Jak rozstać się z klasą
związki

Jak rozstać się z klasą

Wszystko jest tu ważne: czas, miejsce i to, co powiesz drugiej osobie
10.7.17

Leszek Miller zauważył kiedyś, że prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, a jak kończy. I nie sposób nie przyznać mu racji. Zresztą nie tylko mężczyzn to dotyczy. Porzucając chłopaka w bezmyślny sposób, można nabawić się łatki zołzy i wstrętnej pindy, tracąc przy tym przyjaciół. Ja także zakończyłam kilka znajomości z osobami, które nieelegancko porzuciły swoich partnerów. Jestem też pewna, że parę osób nie wybaczyło mi nagłego zerwania z chłopakiem, z którym byłam półtora roku, a „pożegnałam się" z nim przez telefon.

Reklama

Chociaż nasze bliższe relacje często zaczynają się od prostego zagadania na messengerze lub innym Tinderze, przekazanie złych wieści, że to już koniec, wymaga zdecydowanie więcej taktu i pomyślunku, niż zdawkowe „nara". Oczywiście to nie znaczy, że rozstanie zmieni się w bezbolesne preludium do bycia przyjaciółmi.

Zaufaj mi jednak – eleganckie rozstanie gwarantuje czyste (lub przynajmniej czystsze) sumienie, pozostawi furtkę do kontynuacji znajomości w przyszłości, otworzy drogę do szczerej rozmowy, ułatwi techniczne aspekty pożegnania (jak chociażby podział rzeczy) i pozwoli uniknąć wejścia w rolę „tego złego". Bo umówmy się – dobrzy ludzie też mają prawo się odkochać. Ale nikogo nie będą interesowały ich intencje i charakter, jeżeli porzucą kogoś, asekurując się tchórzliwą ucieczką.

Julia wspomina rozstanie, gdzie facet zapadł się pod ziemię, nie sygnalizując wcześniej żadnych problemów. Wszystko było okej, a jego po prostu miało nie być kilka dni w Warszawie: „Facet po pół roku pomieszkiwania u mnie (płaciliśmy nawet czynsz na połowę, co sam zaproponował) pojechał załatwić coś w rodzinnym mieście i przestał się odzywać – nie tylko do mnie, ale też do rodziny. Dzwoniliśmy do siebie nawzajem [z jego rodziną] zachodząc w głowę, co się dzieje, a potem dostałam maila z wytłumaczeniem, że życie go przerosło i nie jest gotowy na związek. Jego brat powiedział mi później, że facet miał skłonności depresyjne i jakieś problemy ze sobą wcześniej, o czym nie wiedziałam, ale to nie usprawiedliwia takiej słabizny". Chłopak Julii nie tylko dał ciała, ukrywając swoje problemy, ale też pisząc maila, zamiast powiedzieć jej w twarz, że chce się pożegnać.

Marysia nadal emocjonalnie mówi o swoim doświadczeniu: „Byłam z chłopakiem rok. Układało nam się różnie, ale w końcu nastąpił kryzys – nie mogliśmy się spotykać ze względu na jego wymagającą pracę. Kiedy powiedziałam mu, że to dla mnie duży problem, postanowił się nie odzywać, po czym zwyczajnie napisał na Facebooku, że nasza relacja nie ma sensu. To był dla mnie mega cios – na pewno dałoby się to załatwić inaczej".

Kasia też źle wspomina brak kontaktu face-to-face: „Po ponad 6 latach związku rzucił mnie przez fejsa. By było zabawniej – dla mojej koleżanki. Ta z kolei, zamiast się jakoś wytłumaczyć, wykrzyczała mi, bym spierdalała i że jestem pierdolnięta. Do tego podszywała się pod mojego eks, odpisując mi na SMS-y wysłane do niego. To można było załatwić inaczej, mógł nie rzucać mnie przez Facebooka, nie ukrywać przez dwa miesiące nowego związku, nie wiążąc się z moją koleżanką albo przynajmniej mieć jaja, by od razu powiedzieć mi, jak jest i nie tchórzyć".

Reklama

Tak naprawdę nigdy nie ma odpowiedniego momentu na rozstanie, ale spróbuj ominąć chociaż najbardziej nieodpowiedni. Zdaniem Marty to uwaga szczególnie do chłopaków: „Jeśli chodzi o zrywanie, to faceci zawsze mają jakiś zły timing. Nie raz słyszałam historie zerwań przed ważnym egzaminem, w trakcie stresujących momentów w pracy, przed ważnymi decyzjami; tak jakby rozkminiali to na zasadzie, że i tak się stresujemy, więc co za różnica, czy będziemy stresować się bardziej albo właśnie tego nie rozkminiają w ogóle i to wszystko wychodzi przypadkiem".

Marta też ma podobną historię: „Dawno temu planowałam wyprowadzkę z domu, mój ówczesny chłopak bardzo naciskał na to, żebym się wyprowadziła i wprowadziła do niego, bo miał swoje mieszkanie. Dwa tygodnie przed planowaną wyprowadzką poprosił, żebym do niego przyjechała (40 min drogi na praktycznie drugi koniec miasta), wtedy ze mną zerwał, argumentując to różnicą poglądów. Od tej pory nie mam z nim kontaktu i wcale nie żałuję".

Najważniejszą z zasad powinno być jednak niemówienie pierdół podczas rozstania. Dzięki temu nie wyjdziesz na głupią pindę lub chuja. Zbyszek bardzo dobrze pamięta zdanie, jakie wykrzyczała mu jego eks: „Rzuciła mnie na środku Złotych Tarasów, mówiąc »kocham cię, ale moje życie bez ciebie jest lepsze«. Nie przeczuwałem tego rozstania. Jednak nierobienie tego na środku Tarasów, bez scen przy ludziach byłoby miłe".

Bądź z nami na bieżąco. Polub nasz fanpage VICE Polska

Kiedy pytam Katarzynę, czy przeżyła kiedyś rozstanie z klasą, przytakuje, dając przykład: „Obgadaliśmy swoje wady i zalety w związku, upijając się i dochodząc do ustaleń, że chyba najlepiej się rozstać. Mieliśmy wspólną paczkę i nic się nie zmieniło. Choć on był często posądzany, że więcej było w tym niepowodzeniu jego winy, jakoś to przeskoczyliśmy i pozostaliśmy przyjaciółmi, dzieląc wspólny czas i wspominając dobre chwile, kupując sobie prezent na urodziny, dziękując sobie, że się spotkaliśmy, mimo że nie wyszło".

Nie zazdroszczę Katarzynie że w ogóle musiało dojść do rozstania, ale szczerej rozmowy na pewno. Mnie po dziś dzień dudni w głowie, jak pewien kawaler rzucił mi na pożegnanie: „Musimy się rozstać, bo odebrałaś mi największą życiową przyjemność: możliwość siedzenia w domu i patrzenia się na ścianę". Niestety nie raczył mi wytłumaczyć, o co dokładnie mu chodziło.