Varials

Z życia polskiego cyrkowca

Często spotykam się z nastawieniem, że robimy coś złego i niepotrzebnego. To nieprawda

tekst Paweł Mączewski
14 Październik 2014, 1:08pm

Zdjęcia Paulina Dadas

Cyrk, od kiedy pamiętam, wywoływał u mnie mieszane emocje. Chociaż mijając progi tego wielkiego, kolorowego namiotu wkraczało się do magicznego świata beztroskiej zabawy, już jako dzieciak miałem wrażenie, że kryje on w sobie coś jeszcze, tajemnicę i pewną dozę smutku, którego nie widać w pierwszej chwili. Wyobrażałem sobie, jak muzyka w końcu cichnie, wesołe makijaże i brokat znikają, a każde zwierze musi posłusznie wrócić do swojej klatki. W cyrku byłem tylko raz jako dziecko, tak więc moje wyobrażenie na jego temat brało się z pozycji osoby z zewnątrz. Dlatego postanowiłem, że już pora zweryfikować swoje dziecięce wspomnienia i dowiedzieć się, jak dzisiaj naprawdę wygląda życie cyrkowego artysty w Polsce. W ramach trwającego w Warszawie XV Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Cyrkowej odwiedziłem Cyrk Zalewski, który już od 22 lat działa w kraju i za granicą. Rozmowę przeprowadziłem z Kamilem Zalewskim.

VICE: Jakie są twoje obowiązki w cyrku?
​Kamil Zalewski:
Razem z rodzicami prowadzę firmę, poza tym jestem konferansjerem, iluzjonistą oraz prezenterem wielbłądów i koni. Dodatkowo mam też przedstawienie z laserami. Można powiedzieć, że jestem obciążony dziedzicznie, jako ósme pokolenie w cyrku.

Mówisz obciążony, czyli rozumiem, że stanie się częścią tego świata było koniecznością?
​Nie, to była moja decyzja, chociaż nie wszędzie tak jest. Dla przykładu, w Niemczech lub w Czechach, w starych cyrkowych rodzinach, dzieci nieraz od małego ukierunkowuje się na późniejsze występy.

Myślisz, że to dobrze?
​Tak, bo później wyrastają z nich świetni artyści, zdobywający najlepsze areny na świecie. Ja początkowo byłem i w cyrku i poza nim. Jeździłem z rodzicami, jak jeszcze sami występowali. Tak do trzeciej klasy podstawówki, później zostałem z babcią w Warszawie i dojeżdżałem do nich na wakacje, np. do Norwegii, Hiszpanii lub Niemiec. Dopiero, gdy skończyłem studia padło pytanie, co chce dalej robić. Wtedy postanowiłem, że spróbuję swoich sił w cyrku. 

Wiedziałeś co będziesz robić?
​W szkole ćwiczyłem koszykówkę, a to na niewiele się zdaje w tym fachu. Miałem jednak doświadczenie, w końcu przez lata pomagałem rodzicom w przedstawieniach. Od dziecka intrygowała mnie iluzja, więc padło na nią. Pokazy zwierząt dostałem w „spadku". 

Nie bałeś się życia w drodze?
​Nie, bo moja rodzina i dom zawsze są przy mnie. To ta różnica pomiędzy nami, a innymi artystami estradowymi, którzy przyjeżdżają na występ, zatrzymują się w jakimś hotelu i tęsknią do bliskich. Rozumiem ich. Oczywiście to nie znaczy, że nie ma rzeczy, które nie bolą...

To znaczy?
​Jest tego wiele, ale przede wszystkim chodzi o walkę z mitami. Już po zmianie ustroju cyrk w naszym kraju został skreślony przez instytucje państwowe i kulturalne. Julinek zamknięto, cyrk polski sprywatyzowano, powstało mnóstwo miejsc, które przez lata pokazując szmirę i chałturę, zapracowały na nienawiść ludzi do prawdziwego cyrku. Często spotykam się z nastawieniem, że robimy coś złego i niepotrzebnego. To nieprawda. ​

No tak, ale goszczący u nas Cirque du Solei cieszy się dużą popularnością.
​Tak, i bardzo mnie to cieszy. Osoby zainteresowane tym, co na Zachodzie idą do teatru Cirque du Solei, gdzie w innych okolicznościach do naszego cyrku by nie poszły, bo traktują go jak coś gorszego. Jasne, tradycyjny cyrk jest formą niższej kultury, ale to nadal sztuka, w połączeniu z rozrywką. 

Czyli jak przedstawia się obecna sytuacja polskiego cyrku? 
​Ministerstwo Kultury całkowicie się od nas odcięło, szkoła cyrkowa jest prowadzona bardziej na zasadzie kółka hobbistycznego. Przez 6 lat współpracowaliśmy z TVP 2, które pokazywało nasze przedstawienia, ale wystarczyło jedno pismo obrońców zwierząt, by to się skończyło. Zostaliśmy zepchnięci na margines.

