FYI.

This story is over 5 years old.

używki

Tydzień na alkoholowej diecie

Najbardziej diaboliczne przeżycie w życiu
20.8.14

Niewiele rzeczy na tym świecie daje tyle przyjemności co dźwięk otwierania zimnego piwa czy wypicie drinka po pracy. W tej krótkiej chwili, nim płyn zwilży twoje wargi, wszystko jest możliwe, a wszechświat staje się nieskończony. Ale co, jeśli ten moment byłby wszystkim, co masz?

Jules, współpracownik „Vice’a” i nasz gość, facet „wszystkiego muszę choć raz spróbować”, podjął najbardziej szaloną decyzję i przeszedł na pięciodniową dietę alkoholową. Opracował szczegółowe menu (znajdziecie je poniżej), które zapewniało mu niezbędną dzienną dawkę wartości odżywczych – coś w rodzaju diety soylent, pomijając alkohol.

Reklama

Sposób, w jaki o tym opowiada, sugeruje, że było to najbardziej diaboliczne przeżycie w ciągu jego całego życia. W końcu zmniejszał racje żywnościowe i zaczynał przypadkowo pić szoty, żeby zająć czymś wolny czas. Załatwiał się krwią, stracił częściowo zdolność widzenia, a większość czasu spędził w ciemnym, pijackim czyśćcu.

Miałeś bardzo dokładnie opracowany plan diety, przez którą musiałeś przejść. Jak zmieniłeś swoją dzienną rutynę?

Myślę, że istotne jest tutaj podkreślenie, że nie mam żadnej dziennej rutyny. Nie dojadam przez cały dzień, a potem na raz się naćpam i wyrabiam 1200-1500 kalorii. Tak więc moja dieta jest bardzo uboga, ale nie tyję, bo jem niewystarczająco. Prawdopodobnie był to pierwszy raz, kiedy miałem dokładnie ułożony plan posiłków. Najprościej mówiąc: jest to jak bardzo uboga dieta juice fast połączona z alkoholem. Normalnie, każdego dnia starałem się osiągnąć od 1500 do 2000 kalorii w małych, zbalansowanych porcjach, więc nie były to tylko same węglowodany albo czyste cukry. Niestety, alkohol sam w sobie je ma, podobnie jest z brakiem wartości kalorycznych, więc wszystko zależało od mieszanki różnych drinków: te na bazie piwa, chelady… Krwawa Mary… myślę, że to właśnie Krwawe Mary utrzymały mnie przy życiu.

Jak się czułeś po pierwszym dniu? Dużo się wypróżniałeś? Sikałeś często?

Myślę, że pierwszego dnia źle oszacowałem, ile mogę wypić, bo nie widziałem prawie żadnego efektu. Pierwszego dnia moje kupy były całkiem normalne i wszystko wydawało się dość trzeźwe. Drugiego dnia kupiłem wielką butlę szampana i musiałem ją wypić do końca tylko dlatego, że… ją otworzyłem. To mnie trochę podchmieliło. To, plus tequila. Za każdym razem, gdy piłem tequilę, byłem natychmiast niekomfortowo pijany. Nie tak pijany, żeby ścinało mnie z nóg, ale odczuwałem upojenie. Nic innego nie mogłoby na mnie tak szybko podziałać. W zasadzie drugiego dnia już tylko załatwiałem się mieszanką z Krwawej Mary i sików. Tylko sikałem i srałem sikami.

Reklama

Kolor twoich odchodów się zmienił? Chodzi mi o to, czy załatwiałeś się na czerwono?

Tak, tak, załatwiałem się na czerwono. To było cholernie przerażające. Nie tylko załatwiałem się na czerwono, ale robiłem to tak często, że mój odbyt zaczął trochę krwawić, więc był to koszmar z cyklu „nie wiem, czy więcej jest w tym krwi, czy Krwawej Mary”. Z perspektywy czasu czuję się dobrze, a krwawiłem tylko dlatego, że odbyt był obtarty od załatwiania się jakieś 15-20 razy dziennie. Wszystko to podstawa diety juice fast. Nigdy tego nie robiłem, ale sądzę, że bardzo się to nie różni.

