Rodzice mówią, co chcieliby wiedzieć, zanim urodziły im się dzieci
Fot. via Shutterstock
dobre rady

Rodzice mówią, co chcieliby wiedzieć, zanim urodziły im się dzieci

Po pierwsze: większość „dobrych rad” lepiej po prostu ignorować
5.2.18

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE Canada

Niedawno doszedłem do wniosku, że powinienem był pozwalać mojemu synowi częściej oglądać telewizję. No i dawać więcej słodyczy. Jednak pomijając te drobne kwestie, wiem, że przez większość czasu radziliśmy sobie jako rodzice całkiem nieźle: zrobiliśmy mu wszystkie konieczne szczepienia, nosiliśmy go blisko ciała i reagowaliśmy, kiedy płakał. Mimo to pierwsze lata jego życia spędziliśmy przerażeni, że w jakiś sposób robimy mu krzywdę. Nie wiedzieliśmy, czy nie popełniamy gdzieś błędu. Całkowita odpowiedzialność za czyjeś życie to naprawdę stresująca sprawa.

Reklama

Na tym powszechnym lęku młodych rodziców żerują wielkie korporacje, które chcą sprzedać im jak najwięcej rzeczy. W naszej piwnicy wala się mnóstwo gratów z dzieciństwa syna, których ciągle zapominamy wyrzucić. (Chociaż wózeczek Paul Frank Bugaboo wspominam z pewnym rozrzewnieniem. Boże, jak często go używaliśmy).

Jednak te obawy potrafią wykorzystywać też osoby, które naprawdę mają dobre intencje. Żałuję, że nie zignorowaliśmy „laktystów”, którzy przekonali nas, że kompletnie zrujnowaliśmy układ odpornościowy naszego noworodka, ponieważ szpital dał mu mleko dla niemowląt, kiedy miał problemy z ssaniem i szybko tracił na wadze. Pluję sobie w brodę, że przeczytałem w jakiejś gazecie o tym, iż nie należy dawać dzieciom paracetamolu, kiedy mają gorączkę – rzekomo właśnie dzięki niej organizm zwalcza chorobę. Jednak zapomnieli wspomnieć, przez nią twoje dziecko ma też drgawki gorączkowe, z których powodu potem zaliczacie nocną jazdę w karetce.

Teraz już wiemy, że większość naszych lęków była nieuzasadniona, a kluczem do dobrego rodzicielstwa jest umiar. W zeszłym tygodniu syn przyrządził niesamowite żelki w kształcie delfina, używając zestawu dla dzieci do robienia słodyczy. Co więcej, mimo że nie pozwalaliśmy mu oglądać telewizji, kiedy był mały (pomijając oczywiście Ulicę Sezamkową i My Little Pony: Przyjaźń to magia), ostatnio pochłonął 220 odcinków Naruto w szokująco krótkim czasie. I wiecie co? Nie tylko nie stał się od tego głupszy, ale gdy skończył, zaraz wziął się za czytanie mangi.

Reklama

Słuchajcie, każde dziecko jest wyjątkowe, tak samo, jak nikt nie ma dokładnie takich samych doświadczeń z rodzicielstwem. Mimo to spytaliśmy grupę rodziców, co sami chcieliby wiedzieć, zanim urodziło im się dziecko.

WIĘKSZOŚĆ „DOBRYCH RAD” NALEŻY IGNOROWAĆ

„Każda kolejna rada doprowadza świeżo upieczonych rodziców do białej gorączki. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że większość ludzi po prostu chciała poględzić o sobie samych. Do tego niektórym matkom kompletnie odbija. Najbardziej wkurwiają mnie ultraski: albo kompletnie stawiają na medycynę, albo na naturę, i jeśli zdecydujesz się na coś pośredniego, jesteś w ich oczach beznadziejną matką. »Och, nie rodziłaś nad rzeką w świetle księżyca, gdzie za akuszerkę robiła dziewicza sarenka? Współczuję twojemu dziecku«. Albo: »Nie zabrałaś dziecka do doktora? O Boże, niech ktoś zadzwoni po opiekę społeczną!«. Jeśli wspomnisz o tym, że istnieje kilka bardziej naturalnych alternatyw niż wizyta u lekarza, mówią ci, że jesteś gównianym rodzicem, który myśli, że dziewicze sarenki wiedzą więcej niż oni. Szczerze mówiąc, cała ta sytuacja bardzo mnie stresowała. Potrzebowałam wiele czasu, żeby nauczyć się ignorować takie rady i wybierać rozwiązania, z którymi ja sama czułam się najbardziej komfortowo” – Monna Hansen Lane

„Chciałbym wtedy wiedzieć więcej na temat logistyki, m.in. jak zaplanować podróż albo jak poradzić sobie z olbrzymią ilością pieluch. Na pewno przydałyby mi się różne triki, które ułatwiłyby nam wszystkim życie, a także ciekawe przepisy kulinarne. Natomiast z radością obyłbym się bez tych wszystkich niechcianych filozoficznych przemyśleń, które nie mówią niczego odkrywczego: »czas szybko zleci«, »ciesz się każdą chwilą« oraz »z czasem będzie lepiej« (tego ostatniego nienawidziłem z całego serca)” – John WD Mullane

