Wywiady

Jordah: Nie wyobrażam sobie w tej chwili obracania się w jednej stylówce

Z okazji premiery EP "SHIZZ" i teledysku do pochodzącego z niej kawałka "Bądź" z Ptakovą, porozmawialiśmy chwilę z Jordahem, żeby w skrócie podsumować ostatnie miesiące jego działalności i nakreślić plany na kolejne.

tekst Andrzej Cała
20 Wrzesień 2017, 8:29am

zdjęcie: Piotr Książek

Jordah nie zwalnia tempa. Tydzień temu zaprezentował nowy materiał i teledysk do przebojowego numeru "Falstart" z Rosalie., a dziś uderza z kolejnym sztosem. Tym razem gościnnie możemy usłyszeć Ptakovą. Uznaliśmy, że to świetny czas, by złapać producenta i rapera Małych Miast na małą rozmowę, której efekty możecie sprawdzić już teraz, pod teledyskiem.

Noisey: W ostatnich miesiącach więcej było flaszek i szlugów, czy ciężkiej roboty? Mam swoją teorię, ale wolę najpierw poznać twoją wersję.
Jordah: Zdecydowanie więcej było więcej ciężkiej pracy. Nie stronię od alkoholu, ale przegrywa on z moim pracoholizmem. Ostatni rok to dla mnie sprawdzanie nowych rzeczy. Nie pracowałem całościowo nad jakimś konkretnym projektem - poza "SHIZZEM", za to robiłem wiele różnych rzeczy - muzycznych i około muzycznych. Badałem nowe grunty, rozmawiałem z ludźmi. Dużo myślałem o muzyce, skonkretyzowałem sobie jej wizję i miejsca w moim życiu.

Widać, że tej pracy było bardzo dużo. Ścigacie się z Holakiem, kto więcej zrobi, częściej się pokaże tu i ówdzie?
Nasze projekty to nie wyścigi. Myślę, że Mati wygrywa ze mną 3:0 w pokazywaniu się tam gdzie trzeba. Ja najchętniej zrobiłbym się anonimowy jak Banksy, ale już za późno na to. W moim odczuciu to co robimy poza MM jest różne. Moja EP to otwarcie się na innych ludzi. Zrobiłem piosenki z osobami, które znam i których nie znałem do tej pory. To było dla mnie wyzwanie, bo mam się za The Introwertyka. Z kolei Holak zamknął się w swoim świecie i zrobił muzykę bardzo osobistą, w konkretnej stylówce.

Przyznam szczerze, że jaram się na myśl, co może wyniknąć z naszych ostatnich doświadczeń jak będziemy robić MM3. Zawsze lubiłem płyty producenckie. Za małolata imponowało mi to, że powstawało coś takiego jak seria "Kodex" (płyty producenckie Magiery i L.A., czyli duetu WhiteHouse), gdzie dwóch typów zbiera najważniejszych graczy sceny i robi z tego płytę, na której dyktują własne (muzyczne) warunki. Lubiłem też to co robił Timbaland, który miał ogromny wpływ na to jak teraz myślę o produkcji muzyki, o soundzie itp. Moja epka to mój popis. Założenie było proste - robię takie piosenki na jakie mi przyjdzie ochota i do jakich znajdę współ-entuzjastów. Okres pracy nad "SHIZZEM" to kilka konkretnych inspiracji - "Rodeo" Travisa Scota, "Starboy" The Weeknda, "Life of Pablo" Westa, dwie ostatnie płyty Jaya-Z, "Honeymoon" Lany Del Rey i parę innych tytułów. Poza tym Mike Will Made It, Metro Boomin, Swizz Beatz i kupa innych producentów, których znam z bitów, a nie z ksyw.

Wiele osób z pewnością zadaje sobie pytanie - co z Małymi Miastami? Czy w kontekście waszych solowych działań można powiedzieć o zawieszeniu działalności duetu, czy to po prostu moment, gdy chcieliście sprawdzić się samemu i żadnych kwasów nie ma?
Brak aktywności MM to potrzebny dla nas obu oddech. Te niecałe dwa lata działalności zespołu były bardzo intensywne. Obaj poczuliśmy, że czas odpocząć. Odbiliśmy w swoje strony, ale na zasadzie urlopu, a nie rezygnacji ze wspólnego grania. W tej chwili pracujemy nad nowym materiałem, z ogromną zajawką. Piszemy numery, robimy bity, wymyślamy. To dobry czas. Przerwa zrobiła nam bardzo, bardzo dobrze. Żadnych kwasów nie ma. Jesteśmy ziomkami, dalej wysyłamy sobie życzenia w dniu urodzin.

