FYI.

This story is over 5 years old.

Kultura

Preparator

Preparator to zawód, do którego nie ciągnie zbyt wielu ludzi. Od tych, którzy się jednak zdecydują, wymaga pewnej dozy odwagi i stabilnej psychiki
07 Kwiecień 2015, 2:20pm

Zdjęcia dzięki uprzejmości wydawnictwa Od Deski Do Deski

Preparator to zawód, do którego nie ciągnie zbyt wielu ludzi. Od tych, którzy się jednak zdecydują, wymaga pewnej dozy odwagi i stabilnej psychiki. W końcu praca polega na przygotowywaniu zmarłych do wiecznego spoczynku: konserwacji organizmów, balsamowaniu ciał, ścinaniu włosów. To codzienność.

Hubert Klimko-Dobrzaniecki, autor książki, zdjęcie wykonał Leszek Zych

Hubert Klimko-Dobrzaniecki jest autorem „Preparatora", powieści napisanej na podstawie akt sądowych, prywatnych listów i zapisków łódzkiego nekrofila i mordercy. To próba wejścia w rolę skazanego na dożywocie preparatora, przedstawienie jego historii, spojonej z własnymi przemyśleniami. To powieść poszarpana, tym bardziej skupiająca naszą uwagę, bo wymagająca połączenia ze sobą wszystkich fragmentów makabrycznej układanki.

Tytułowy preparator jest bezimienny i taki pozostaje do końca. Taki zabieg jest konsekwencją życia bohatera. Niezdrowe relacje w rodzinie, permanentnie wpajającej mu jego bezwartościowość.

W tym wszystkim przemycane są też wątki, których pojawienie zaskoczy czytelnika. Zwykłe rzeczy, będące częścią naszego życia, które relegujemy ze swojej świadomości. Celowo je pomijając. Autor zapytany o to, jak to jest oprawić w okładkę czyjeś życie odpowiada: normalnie.

Jest jeszcze jeden powód, dlaczego Hubert Klimko-Dobrzaniecki pozostawia głównego bohatera bez imienia. Mężczyzna opisany w książce żyje, tak jak jego rodzina i ludzie z nim związani. Łódzki preparator dostał wyrok dożywocia za nekrofilię i podwójne morderstwo. Nie ma pojęcia, że jego historie spisano, oddano do druku i wypuszczono w obieg po księgarniach. Pewnie dotąd nie wie, że jego straszne czyny zainspirowały kogoś do napisania książki. A ktoś inny ją kupi i wszystko to przeczyta.