Reklama

OBEJRZYJ: Przedszkole bez płci


„Naprawdę możesz przetrwać bez dołączenia do jakiejś paczki mamusiek. Od samego początku starałam się nie oddalić od moich dotychczasowych przyjaciółek, z których przynajmniej połowa nie ma dzieci. W moim przypadku okazało się to prawdziwym zbawieniem, bo dzięki temu nie zwariowałam. Poza tym po urodzeniu dziecka wcale nie cofasz się intelektualnie, co mi wmawiało sporo osób. Jasne, spędzasz sporo czasu na zastanawianiu się, czy wprowadzić do jadłospisu bobasa dynię, czy może jednak marchewkę, a do tego dosyć często myślisz o kupie. Jednak spokojnie możesz dalej czytać – i nie, nie mówię o blogach dla matek” – Deana Sumanac-Johnson

„Większość rzeczy, o których ludzie mówią, że »zepsują twoje dziecko«, wcale nie ma takiego efektu. Rodzicielstwo jest pełne wyrzutów sumienia związanych z tym, co robisz dla dziecka, partnera i siebie. Ale to zupełnie normalne – posiadanie dziecka to olbrzymia zmiana, która odbija się na całym życiu. Nie ma w tym nic złego. Przestań się zadręczać, że nie chodzisz już na siłownię cztery razy w tygodniu ani że nie pracujesz po 12 godzin dziennie. Puszczenie dziecku jakiegoś filmu, żeby rodzice mogli się w spokoju wykąpać, nie wyrządzi mu krzywdy, podobnie jak okazjonalna wycieczka do McDonalda. Każdy z nas stara się jak tylko może, ale raz na jakiś czas wszyscy potrzebują chwili wytchnienia” – Lisa Louie

POLEJE SIĘ GÓWNO (I INNE RZECZY)

„Po malinach jest sraczka. Kiedyś tego nie wiedziałam, teraz już tak. Brakuje mi tamtej koszuli” – James R.C. Smith

„Do przewijania potrzebujesz jedynie: siatkę na śmieci, pieluchy, chusteczki i paczkę małych krakersów. Wszystkie inne produkty, które rzekomo mają ci to ułatwić, to zwykła ściema” – Stephen Fung

Reklama

„Zabierz ze szpitala kilka poporodowych majtek siatkowych” – Kymberly Burchell

„Jakkolwiek śliczne nie byłyby jasne śpioszki i ubrania, lepiej wybierz te ciemniejsze – mniej na nich widać plamy. A uwierz mi: będzie ich sporo” – Samantha Kemp-Jackson

DO WYCHOWANIA DZIECKA NAPRAWDĘ POTRZEBNA JEST CAŁA WIOSKA

„Szkoda, że nie wiedziałam, że będę potrzebowała pomocy innych osób. W mieście ludzie są bardzo samotni; nie mieliśmy w pobliżu żadnych dziadków ani babć. Moja siostra była jedynym członkiem rodziny, który pomagał nam w kryzysowych sytuacjach – np. podczas nawrotu mojej choroby alkoholowej czy nagłej operacji okulistycznej ojca mojego syna. Mieliśmy wielkie szczęście, że mogliśmy ją poprosić o pomoc.

Jednak nie potrafiliśmy znaleźć (a następnie zatrzymać) żadnej opiekunki, więc bardzo rzadko udawało nam się gdzieś wyjść tylko we dwoje. Prawie nigdy nie chodziliśmy na randki czy na spotkania ze znajomymi – samo bycie rodzicem okazało się wystarczające stresujące, głównie dlatego, że zmagałam się wtedy nałogiem, a trzeźwienie również nie było łatwe. Żałuję, że pomagało nam tak niewiele osób i że sami nie za bardzo potrafiliśmy o to poprosić. To był błąd. Proś innych o pomoc, zaplanuj to z góry i nie odwracaj się od ludzi. Reszta to łatwizna. (Sraty taty, czeka cię prawdziwe wyzwanie, ale nie martw się, rozgryziesz to. Po prostu nie upuszczaj dziecka)” – Jowita Bydlowska, autorka książki Drunk Mom (Pijana mama)

Reklama

„Kiedy urodziłam córkę, moi znajomi nie mieli jeszcze dzieci. Żałuję, że nikt mi nie powiedział, że rodzice w takiej sytuacji potrafią się czuć dość samotni. No i długie godziny spędzone z niemowlakiem bywają nudne” – Alison Bates

„Nie powinienem był sobie życzyć, żeby stresujące momenty jak najszybciej minęły. Teraz z przyjemnością wspominam wstawanie o 3 w nocy, żeby zmienić pieluchy i ukołysać córkę do snu. Karmiliśmy ją mlekiem dla niemowląt, więc to ja zajmowałem się nią w nocy. Nagrywałem sobie wcześniej mecze hokejowe i potem oglądałem je podczas karmienia. Czasem się irytowałem i miałem tego dosyć” – Justin Connors

