Wywiady

G-Eazy: Chodziłem do szkoły, bo tego chciała moja babcia

"Nigdy nie byłem najlepszym studentem, zawsze miałem problemy z tym żeby skupić się na lekcjach".

tekst Julia Borowczyk
27 Październik 2016, 11:28am

Sam o sobie mówi, że jest najlepszym białym raperem od czasów Eminema i otwarcie przyznaje, że tylko czeka aż weźmie na randkę Kendall Jenner. Obecnie wolno mu jednak wszystko, bo kiedy do współpracy zaprasza cię sama Britney Spears, decydując, że nawiniesz w singlu, który zwiastował jej powrót, dociera do ciebie jak wielką gwiazdą właśnie się stałeś.

Podczas jednej z ciepłych nocy w sierpniu Park Sowińskiego przeżywał prawdziwe oblężenie. "Przepraszam, że tyle to trwało, bym tu przyjechał" - mówił ze sceny G-Eazy, nie do końca chyba wierząc w to ilu dzieciaków wpadło, by go posłuchać. Wybaczymy. Nie tylko z tego powodu, że show było gorące niczym pokaz fajerwerków w Sylwestra, ale także dlatego, że udało nam się złapać rapera na rozmowę chwilę przed samym koncertem. 

Czytaj wywiad poniżej.

Noisey: Czy pamiętasz pierwszy raz, kiedy usłyszałeś swój kawałek w radiu
G-Eazy: Nigdy tego nie zapomnę. Byłem wtedy w domu w Bay Area. Zbierałem się na imprezę z przyjaciółmi, jechaliśmy wszyscy razem taksówką i nagle usłyszeliśmy mój numer. Zawsze będę o tym pamiętał. To było najlepsze uczucie na świecie, wręcz nie do opisania.

Studiowałeś na Loyola University w Nowym Orleanie, chodziłeś na zajęcia dotyczące biznesu, produkcji i przemysłu muzycznego. Nauczyłeś się czegoś, co przydało ci się później w karierze?
Myślę, że przede wszystkim uczysz się poprzez robienie tego, musisz zdobyć doświadczenie. Nie czekałem aż zacznę studiować o tych rzeczach, rapuję odkąd skończyłem czternaście lat. Publikowałem swoje rzeczy jeszcze za czasów Myspace, odpalałem mikstejpy i sprzedawałem je na szkolnych korytarzach. Chodziłem do szkoły, bo tego chciała moja babcia. To ona zadbała o to, bym miał dach nad głową, kiedy byłem dzieckiem. Zrobiłem to dla niej. Nigdy nie byłem najlepszym studentem, zawsze miałem problemy z tym żeby skupić się na lekcjach. Nauczyłem się wielu rzeczy poprzez granie koncertów, kiedy wygwizdano mnie na scenie, kiedy traciłem kasę będąc w trasie. Walczyłem, aż w końcu to zadziałało.

Myślisz,że program nauczania w tego typu szkołach powinien się zmienić?
Nie wiem, każdy jest inny i musi znaleźć swój sposób. Sądzę, że uczysz się po prostu będąc w tym biznesie albo kiedy twoi znajomi również się w to bawią. Nie ma chyba żadnej formuły, kodu albo sekretu na to by osiągnąć sukces w muzyce, by tworzyć piosenki,które mają znaczenie dla ludzi, których ta muzyka naprawdę dotyka.

Jaka jest największa zaleta bycia raperem?
Mogę robić to, co naprawdę kocham. Mogę pisać piosenki, występować przed publicznością, podróżować dosłownie po całym świecie. Jest wiele zalet, które za tym stoją. Poza tym, fajnie jest dostawać każdego wieczora darmową whiskey!

Czyżby już miał polane? [Wskazuję na kubek, który trzyma G-Eazy]
Nie,to kawa... ją również dostałem za darmo. Widzisz, same plusy (śmiech)! 

Nagrałeś ostatnio singiel z Britney Spears. Jak doszło do tej współpracy?
Skontaktowali się ze mną przez maila, że chcą właśnie żebym to ja nagrał gościnną zwrotkę do nowej piosenki Britney Spears. Nie mogłem w tou wierzyć. Odkąd usłyszałem demo, wiedziałem, że muszę nagrać coś specjalnego. Niestety jednak nie nagrywałem z nią osobiście.Byłem wtedy na trasie w Australii, znaleźliśmy więc studio i zrobiłem swoje. Prawdopodobnie gdybym był wtedy w Stanach,pracowalibyśmy nad tym utworem razem . [W międzyczasie G-Eazy zaczyna podśpiewywać przebój The Firesign Theatre "How CanYou Be in Two Places at Once When You're Not Anywhere at All"]

Masz jakieś inne ulubione piosenki Britney poza "Make Me"?
Zdecydowanie"Oops!... I Did It Again".

YG wypuścił ostatnio wideo do remiksu "Fuck Donald Trump"​ z twoim udziałem.
Świat jest teraz w ogniu, to przerażające. Jest tak wiele problemów do rozwiązania współcześnie. Dzieje się tak wiele gówna, którego się nawet nie spodziewasz. Odpowiedzią na to są właśnie trwające zamieszki w naszym społeczeństwie. Ludzie są wściekli, naprawdę są wkurw... A kiedy tak się dzieje, decydują się żeby coś z tym robić. Tak właśnie jest teraz. Ktoś musi w końcu zacząć o tym mówić głośno. Nie podoba mi się to, co widzę obecnie, więc albo mogę siedzieć bezczynnie albo mogę też zacząć coś z tym robić.

Chwilę później do sieci trafił teledysk do "Calm Down". Opowiesz mi o nim?
"Calm Down" to hołd złożony w kierunku Bay Area. Chciałem uchwycić skąd pochodzę w jak najlepszy możliwy sposób. W tym miejscu kultura jest bardzo zróżnicowana, trudno było umieścić to wszystko w ciągu wideo, które trwa dwie minuty, bo ta piosenka jest naprawdę krótka. Nigdy nie zapomnę dnia, w którym ten klip ujrzał światło dzienne. Doskonale odzwierciedla atmosferę tego miejsca. Jestem z niego dumny.

Zastanawiałam się ostatnio czy udało ci się pojawić w prawdziwym życiu na jakiejś okładce, którą przerobiłeś w klipie do "Almost Famous"?
Cholera, jeszcze nie byłem na okładce Forbesa (śmiech)! Muszę to zmienić niedługo.

Zdradzisz swoje plany na przyszłość związane z muzyką?
Trudno mi powiedzieć coś konkretnie, zobaczymy jak to wyjdzie. Od dziewięciu miesięcy jestem w trasie, codziennie gram jakiś koncert, więc najpierw odpoczynek, a potem może być różnie. Chciałbym jednak już zagłębić się w proces nagrywania i oddać się tylko temu.