Twój nastrój się zmienił, gdy zacząłeś to wszystko robić? Czułeś się bardziej zdenerwowany?

Och, stary, tak. Naprawdę nienawidziłem tego. Czułem się tak, jakby ktoś odebrał mi dwie rzeczy, które najbardziej lubię robić, czyli jedzenie i palenie trawki. Niemożność robienia którejkolwiek z nich i manie do wyboru być trochę pijanym lub bardzo pijanym, było naprawdę dołujące. Wiem, że alkohol to depresant, ale to było bardzo denerwujące, kiedy bez względu na wszystko czułem się nieszczęśliwy i kiedy byłem non stop głodny. Nie mogłem przestać myśleć o tym, jak bardzo chciało mi się jeść, obojętnie jak mocnego drinka bym sobie przyrządził. Trzeciego dnia zrobiłem eggnog i zrobiłem go źle, więc wyszło mi za dużo kalorii. Myślę, że mój eggnog miał ich z tysiąc. A ja nadal umierałem z głodu! Po prostu zupełnie umierałem z głodu, cały czas.

Reklama

Wcale nie wymiotowałeś?

Byłem blisko. Trzeciego dnia to zrobiłem i myślę, że było to pewnego rodzaju oszustwo. Obiecałem sobie, że będę pił wszystko, co da się zamówić w barze. Nie, nie zacząłem robić czegoś w stylu napojów proteinowych z wódki. Po prostu chciałem zobaczyć, jak to jest być na diecie drinkowej. Trzeciego dnia moim ostatnim drinkiem było coś o nazwie zakuska – to rosyjski sposób picia szotów i zakąszania ich ogórkiem. Potrzebowałem czegoś. Wypiłem szota wódki i okazało się, że nie byłem na to przygotowany i prawie to zwróciłem, a potem musiałem stawiać czoło kiblowi przez minutę czy dwie. Ale ostatecznie nie rzygałem. Ani razu nie doprowadziłem się do takiego stanu. Prawie wymiotowałem wczoraj, ale to było… Wczoraj to był pewnego rodzaju hardkorowy bieg. Było mnóstwo szotów, a potem Krwawa Mary. W końcu zasnąłem na resztę dnia. Gdybym nie zasnął, to na pewno bym rzygał.

Piłeś w ogóle wodę? Czy tylko alkohol?

Nie, nie. Oczywiście, że piłem wodę. Chyba każdego szota popijałem wodą.

Umarłbyś, gdybyś nie pił wody, już to sobie wyobrażam.

Tak, pewnie mogłem pić więcej wody, ale nie jest tak, że całkowicie wykluczyłem ją ze swojej diety.

Jak bardzo żółty był kolor twojego moczu?

Zdumiewające, ale wyglądał… Wiesz, co się mówi w szatni na siłowni? Coś w stylu: „Jeśli jesteś ice tea, to jesteś odwodniony, jeśli lemoniadą, to jest w porządku”. A ja byłem totalną lemoniadą! Moje siki były całkowicie… Nie były przejrzyste, ale zdecydowanie wyglądały zdrowo.

Reklama

Powiedziałeś wcześniej, że wpadłeś do toalety w piątek.

Chodzi o to, że poszedłem do toalety i deska była podniesiona. Mieszkam z samymi dziewczynami, więc zazwyczaj się to nie zdarza, ale nie myślałem o tym. Usiadłem na kiblu i wpadłem do środka. Myślę, że to była najgorsza rzecz, jaka przydarzyła mi się w ciągu tego całego tygodnia. Przez chwilę bolał mnie też dół pleców. Myślałem, że to pewnie dlatego, że źle spałem, ale to były nerki. Mam nadzieję, że już mi to przeszło. Chyba wszystko jest w porządku. Nie odczuwam już żadnego dokuczliwego bólu w tamtych okolicach. Czuję się całkiem zdrowy. Nie było to tak szkodliwe, jak mogło być. Wspominałem, że musiałem kupić specjalny papier dla osób z hemoroidami? Załatwiałem się tak często, że nie dawałem już rady używać zwykłego papieru toaletowego.