„Dużo słyszałam o depresji poporodowej, ale nie wiedziałam o poporodowych zaburzeniach lękowych. A szkoda, bo przy pierwszym dziecku wzięły mnie kompletnie z zaskoczenia. Przy obecnym też na nie cierpię, ale teraz przynajmniej wiem, z czym walczę. Za pierwszym razem moje zaburzenia lękowe objawiały się w dosyć typowy sposób: obawy przed opuszczeniem domu, strach przed porażką w macierzyśńtwie oraz poczucie, że kompletnie straciłam swoją tożsamość i istnieję już jedynie jako matka, a rzeczy, które niegdyś lubiłam, już nigdy nie będą sprawiać mi przyjemności. Na szczęście zaczęłam chodzić do terapeuty, który nauczył mnie paru metod, jak sobie z tym radzić. Po kilku miesiącach pracy nad sobą zaczęłam chwytać, na czym polega bycie młodą matką i trochę mi się poprawiło.

Reklama

Tylko dobre rady. Polub fanpage VICE Polska i bądź z nami na bieżąco


Teraz jest inaczej. Minęło pięć miesięcy od porodu i nadal cierpię na zaburzenia lękowe. Jednak tym razem nie manifestują się one w nieustannych obawach, tylko w czystej furii. Oczywiście chodzę na terapię, ale podejrzewam, że moje napady gniewu mają wiele wspólnego z brakiem kontroli, który wiąże się z jednoczesnym zajmowaniem się dwulatkiem i niemowlęciem.

Przy czym za drugim razem znacznie szybciej rozpoznałam symptomy i od razu porozmawiałam o tym z pielęgniarką. Dużo również pomogło to, że opowiedziałam moim najbliższym, z czym się zmagam, więc już nie czuję się samotna. Oni natomiast nieco lepiej rozumieją, dlaczego czasem jestem nieswoja i potrafią się domyślić, kiedy potrzebuję pomocy” – Michelle Lee Friesen

NIE PRZYGOTUJESZ SIĘ NA WSZYSTKO

„Chciałabym się wcześniej dowiedzieć o tzw. purple crying, czyli okresie dramatycznego płaczu u dzieci. Usłyszałam o nim dopiero po wyguglowaniu »czemu moje dziecko tak dużo płacze?«, kiedy moje bliźniaki miały już po sześć tygodni. Sama wiedza, że ma to swoją nazwę, sprawiła, że poczułam się lepiej i przestałam się tym aż tak niepokoić” – Hannah Wise

„O mój Boże, kłopoty z karmieniem piersią! Czy mam wystarczająco dużo mleka? Co zrobić, żeby produkować go więcej? Ból cycków/sutków/nadgarstków, lęk przed zapaleniem gruczołu mlekowego, gniew na bezużyteczne sutki mojego męża. Teraz już wiem, że niepotrzebnie się o to wszystko martwiłam” – Leanne Sampson

Reklama

EMOCJE, TYLE EMOCJI

Miej nadzieję na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze. Przy pierwszym dziecku poszło nam bardzo łatwo. Pamiętam, jak patrzyłam na nią, gdy spała i zastanawiałam, jakie czekają nas trudności. Nie było żadnych. Ale gdy urodziła się druga córka, zaczęliśmy mieć problemy z dosłownie wszystkim – karmieniem, usypianiem itp. Córka nie krzyczała jedynie wtedy, gdy trzymałam ją w ramionach. Trochę się to na nas odbiło fizycznie (to zupełnie nowy poziom zmęczenia), ale mentalnie byliśmy na to przygotowani. Po prostu za pierwszym razem poszło nam za łatwo” – Svetlana Putintseva

„Jesteś tak pochłonięty codziennymi drobiazgami, że przestajesz patrzeć na życie z szerszej perspektywy. Kupiliśmy mnóstwo produktów, których nie potrzebowaliśmy. Chodziliśmy na zajęcia, które nigdy nam się nie przydały. Martwiliśmy się bardziej, niż było to konieczne. Po prostu kochaj swoje dziecko. Spraw, aby miało uśmiech na twarzy. One nie potrzebują tych wszystkich wymyślnych gadżetów, tylko ciebie” – Buzz Bishop

„Dla mnie na początku liczyło się tylko to, co zostanie mi odebrane – wybór, sen, prywatność – ale nikt mi nie powiedział, jak dużo czeka mnie radości” – Will McGuirk

„Po prostu musisz to przeżyć. Mamy cztero- i dwuletniego syna. Przy młodszym prawie niczym się nie stresujemy, jednak kiedy starszy miał dwa lata, cały czas panikowaliśmy: »Co się dzieje? Czy tak powinno być? Co on robi?!«” – Casey Evertove Palmer

„Mógłbym ci tak dużo opowiedzieć, ale nie dam rady. Jestem strasznie zmęczony” – Tyler Clark Burke


Więcej na VICE: