czterokrotnie. Podczas bardzo drogich wizyt u lekarza otrzymywałam specjalną mieszankę leków poronnych i ziół. Wiele znajomych z pracy zmarło na skutek nielegalnych aborcji. Ja bym tak nie potrafiła. Wolałbym już urodzić dziecko.

Dziadek i brat autorki. Fot. Rachel Grace Almeida

Zatkało mnie. Torbiele, mięśniaki, usunięcie macicy. Problemy rozrodcze babci wreszcie zaczęły nabierać sensu. Rozmawiałyśmy na temat leczenia prostytutek, które cierpiały na „choroby zawodowe". Babcia powiedziała, że lekarze mieli w zwyczaju wyrzucać takie pacjentki z poczekalni, twierdząc, że „zrobiły to sobie na własne życzenie". Większość z nich stanowili, oczywiście, mężczyźni.

Reklama

Problem ze złym traktowaniem nie kończył się na instytucjach, ale dotyczył również sposobu, w jaki zachowywali się niektórzy klienci. Prostytucja była legalna, a co za tym idzie, kontrolowana przez władze, ale w rzeczywistości, mało kto o to dbał. Policjanci udawali, że nie widzieli problemu prześladowań i nadużyć, bo sami posiadali zerowy szacunek do kobiet lekkich obyczajów.

– Stałam się przez to bardzo wycofana i seksualnie obojętna – stwierdziła babcia. – Przestałam odczuwać szacunek do mężczyzn. W wielu przypadkach spotykałam się ze złym traktowaniem, bo nie odpowiadałam obrazowi normalnej, przyzwoitej kobiety. Nie akceptowało się tego wtedy i nie uległo to pełnym zmianom do dziś.

Opowiedziała mi o maltretowaniach, których dopuszczali się pijani klienci. Pluto na nią, bito po twarzy, nazywano putą (hiszpańskie określenie kurwy) i śmiano się z niej, kiedy szła ulicą.

- Starałam się zachowywać, jak profesjonalistka, ale przygłupy nie okazywały mi szacunku, bo uważali się za lepszych. Tak się składa, że przewyższałam inteligencją ich wszystkich. Musieli płacić mi, żeby móc choć przez chwilę skosztować mego ciała.

Stwierdziła, że nie żałuje tamtych czasów, nawet pomimo wszystkich nieprzyjemnych rzeczy, które wtedy doświadczyła.

– Wcale nie wstydzę się pracy prostytutki, bo zapewniła mi życie na pewnym poziomie. Dzięki temu związałam się z wartościowym człowiekiem i mogłam dać swoim dzieciom nazwisko. Twój dziadek dotrzymał słowa i pomógł mi rzucić tę pracę. Znalazłam rodzinę.

Reklama

W dzieciństwie stawiałam babcię za wzór. Od zawsze mieszkała z naszą rodziną u nas w domu. Nasze relacje były o wiele bliższe, niż w przypadku wnuków, których dziadkowie mieszkają w innym mieście. To, z czym zawsze ją kojarzyłam, to opanowanie, które potrafiła zachować bez względu na sytuację. Kiedy dochodziło do kłótni pomiędzy moimi rodzicami, ona po prostu wchodziła do pokoju, mówiła „uspokójcie się" i wychodziła, jak gdyby nigdy nic. Jeżeli ktoś zajechał jej drogę na trasie, tylko przewracała oczami, tak jakby było jej żal tamtych nieudolnych kierowców. Rozwiązywała spory na spokojnie, w przeciwieństwie do mnie. Ja byłam krzykaczem, potrafiłam dostawać napadów lękowych i się drzeć. Chciałam umieć zachowywać taki spokój, jak ona.

To właśnie dzięki tej równowadze związała się z dziadkiem. Miał w zwyczaju odwiedzać ją przynajmniej przez dwa wieczory w tygodniu, co było raczej niespotykane. Oczywiście, zdarzali się stali klienci, ale określenie „stali" tyczyło się tych, którzy przychodzili do niej raz, dwa razy w miesiącu. Wiedziała, że się w niej podkochiwał, ponieważ dawał sporo napiwki (kolejna rzadkość) i wypytywał ją o jej życie prywatne, zainteresowania, ambicje oraz rodzinę. Zapytałam, czy był nachalny, na co odpowiedziała: „Zakochaliśmy się w sobie".

Spotykanie się poza terenem burdelu było surowo zakazane, ale i tak robili do regularnie. Dziadek oświadczył jej się po sześciu miesiącach, kiedy zdążyli się lepiej poznać. Babcia wiedziała, że ma pieniądze, ponieważ mógł pozwolić sobie na korzystanie z usług prostytutek, ale i tak martwiła się o zabezpieczenie finansowe. Miała na utrzymaniu dwójkę dzieci, które nawet nie były jego. Niespodziewanie, po ślubie nadał jej dwóm synom swoje nazwisko i opiekował się nimi, jakby był ich ojcem. Potem urodziła się moja mama, a oni opuścili Caracas i ułożyli sobie życie w Miami.

Reklama

Zastanawiałam się, ilu członków mojej rodziny wiedziało o jej przeszłości. Chyba sporo, skoro dowiedział się o tym mój tata, bo rodzina ze strony mamy raczej nie utrzymywała z nim bliskich relacji. Zapytana, czy komuś o tym mówiła, odpowiedziała, że nie. Mama później powiedziała mi, że w rodzinie krążyły plotki, ale zamiatano je pod dywan. To zrozumiałe, w tamtych czasach rodzina babci pewnie by się jej wyrzekła, gdyby prawda wyszła na jaw.

Kiedy byłam młodsza, babcia powtarzała, że muszę być damą. Taką, która wykażę się większym rozumem niż większość chłopaków dookoła. Teraz już wiem, co miała przez to na myśli. Ona była właśnie jedną z takich kobiet.

- Jako prostytutka i kobieta czułam, że mam władzę. Posiadałam kontrolę – powiedziała. – Potrafiłam wynieść z każdej sytuacji jakieś korzyści dla siebie.

Pod koniec naszej rozmowy telefonicznej zaczęłam zastanawiać się nad nastawieniem ojca w stosunku do niej, w czasie kiedy mi o niej opowiedział. Wypowiadał każde słowo z niezmierną trwogą, martwiąc się, aby ta historia przypadkiem mi się nie spodobała. Nie nazywał tego prostytucją, tylko „tym, czym się zajmowała". Ten jawny brak szacunku w stosunku do mojej babci wywołał wprost przeciwny efekt – to ja straciłam szacunek do niego.

Babcia jest w dalszym ciągu najlepszą kobietą, jaką znam i zdaję sobie sprawę, że jej wybory składają się na to, kim jest teraz. Ma 82 lata i mieszka bardzo daleko od burdeli z Caracas. Opowiedziała mi swoją historię z całą mocą i pewnością siebie, z cechami, które towarzyszą jej od zawsze.

– Jeżeli mężczyźni mają prawo płacić za seks – stwierdziła – to kobiety mają prawo do budowania na nim swoich karier. Nie zmienię zdania na ten temat do końca moich dni.