Obtarłeś sobie tyłek?

Oj tak, był zdecydowanie obtarty. Już po pierwszym dniu był cały zdarty. Miałem wcześniej grypę żołądkową i tak właśnie się dzieje, kiedy wydalasz z siebie tony. Powiem więc jeszcze raz: naprawdę przypomina to dietę juice fast.

Ani razu nie straciłeś świadomości? Z tego, co mówisz, wygląda na to, że są momenty, których nie pamiętasz. Był taki moment, kiedy twój mózg odmówił posłuszeństwa i nic nie pamiętałeś?

Powiedziałbym, szczerze. Myślę, że mogłem stracić przytomność wczoraj czy raczej zemdlałem wczoraj, ale był to pewien rodzaj świadomego omdlenia, bo wiedziałem, że to się stanie. Ale generalnie, to nie… Pamiętam tak dobrze jak zazwyczaj, co się działo przez ostatnie dni. Możliwe, że trochę gorzej, ale nie mam jakichś czarnych dziur, co od razu nie oznacza, że moja pamięć jest zła.

Reklama

Poza uporczywym głodem, co było najgorszą częścią tego eksperymentu? Co cię najbardziej złościło?

Wczoraj miałem napad cholernej migreny wzrokowej, co wcześniej zdarzyło mi się mniej niż dziesięć razy. Krótko mówiąc, miałem zaczernione całe centralne pole widzenia. To trochę jak bycie ślepym, z tym że jesteś w stanie zobaczyć wszystko, co znajduje się na skraju, ale nie to, co jest naprzeciwko ciebie. To naprawdę okropne i irytujące uczucie. Niektórzy ludzie odczuwają wtedy ból, ale ja nie. Poszedłem do lekarza i to wszystko. Musiało mi się coś stać z ciśnieniem w gałkach ocznych i prawdopodobnie byłem rano odwodniony, bo to nieodłączna część tego zjawiska. Poprzedniej nocy nie piłem wody, więc obudziłem się w takim stanie. To było do bani. Nie spodziewałem się tego. Nigdy się tego nie spodziewam i to jest naprawdę do dupy. Te migreny trwają tylko godzinę czy dwie, ale to naprawdę nie jest zabawne.

Porównaj pierwszy dzień z ostatnim. Wygląda na to, że byłeś w naprawdę kiepskiej kondycji. Ale jaki dokładnie był ostatni, piąty dzień diety?

Najpewniej najdziwniejszą rzeczą jest to, że pierwszego dnia w ogóle się nie upiłem. Wszystko zaczęło się czwartego dnia, wypiłem rano coco chanel i zaraz potem zdałem sobie sprawę, że jestem pijany. Wczoraj byłem permanentnie pijany od samego rana. Teraz wypiłem kawę i zjadłem trochę jajek i czuję się bardziej przytomny, więc nie jest przejebane. Ale wczoraj naprawdę cały dzień byłem pijany i było do dupy. Bycie pijanym cały dzień w porównaniu z byciem na haju jest takie nudne. Czułem, jak w dręczący i irytujący sposób mija czas. Zapewne nie pomagał też fakt, że prawie w ogóle nie trzymałem się diety. W ciągu godziny strzeliłem sobie whisky, rum, wódkę, tequilę, a na koniec popiłem to wszystko Krwawą Mary, co prawdopodobnie było błędem.

Reklama

Dlaczego nie przerwałeś diety ostatniego dnia?

