Gallery

Wszystko oprócz papieża – zdjęcia z ostatniej papieskiej pielgrzymki

„Skupiłem się na uczuciach, nie na osobie, która przyjechała. I sądzę, że papież właśnie tego by chciał"

tekst Peter Svarzbein
26 Luty 2016, 5:36am

Tłumaczenie Julka Błaszczyk

Nigdy nie zrobiłem papieżowi zdjęcia, gdy odwiedził moją okolicę. Jest to region przy granicy zamieszkiwany zarówno przez ludzi z Meksyku, jak i Stanów Zjednoczonych: El-Paso-Ciudad Juárez, znany również jako Paso del Norte.

Sądzę, że papież nie chciałby być przez mnie fotografowany. Nie tylko dlatego, że jestem leworęcznym Żydem. Wolałby, żebym skupił się na ludziach, duchu i miejscu nadziei w naszym codziennym życiu. Ponieważ takie właśnie slogany głosi Papież Franciszek. Ludzie. I wiara.

Tam, skąd jestem, trochę więcej nadziei nikomu by nie zaszkodziło. Na pewno nie po doświadczeniach przemocy karteli, które przez kilka lat doprowadziły do śmierci tysięcy ludzi oraz do masowych migracji do El Paso i innych miast. Nie po sprawie nadal nierozwiązanego kobietobójstwa, czy destruktywnym ksenofobicznym języku rozmów polityków w Stanach Zjednoczonych, którzy granicę uważają raczej za zagrożenie niż za przyszłościową opcję.

17 lutego, gdy papież odwiedził Juárez przed powrotem do Rzymu, uchwyciłem na fotografiach mszę papieską w El Punto, miejscu stworzonym specjalnie na to nabożeństwo, które ma miano „okna na Meksyk". Chciałem robić zdjęcia twarzom i ludziom tego dnia, z nadzieją na lepsze jutro. Chciałem uchwycić coś pozytywnego w naszym regionie. Skupiłem się na uczuciach, nie na osobie, która przyjechała. I sądzę, że papież właśnie tego by chciał.