związki

Mężczyźni, których kręcą kobiety z zaburzeniami psychicznymi

Co zrobić ze świadomością, że jesteś w związku z kimś, kogo pociąga w tobie jedynie twoja choroba umysłowa?
24.3.17

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE Australia

„Pomyśl o tym w ten sposób: jeżeli spotykasz się z dziewczyną, która jest szczęśliwa i pewna siebie, co właściwie uda ci się w niej naprawić? W jaki sposób wpłyniesz na jej życie? No właśnie. Natomiast jeśli ma depresję albo problemy rodzinne, istnieje duże prawdopodobieństwo, że staniesz się jedną z niewielu dobrych rzeczy w jej życiu. Wtedy z pewnością będzie cię znacznie bardziej lubić" – napisał użytkownik JPD0414 na serwisie randkowym Plenty of Fish.

Reklama

W kolejnych postach anonimowy „miły koleś" kontynuuje swój wywód i wyznaje, że tak naprawdę pociągają go jedynie dziewczyny cierpiące na takie choroby psychiczne jak depresja czy zaburzenia lękowe. Jeśli nie kumacie tej logiki, już wyjaśniam: JPD0414 uważa, że ich problemy działają na jego korzyść. To właśnie dzięki nim może wkroczyć w życie takiej dziewczyny i niczym rycerz na białym koniu, ocalić ją przed ciemnymi zakamarkami jej własnego umysłu. Ma poczucie, że ratuje swoje wybranki przed nimi samymi. Uważa się za dar z niebios, chociaż w rzeczywistości jest złamasem, który lubi manipulować kobietami.

Jego post wzbudził jednak spore zainteresowanie; jeden z użytkowników zgodził się nim i wyraził swoje poparcie, pisząc, że „pojebane laski są najbardziej niewyżyte w łóżku".

Jeżeli cierpisz na przewlekłą chorobę psychiczną, istnieje spore prawdopodobieństwo, że nauczyłaś się już wychwytywać sygnały świadczące o tym, że koleś chce twoim kosztem zrealizować swoją fantazję „rycerza na białym koniu". Jeśli ominęło cię to doświadczenie, wystarczy kilka minut w sieci, żeby zrozumieć skalę zjawiska. Przejrzyj dokładniej kilka forów internetowych, a znajdziesz nastoletnich chłopców zadających pytania w stylu „Czemu uważam dziewczyny ze skłonnościami samobójczymi za seksowne?", a także młode kobiety głowiące się „Dlaczego ten chłopak podrywa mnie zawsze wtedy, kiedy jestem smutna?".

W 2012 roku naukowcy z University of Texas w Austin przeprowadzali badanie, z którego wynika, że mężczyźni szukający krótkotrwałych znajomości (np. przygodnego seksu), będą w pierwszej kolejności podrywać kobiety wyglądające na „psychologicznie bezbronne".

Reklama

Co więc jeśli któregoś dnia obudzisz się ze świadomością, że jesteś w związku z kimś, kogo pociąga w tobie jedynie twoja choroba psychiczna?

Problem polega na tym, że na początku każdej relacji prawdziwe pobudki drugiej osoby są nam zupełnie nieznane. W pierwszej fazie związku zainteresowanie twoim zdrowiem psychicznym najprawdopodobniej jawi ci się jako coś bardzo miłego, a świadomość, że twoja depresja jest dla kogoś „fascynująca", dodaje ci otuchy. Możliwe, że traktujesz to jako znak, że taki partner nie będzie cię ignorował, gdy zrobi ci się smutno, a także nie opuści cię z powodu choroby, nad którą nie masz kontroli.

„Poczułam, że w końcu ktoś mnie akceptuje taką, jaką jestem" – powiedziała Rachel, opisując związek z Chadem, jej pierwszym chłopakiem. Dodała również, że fetyszyzował jej depresję oraz domagał się, aby udowadniała swoją miłość poprzez samookaleczenia. „Byłam przekonana, że znalezienie kogoś, kto nie porzuci mnie z powodu moich zaburzeń, graniczyło z cudem. Warto podkreślić, że miałam wtedy 17 lat. Na początku wierzyłam, że po prostu znalazłam partnera, któremu podobałam się prawdziwa ja, łącznie ze wszystkimi moimi wadami. To, że uznawał je za atrakcyjne, uważałam za dowód istnienia jakiejś głębszej więzi między nami".

