​Poznałam Boginię z McDonald’s – jest jak żywa laleczka

FYI.

This story is over 5 years old.

Μόδα

​Poznałam Boginię z McDonald’s – jest jak żywa laleczka

„Są tacy klienci, którzy bardzo mnie lubią i udają, że jestem ich córką. Mówią »Adoptowana córeczko, już jestem! Twój tatuś przyszedł«" – mówi nam 22-letnia internetowa celebrytka

Zdjęcia nie kłamią. Phoebe Xu naprawdę wygląda jak lalka. Również na żywo.

Tekst ukazał się pierwotnie na MUNCHIES.

22-letnia internetowa celebrytka swoją międzynarodową sławę zyskała po tym, gdy w sieci pojawiło się zdjęcie z tajpejskiego McDonald's, w którym pracowała. Chociaż zrobiło się jej miło, nie zwaliło jej to z nóg. Jak się okazuje, Xu była popularna w Tajwanie na długo przed tym viralem. Ma na Facebooku ponad 110 tysięcy fanów, a wschodnioazjatycki świat mody i rozrywki interesuje się nią od lat.

Reklama

Odnalazłam ją przez fanpage (na którym nazywa się „Little Dolphin"), napisałam maila i spotkaliśmy się przed Starbucksem w Tajpej.

Przyznam szczerze, że przeprowadzanie wywiadu z Xu było trochę dziwne. Na żywo jest dokładnie tak słodka jak w internecie, a jej laleczkowa maniera nie ograniczała się tylko do wyglądu. Mówi bardzo wysokim, dziecinnym głosem, a za każdym razem, gdy zamykała się migawka mojego aparatu, przyjmowała nową pozę: kładła rękę na biodrze, puszczała oczko, pokazywała język albo robiła gest „V" palcami.

Wszystkie zdjęcia własnością Clarissy Wei.

Otaczała ją pewna aura nieśmiałości (nigdy nie dowiem się, czy autentycznej, czy wyuczonej), mówiła krótkimi, niesamowicie grzecznymi zdaniami. Czułam się, jakbym faktycznie przeprowadzała wywiad z małym dzieckiem.

Miała też ze sobą przyzwoitkę. Przez cały czas był z nami młody chłopak wsłuchujący się w naszą rozmowę.

MUNCHIES: Wciąż pracujesz w McDonald's?
Phoebe Xu: Tak, pracuję tam na pół etatu.

Od jak dawna tam pracujesz?
Od pięciu lat.

Pamiętasz moment, w którym zrobiono ci tę słynną fotkę?
Tak, widziałam tego chłopaka. Po prostu stał sobie i robił zdjęcia.

Nie wydawało ci się to dziwne? Czy może już się do tego przyzwyczaiłaś?
Przyzwyczaiłam się. Wielu klientów tak robi.

Od jak dawna ludzie robią ci zdjęcia w McDonald's?
Od trzech lat.

Skąd to nagłe zainteresowanie?
Zaczęło się chyba wtedy, gdy zaczęłam chudnąć.

Jak to? Jak ludzie zorientowali się, że jesteś szczuplejsza, zaczęli robić ci zdjęcia?
Tak. Przychodziło coraz więcej gości, którzy robili mi zdjęcia.

Reklama

To bez sensu. Był jakiś decydujący moment, który to zapoczątkował?
Zaczęło się od tego, że pewien fotograf przyszedł do mojej restauracji. Kolega kolegi. Zapytał się, czy może mi zrobić zdjęcie. Później zaczęłam dla niego modelować. Dostawałam później więcej takich ofert.

Nie denerwują cię ludzie, którzy zaczepiają ci w pracy?
Nie, nie przeszkadza mi to. Boję się tylko, że mój szef będzie miał coś przeciwko.

Ale raczej wspomagasz interes?
Tak.

Masz jakieś dziwne historie?
Są tacy klienci, którzy bardzo mnie lubią i udają, że jestem ich córką. Mówią „Adoptowana córeczko, już jestem! Twój tatuś przyszedł".

Wow. To mega dziwne. Są bardzo starzy?
Niekoniecznie. Są po prostu trochę dziwni. Zawsze zapraszają mnie na obiad.

Jadasz z nimi?
Nie.

Czy kobiety też cię obczajają? Czy tylko faceci?
Głównie mężczyźni. Ale kobiety czasami też.

Jadasz w McDonaldach?
Jem trochę w pracy i przynoszę jedzenie mamie.

Co ci tam najbardziej smakuje?
Lubię kurczaka barbeque. Albo kanapkę z pieczonym kurczakiem. Jest pieczony, więc trochę mniej tuczący.

Dlaczego zaczęłaś pracować w McDonald's?
Lokalizacja mi pasowała. Jest zaraz obok mojego liceum.

Co najbardziej lubisz jeść w Tajpej?
Ramen.

W jakimś konkretnym lokalu?
[Xu milknie i zastanawia się. Gość, który z nami siedzi, coś mamrocze]. Jestem fanką Hakata Ramen 博多拉麵.

Jak określasz to, co robisz? Jak można nazwać twoją profesję?
„Osobowość internetowa".

Co myślisz o całej tej sławie?
Jestem dość zaskoczona. Ale większość ludzi chyba myśli, że jestem dzieckiem.

Reklama

Czy ktoś przyjechał do Tajpej specjalnie dla ciebie?
Tak, było paru obcokrajowców, którzy przyjechali do Tajwanu tylko po to, żeby zrobić sobie ze mną zdjęcie.

Poza pracą zajmujesz się też nauką. Co studiujesz?
Modę.

Zawsze byłaś popularna? Nawet przed rozpoczęciem kariery modelki?
Tak. Odkąd byłam nastolatką. To chyba dzięki moim oczom. Są dość duże.

Ile czasu poświęcasz codziennie na pielęgnację skóry?
20 minut.

Jakie masz marzenia i ambicje?
Chcę odłożyć trochę pieniędzy i otworzyć z mamą restaurację.

O, to super. Jakiego rodzaju?
Herbaciarnię z prostymi daniami. Bardzo lubię robić desery. Puddingi. Wyciskam dużo soków. No i lubię piec ciasta.

Chciałabyś coś przekazać międzynarodowej publiczności?
Dziękuję za udostępnianie moich zdjęć.

Świetnie. Dziękuję za wywiad. Mam jeszcze jedno, trochę dziwne pytanie – kim jest ten koleś. To twój chłopak?
Tak, ale raczej się z tym nie obnosimy, nie chcę, żeby wiedzieli o tym moi tajwańscy fani.

Znałeś Phoebe zanim stała się sławna? Jak było?
Chłopak: Tak. Teraz po prostu skupia na sobie więcej uwagi.

Przeszkadza ci to?
Dopiero od niedawna. Zaczęło mnie to trochę niepokoić.

Dziękuję za rozmowę.