Po prostu tak czułem… Bo w pozostałe dni nie upiłem się tak mocno, jak sądziłem. Drugiego dnia czułem się, jakbym poczynił kroki, żeby być w stanie się upić. Tak naprawdę chciałem z tego skorzystać, zobaczyć, jak bardzo mogę być pijany i co się wtedy stanie. Naprawdę bałem się, że będę rzygał. Byłem przekonany, że po każdym szocie zwymiotuję, ale tak się nie stało. Chociaż to nawet nie były pełne szoty, tylko te małe plastikowe kubeczki na imprezę, więc myślę, że wychodziło po pół kieliszka. To naprawdę okropne uczucie – wypijać pół szota i myśleć o zrobieniu kolejnego drinka, więc byłem skazany na szota co godzinę i wtedy stało się coś, czego nie chciałem: nie podniosłem się po tym, jak zemdlałem. Ale z czwartym szotem, nie byłem… Mój ostatni szot to była również tequila. Więc to, że „mam przejebane”, wszystko było celowe.

Więc w zasadzie wracasz już do normy?

Tak, pewnie sobie później trochę zapalę i prawdopodobnie poczuję się lepiej, pomoże mi to znieść kaca. Mimo wszystko to zajęło tylko jeden dzień. Wczoraj, późno w nocy skończyłem, jedząc sałatkę. Czułem, że mierzenie się z kolejnym drinkiem na pusty aż do dzisiaj żołądek nie będzie dobrym pomysłem. Mam gówno do roboty.

Sałatka była twoim pierwszym posiłkiem?

Technicznie rzecz biorąc, moim pierwszym porządnym jedzeniem był ogórek trzeciego dnia, a sałatka była pierwszym posiłkiem. To było niesamowite. Nienawidzę sałatek, a to było jak sałatka Cezara z Crepevine i czułem się, jakbym musiał wcześniej ją wymodlić. Byłem tak cholernie głodny. Jest to dla mnie niepojęte, jak bardzo byłem głodny.

A czy miałeś jakikolwiek choćby znikomy moment przyjemności w trakcie tego eksperymentu?

Wyszedłem z jednego punktu założenia. Chciałem, żeby policjant przebadał mnie alkomatem, bo nie miałem pojęcia, jak bardzo byłem pijany. To była chyba trzecia noc. Tak, to była piątkowa noc. Wiedziałem, że policja będzie się kręcić po mieście, więc wyszedłem poszukać jakiegoś gliny, żeby przebadał mnie alkomatem i zaszedłem do baru pełnego ludzi, którzy też byli nieźle pijani – chociaż nie tak jak ja. Byli pijani, smutni i samotni, ale nadal czułem tę nić braterstwa z innymi pijanymi, naprawdę to pojąłem. Zrozumiałem, że upijanie się jest społecznie bezużyteczne. Pierwszy raz w życiu to naprawdę zrozumiałem. I to było chyba najlepsze. Sam nie wiem – ogólnie, nie było zbyt dużo fajnych momentów.

W takim razie zgaduję, że nie poleciłbyś tego innym?

Umm… powiedziałbym tak: „Przede wszystkim, Boże, nie!”. Ale powiedziałbym też, że to mnie nie zabiło. Rozmawiałem z wieloma osobami, zanim się tego podjąłem – z sommelierem z The Safeway i z moimi przyjaciółmi. Wszyscy mówili mi, żebym w żadnym wypadku tego nie robił, że to mnie wykończy, a okazało się, że nie było tak źle, jak się spodziewałem. Myślałem, że problemem będzie bycie pijanym przez pięć dni, ale prawdopodobnie dlatego, że dobrze rozplanowałem picie i robiłem to z umiarem, nie byłem tak pijany, jak wszyscy sądzili, że będę. Ale jeśli chodzi o odchudzanie? To naprawdę głupie. Zważyłem się przed i po – okazuje się, że straciłem tylko jeden kilogram, czyli nic wielkiego.