Teraz już wie, że w rzeczywistości tamta relacja była bardzo powierzchowna. Faceci tacy jak Chad nie szukają prawdziwej partnerki, tylko idealnej, ekscentrycznej dziewczyny, która istnieje tylko po to, żeby wzbogacić swoje życie i nadać mu jakiś cel [motyw ten często przejawia się w filmach i serialach; krytycy ukuli na to termin „manic pixie dream girl"]. Wszystkie dziewczyny, z którymi rozmawiałam, podkreśliły, że większość z tych kolesiów traktowało ich chorobę jako pewien dodatek, dzięki któremu mogli udawać lepszych partnerów. Jednocześnie unikali jakiegokolwiek zaangażowania i całkowicie się odsuwali, gdy problemy moich rozmówczyń stawały się zbyt przytłaczające, a one same wymagały prawdziwej opieki.

Reklama

„Koniec końców Chad okazał się podręcznikowym przykładem narcyza" – wyjaśniła Rachel. „Myślę, że pociągały go dziewczyny z zaburzeniami psychicznymi, ponieważ dostrzegał w nich odbicie samego siebie. Do tego bardzo lubił podkreślać swoją męską dominację, więc specjalnie szukał poranionych lasek, które potem mógłby sobie podporządkować. Nie sądzę, żeby kolesie tacy jak Chad w ogóle chcieli nam pomóc; tak naprawdę pragną, abyśmy zawsze były w dołku. Dzięki temu mogą patrzeć na nas z góry".


Mówimy jak jest. Polub fanpage VICE Polska i bądź z nami na bieżąco


Aby zrozumieć, dlaczego niektórzy mężczyźni zachowują się w ten sposób, skontaktowałam się z psycholożką i terapeutką Elianą Barbosą.

„Należy pamiętać, że każdy przypadek jest inny i nie tak łatwo podać wyjaśnienie obejmujące wszystkie z nich" – powiedziała. „Możemy jednak wyróżnić dwa główne typy mężczyzn postępujących w ten sposób: sadyści, którym obserwowanie cierpiącej kobiety sprawia przyjemność, oraz szowiniści realizujący w ten sposób pewne kulturowe wzorce. Ci drudzy wykorzystują niską samoocenę kobiet, aby je zdominować i tym samym umocnić swoją pozycję. Depresja czasem sprawia, że człowiek przestaje czegokolwiek pragnąć. Właśnie dlatego dziewczyny z zaburzeniami psychicznymi wiążą się z takimi facetami: dzięki ich pożądaniu mają wrażenie, że same zaczęły znowu coś czuć. Oczywiście te dziewczyny – oraz chłopcy, nie zapominajmy o chłopcach w podobnej sytuacji – nie podejmują świadomej decyzji, że chcą się związać z manipulatorem. Po prostu są wykorzystywani przez mężczyzn, którzy dostrzegli ich słabość".

Reklama

Związek Lisy z jej byłym rozpoczął się tak jak każdy inny. Na początku wszystko szło jak po maśle, opowiedziała mu nawet o swoich poprzednich traumach i wyznała, że zmaga się z poważną depresją oraz zespołem lęku uogólnionego. W odpowiedzi wyraził swoje współczucie i jasno dał do zrozumienia, że w związku ze swoim bogatym doświadczeniem, doskonale wie, jak należy się zachować w przypadku epizodu depresyjnego albo ataku paniki.

Kłamał.