Na solowej EP dobitnie pokazujesz, że hip-hop to tylko jeden z elementów twojej muzykalności. Co jest fajniejszego w pracy z wokalami, śpiewem, a co ciekawszego gdy jest to rap?
Nie wyobrażam sobie w tej chwili obracania się w jednej stylówce. Udusiłbym się. Śpiewający ludzie - dokładniej niehiphopowcy - mają inne podejście do konstruowania piosenek. Bardzo mi się to podoba. Zwracają uwagę na zupełnie inne rzeczy niż ja do pewnego momentu. Wyznają melodię, ja rytm. Fajnie jest się zderzyć z takimi postawami. Z raperami natomiast chyba dogadałbym się zawsze i wszędzie. Z Ablem dzielimy tę samą zajawkę, rozumiemy swoje filmy. Gverillę nie wiem do czego zakwalifikować, bo śpiewa i rapuje. Jest to oporowo zdolny gość i chciałbym, żeby stal się popularny, słyszałem już trochę rzeczy, które szykuje i zazdroszczę. Chciałbym robić muzykę prawie każdą i z prawie każdym.

Czemu Rosalie. jest najbardziej zjawiskową osobą sceny młodego, ambitnego popu, w którym tyle samo jest odniesień do rapu, elektroniki, R&B, co i tysiąca innych gatunków?
Rosalie. pracuje jak karabin! Jest super produktywna i ambitna, a do tego ma imponujące tempo nagrywania. No i rzecz najważniejsza - ma świetny głos i wie co z nim zrobić. Ma też pomysł na siebie, co uważam, że dziś jest bardzo ważne. Dobrze mi się z nią pracuje i chciałbym kiedyś, najlepiej szybko, zrobić z nią płytę. Mam nadzieję, że to przeczyta. Jest też wszechstronna, dobiera sobie naprawdę różną muzykę i sobie z nią radzi. Marzę o dniu, w którym zacznie śpiewać tylko po polsku.

Słuchając twoich bitów mam dwa bezpośrednie odniesienia - Tyler, the Creator i ludzie związani z Odd Future oraz brytyjska scena elektroniczna. Na ile moje skojarzenia są słuszne?
Tylera i całe Odd szanuję bardzo. Lubię jak ktoś jest pojebem i robi przy tym dobrą muzę. Albo inaczej - lubię jak ktoś robi dobrą muzę i jest przy tym bezkompromisowym pojebem. Zazdroszczę tej cechy, sam chciałbym być bezkompromisowy. Lubię Earla, lubię Tylera. Oni idą pod prąd temu co jest teraz na świeczniku i robią to tak, że to oni są na świeczniku. Jakąś pochodną tej ekipy jest dla mnie Brockhampton, co świadczy o influencerstwie Odd. W przypadku Tylera cenię sobie też to jak się nosi, jak się pokazuje w mediach, jaki image sobie wypracował (albo po prostu był taki zawsze). To wszystko wydaje się chaotyczne, a jest na maksa spójne i konsekwentne. Kolekcje GOLF to szef. Z kolei brytyjskiej elektroniki nie znam w ogóle. Moje horyzonty zapadły się po The Streets i Dizziem Rascalu i już się nie podniosły.

Co dalej? EP w takim momencie twojej kariery wydaje się być punktem przejściowym - między Małymi Miastami, Flaszkami i Szlugami, pojedynczymi solowymi rzeczami. Forma, która pokazuje skalę talentu, potencjału, róznorodności. Brzmi bardziej jak antrakt.
Chciałbym robić muzykę z różnymi ludźmi, ale nie wiem jak to wszystko ze sobą pogodzić. Brakuje mi czasu, a przecież trzeba jeszcze żyć. Z pewnością powstanie MM3, na pewno będę nagrywał z bratem (Królem Świata), z Abelardem, z Rosalie., ale będę również szukał nowych ludzi. Bardzo dobrze współpracowało mi się z Ptakovą, Nelą (IWASHOMEANYWAY) no i wiadomo - z Gverillą. Czuję w kościach, że to nie jedyne piosenki jakie zrobiliśmy.

Obserwujcie Noisey na Facebooku, Twitterze i Instagramie.