Wasz konflikt z obrońcami zwierząt cały czas trwa, prawda?
​Tak, temat zwierząt cały czas budzi największe kontrowersje. Nie rozumiem czemu w społeczeństwie utarło się, że zwierzęta w cyrku mają źle. Ten problem nie dotyczy tylko Polski, bo nagonka na nas trwa na całym świecie. Kampania czarnego PR-u działa i bardzo mnie to boli. Ja z moimi wielbłądami się wychowałem, jesteśmy razem praktycznie 24 godziny na dobę. Ludzie, którzy zajmują się danymi zwierzętami są im dedykowani, nie robią nic innego. Jeżeli gdzieś zdarza się nieprawidłowe traktowanie, należy to zgłosić, a nie zrzucać winę na wszystkich. Nieraz jak miałem demonstracje zielonych przed namiotem, słyszałem: „Zalewski, jak zapłacisz to pójdziemy strajkować pod rzeźnię". 

Jakie macie zwierzęta?
​Na stałe są konie, wielbłądy, kozy i lamy. Co roku też zmieniamy program, więc angażuje do występów np. lwy, słonie i foki. 

Jak wygląda żywot cyrkowego zwierzęcia?
​Bierze się zwierze w wieku dziecięcym, dzięki czemu dorasta w tym środowisku i uczy się areny. Zanim pierwszy raz wystąpi oswaja się przez około 2 lata. Obowiązkiem każdego trenera jest wyłapanie, co dane zwierze lubi i umie robić. Wspominam o tym, bo często się mówi o zmuszaniu zwierząt do nienaturalnych zachowań. Zaufaj mi, nikt nie każe koniowi robić szpagatu. Inna kwestia, że jak taki koń robi cabriole na sportowym pokazie, to jest ok, ale gdy robi to w cyrku, już jest dramat. Dla mnie to wszystko jest postawione do góry nogami...

To znaczy?
​Jeżeli jest cyrk, w którym rodzina zajmuje się zwierzętami i to jest ich pasja i radość, że mogą je zaprezentować, to czy nie powinno się kogoś takiego wspierać? Idziemy w kierunku myślenia, że zwierzęta powinny być tylko w naturalnym środowisku, na wolności. Analogicznie może powinniśmy pozamykać zoo.

Kto teraz przychodzi na wasze show?
​Przez ostatnie lata nasz klient się bardzo zdefiniował. Głównie są to dzieci z rodzicami lub dziadkami do 12 roku życia. Oczywiście zdarzają się fajne przypadki, gdzie chłopak zabierze dziewczynę na randkę do cyrku, zamiast iść z nią do kina. 

Czy w dobie nowych technologii, kiedy dzieciaki poznają świat przez scrollowanie internetu, cyrk nie staje się przestarzałą formą rozrywki?
​Jeżeli wszyscy przeniesiemy się w świat wirtualny, to razem z cyrkiem zniknie teatr i kino. Osoby wrażliwe wiedzą, że nic nie zastąpi żywego przedstawienia. Obecnie raczej borykamy się z dynamicznie zmieniającym się stylem życia. W dużych miastach wszyscy żyją w pośpiechu. Panuje ciągły natłok pracy i nigdy nie ma czasu, by pójść gdzieś z dzieckiem. 

Dziękuję za rozmowę. 

Maciej Sokołowski, Polska. Pokaz: Sztrabaty. „Dlaczego cyrk? Bo nie lubię siedzieć na dupie”

Robert Lagroni, Czechy. Pokaz: Ekwilibrystyka

Kamil Zalewski. Pokaz: Konie Palomino

Występ Diorios, Brazylia. Czterech rozpędzonych motocyklistów w zamkniętej „Kuli śmierci”

Werner Guerrero Duo, Portugalia. Pokaz: Wysoka lina pozioma. Kobieta przez cały występ śpiewa

Werner Guerrero Duo, Portugalia. Pokaz: Wysoka lina pozioma. Kobieta przez cały występ śpiewa

Klaun Verscace, Meksyk, mieszka w Paryżu. „Uśmiech dziecka jest powodem, dla którego to robię”

Adriana Folko, Niemcy. Pokaz Słoni

Występ Diorios, Brazylia. Czterech rozpędzonych motocyklistów w zamkniętej „Kuli śmierci”

Amadeo Folko ma 15 lat, pochodzi z Niemiec, prowadzi pokaz słoni

Aneta Zalewska: „Mówi się, że jeżeli choć raz wejdziesz do cyrku i kochasz to co robisz, już nigdy z niego nie wyjdziesz. Mam mnóstwo znajomych, którzy pokończyli studia i nie mają pracy, albo nie pracują w zawodzie. Ja, wybierając cyrk nie przepracowałam ani jednego dnia, gdyż kocham to co robię”

Kamil Zalewski