Husaria ze stali

Bij bolszewików wielkimi robotami, póki farby starczy

|
gru 3 2014, 4:35pm

Ilustracje Jakuba Różalskiego w krótkim czasie obiegły świat zyskując ogromną popularność, a wszystko dzięki oryginalnemu połączeniu dwóch, można by pomyśleć, wykluczających się światów: obrazu polskiej wsi sprzed wieku... z wielkimi, bojowymi robotami w tle. Projekt 1920+ jest historyczną wariacją na temat wojny polsko-bolszewickiej i starcia polskich sił z Czerwoną Rewolucją. Jak mówi sam autor, to nie tylko próba zilustrowania pomysłu, który wykiełkował mu w głowie - to także chęć zainteresowania innych polską historią i duma z bycia Polakiem. Gdyby Kossak malował wielkie roboty, Kuba Różalski byłby jego protegowanym.

VICE: Projekt 1920+, opisz go własnymi słowami.
Jakub Różalski: Generalnie, cały projekt oparty jest na wojnie polsko-bolszewickiej (luty 1919 - marzec 1921) i Bitwie Warszawskiej oraz realiach tamtego okresu. Bitwa ta przez wielu historyków, jest uważana za jedną z najważniejszych w historii świata, ponieważ zmieniła losy Europy i zatrzymała Czerwoną Rewolucję.

Przypomnij więc, jakie nastroje panowały wtedy w Europie?
Po pierwszej wojnie światowej, w Europie nastroje były bardzo rewolucyjne, ludzie byli sfrustrowani. Bolszewicy postanowili to wykorzystać i zaczęli swój marsz na zachód. Polska była pierwszym krajem, który był w stanie realnie stawić im opór i to tylko w dwa lata od czasu kiedy odzyskaliśmy niepodległość. Mało kto, poza granicami naszego kraju, wie o tych wydarzeniach, a jest bardzo ciekawy okres w historii świata i Europy. Do tego jest to ostatnia wojna z tak znaczącym udziałem kawalerii. Co w mych oczach dodaje jej swoistego romantyzmu.

Skąd wziął się pomysł na serie obrazów?
Chciałbym na swój sposób, możliwie ciekawie i niebanalnie, przekazać swoimi pracami trochę wiedzy na temat naszej historii i kultury, przy okazji łącząc swoje ulubione motywy i dodając coś od siebie. W tym projekcie chciałem połączyć klasyczne motywy kawalerii, polskiej armii, codziennego życia na wsi, polskiego malarstwa przełomu XIX i XX wieku z modernistycznym designem, olbrzymimi robotami bojowymi, czy motywami SF.

No właśnie, olbrzymie roboty?
Uwielbiam gigantyczne roboty już od najmłodszych lat, myślę, że od czasu kiedy zobaczyłem po raz pierwszy Gwiezdne wojny V: Imperium kontratakuje i bitwę na planecie Hoth.

Łezka w oku...
Mechy i gigantyczne roboty, są bardzo wdzięcznym motywem, bardzo ciekawie budują skalę i dramaturgię, dlatego chętnie wykorzystuję je w swoich pracach. Nie ma w tym żadnej kalkulacji, po prostu staram się malować to, co mi w duszy gra i co sam kocham najbardziej. Tematyka fantasy i science fiction interesowały mnie od najmłodszych lat. Razem z bratem ganialiśmy z łukami po lasach, co miesiąc wyczekiwaliśmy pod kioskiem na najnowsze wydanie "Magii i Miecza". Filmy na kasetach VHS z wypożyczalni, książki, gry RPG, życie bez komputerów i internetu... piękne czasy! Mam wrażenie, że twórczość Sienkiewicza, Tolkiena i Sapkowskiego, a także zainteresowanie husarią, II wojną światową, samurajami i kodeksem Bushido towarzyszą mi przez całe życie i z pewnością w dużej mierze ukształtowały mnie jako człowieka i artystę.


Bądź z nami na bieżąco. Polub nasz nowy fanpage VICE Polska


Ilustrując przeszłość uciekasz jednak od ukazywania większych metropolii. Największe w Twoich pracach są mechy, nie czubki budynków. Tło pozostaje raczej dzikie.
Dorastałem w małej wsi pod Szczecinem, w otoczeniu przyrody i lasów. Praktycznie całe dorosłe życie, ze względów zawodowych, mieszkam w dużych miastach, ale bardzo tęsknie do spokojnego życia, z dala od miejskiego zgiełku. Pewnie dlatego te wszystkie motywy tak często pojawiają się w mojej twórczości. Jako artysta szlifowałem swój warsztat, studiując malarstwo Kossaka, Chełmońskiego czy Szyszkina i jeśli to widać w moich pracach, to dla mnie największy komplement.

W Twoim projekcie poprzez nawiązanie do polskiej historii, dostrzegam też nutkę patriotyzmu.
Oczywiście, kocham moją ojczyznę i cieszę się, że urodziłem się w Polsce. Maluję to, co mnie interesuje i co sprawia mi przyjemność. Na pewno jest w moich pracach jakaś nostalgia, tęsknota, oraz moja artystyczna wizja naszej historii i krajobrazów, które kocham. Jeśli udałoby mi się zainteresować historią Polski szerszą rzeszę odbiorców, szczególnie na Zachodzie, byłoby świetnie. Na dzień dzisiejszy jest to po prostu mój osobisty projekt, w którym chcę realizować swoje artystyczne wizje i który w przyszłości, jeśli się uda, chciałbym wydać jako album.

Wiem, że teraz mieszkasz za granicą, też tęsknisz do kraju?
Tęsknię za krajobrazami, za górami, za morzem. Najbardziej tęskni się chyba do małych rzeczy, jedzenia, ulubionych kawiarni, filmów, itd. Zresztą od stycznia to już nieważne, bo będzie mnie można spotkać w Krakowie... gdzie się przenosimy, wraz z żoną i kotem [śmiech]. Ja generalnie jestem typem samotnego wilka, dużo pracuję w domowym zaciszu, rzadko wychodzę i spotykam się z ludźmi, także ta emigracja nie jest tak bardzo odczuwalna i dokuczliwa. Żona jest Tatarką, tancerką klasyczną z St. Petersburga, także dla niej to emigracja i na pewno będzie bardziej tęsknić do rodziny i bliskich.

Masz swoją ulubioną pracę?
Zdecydowanie. To "Into the Wild", z niedźwiedziem Wojtkiem. Jestem jego wielkim fanem, uważam, że to wspaniała historia i tą pracą chciałem oddać hołd Wojtkowi [dokładnie dzisiaj mija 51 rocznica od śmierci niedźwiedzia Wojtka, przyp. red.]. Wiele osób poprzez tę pracę zainteresowało się historią niedźwiedzia, a przez to i naszymi żołnierzami i bitwą pod Monte Cassino, z czego bardzo się cieszę i jestem dumny.

Namalowałeś swoją alternatywną wersję przeszłości. Czy gdybyś zdecydował się zilustrować przyszłość Polski, jakby ona wyglądała? Utopia, czy dystopia?
Interesujące pytanie. Myślę, że ani jedno ani drugie, nie lubię skrajności, interesują mnie szarości, odcienie... dlatego pewnie byłoby to bardziej coś pośrodku, ale z ciekawym bonusem.

Wielkim mechem po środku? Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia, może w Krakowie.

Pozostałe prace Jakuba Różalskiego możecie zobaczyć TUTAJ i TUTAJ.

Więcej VICE
Kanały VICE