„Wszystkie jego poprzednie partnerki cierpiały na zaburzenia psychiczne" – powiedziała Lisa. „Nie, żeby się wprost tym chwalił. Jednak bardzo często wyrażał się sposób sugerujący, że zerwanie z nim zawsze pogarszało ich stan psychiczny. Do tego dawał do zrozumienia, że wszystkie nadal się w nim kochają. Kiedy jedna z nich umarła w wypadku rowerowym, zachowywał się, jak gdyby było to samobójstwo z powodu niespełnionej miłości. Dopiero później się dowiedziałam, że nie dość, że miała już wtedy nowego partnera, to stłuczka nie nastąpiła z jej winy".

Jeśli ktoś celowo wiąże się z ludźmi chorymi psychicznie, ponieważ uważa je za „łatwą zwierzynę" i wygodny cel manipulacji, najpewniej stara się w ten sposób sobie coś zrekompensować. Problem pojawia się wtedy, gdy podbudowywanie ego zamienia się w dominację nad partnerem, który może mieć przez to spore problemy z zerwaniem takiej relacji. Należy jednak pamiętać, że nigdy nie jest to niemożliwe.

„Dziewczyny, którym udało się zakończyć taki związek, miały w sobie siłę, żeby wyznaczyć pewne granice" – wytłumaczyła Barbosa. „Niezależnie od tego, ile przemocy zniosły w przeszłości, w pewnym momencie coś w nich pękło i pomyślały: »Nie, tego już za wiele«. Trzeba szukać w sobie tej siły".

Reklama

Chłopak Lisy często ją znieważał i za każdym razem, gdy dawała wyraz jakimś negatywnym emocjom, zachowywał się, jakby przemawiała przez nią jej choroba. „Zaczynał kłótnię przez SMS-y tylko po to, żeby w którymś momencie rzucić »Zacznij się w końcu leczyć« w możliwie najbardziej obelżywy sposób. A należy podkreślić, że na co dzień bardzo mocno zniechęcał mnie do chodzenia do psychiatry" – opowiedziała. „Kiedy mówiłam, że go lubię, wyzywał mnie od kłamczuch. Raz nawet z nim zerwałam, ale wtedy jego nękanie psychiczne przybrało na sile. Wystarczyło jedno nieodpowiednie słowo, a już słyszałam, że jestem szaloną, histeryczną i oziębłą suką".

Kiedy bliska znajoma podzieliła się z nią własną historią przemocy psychicznej, Lisie udało się uwolnić z tamtej relacji.

Zmaganie się z chorobą psychiczną w związku nigdy nie jest łatwe. Jednak zarówno Lisie, jak i Rachel udało się znaleźć partnerów, którzy je szanują i w gorszych okresach nie zniżają się do manipulacji i przemocy. Jest to zadziwiająco łatwe, gdy traktuje się drugą osobę jak człowieka, a nie element własnej narracji.

„Mój były różnił się od innych facetów fetyszyzujących choroby psychiczne tym, że zależało mu na tym, aby mi się pogorszyło" – wyznała Lisa. „Większość z nich głęboko wierzy, że dzięki nim twoje życie zmieni się na lepsze. Kiedy zrozumieją, że wcale tak nie jest, mogą stać się bardzo agresywni".

Rachel ma świetną radę dla wszystkich kobiet, które obecnie spotykają się z facetem mającym kompleks rycerza na białym koniu albo kolesiem, który wdeptuje cię w ziemię, aby poprawić sobie samoocenę: „Tacy mężczyźni będą na tobie żerować. Są tak subtelni, że któregoś dnia się obudzisz i zauważysz, że nic już z ciebie nie zostało. To bardzo ważne, żebyś pamiętała o wszystkich swoich zaletach i na bieżąco starała się zrozumieć, dlaczego on ich nie dostrzega – w większości przypadków okaże się, że jest zaślepionym sobą dupkiem. Bądź silna, poproś o pomoc i po prostu zostaw tego żałosnego typa".

Reklama

Jeżeli ty lub ktoś z twoich bliskich potrzebuje pomocy, zadzwoń pod numer 22 855 44 32, odwiedź stronę http://stopdepresji.pl/ lub skontaktuj się z Ogólnopolskim Pogotowiem dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia".

Tłumaczenie: Zuzanna Krasowska


Więcej na VICE: