Dziewczyna z uzdrowiska

Ksenia z Ukrainy uznała nasz kraj za "całkowicie aseksualny". Dlatego postanowiła poleżeć w błocie u ujścia rzeki Kujalnik

|
19 Marzec 2015, 11:28am

Poznajcie Ksenię Bilczewską, młodą Ukrainkę urzędującą obecnie w Krakowie, gdzie studiuje architekturę na ASP. Ta wysoka, ostro wyglądająca blondynka, nie przepada za życiem w Polsce, gdyż sądzi, że kraj ten jest "całkowicie aseksualny". Znaleźliśmy więc jej o wiele seksowniejsze miejsce do mieszkania: stare uzdrowisko u ujścia rzeki Kujalnik na południu jej ukochanej Ukrainy.

Od ponad 180 lat, ujście Kujalnika słynie ze swojego gryzącego mułu, mającego lecznicze właściwości. Setki ludzi więc przybywają do uzdrowiska dla wyjątkowych technik leczenia. Niektórzy wolą prywatne sesje balneoterapii pod nadzorem lokalnych lekarzy i ich wszystkowidzących oczu. Takich pacjentów poznasz, gdy przemykają po rozległych terenach, w leciutkich szlafrokach, niczym olimpijscy bogowie. Ale w sezonie ciepłym, każdy przybysz może śmiało położyć się i zażyć błotnej kąpieli solo, na brzegu ujścia rzeki. Wierzcie, bądź nie, ale po zanurzenie się w lepkie, czarne kujalnickie błoto, nawet puszyste babcie i ich cherlawi mężowie czują się tak odmłodzeni, że zaczynają przypominać seksownych tancerzy ze wczesnych teledysków Christiny Aguilery (lepiej nie wierzcie do końca).

Radzieckie pokoje hotelowe z kruszącymi się balkonikami, stare, lite schody. Sceneria sanatorium przypomina "8½" Felliniego, tyle że z podłą, brutalną architekturą i dziwnie nostalgiczną atmosferą miejsca. "Szczerze mówiąc, uwielbiam spędzać czas w tego typu ośrodkach z czasów radzieckich." mówi Ksenia. "Od samego dzieciństwa wolałam to, od chodzenia na nudne imprezy plażowe dla młodzieży. Wypoczynek z tymi wszystkimi starszymi paniami dbającymi o ich zwiędłe ciała jest dla mnie prawdziwą przyjemnością. Odnajduję w tym jakąś chorobliwą formę miłości".

Spodziewając się, że ponętna pani architekt znudzi się budynkami i biorąc pod uwagę jej upodobanie do starszych ludzi, postanowiliśmy zabrać ją trochę dalej od sanatorium i bliżej słonych wybrzeży. W jej skórzanej czapce "Blue Oyster baru" i miętowym stroju kąpielowym, lśniąc niczym syrenie łuski, Ksenia dała nura w zbawienne błoto. Zobacz dziewczynę leczącą i uwalniającą swą lekko tęskniącą za domem duszę.

Zdjęcia Kristina Podobed

Produkcja i tekst: Ira Lupu

Modelka: Kisenya Bilychkewskaya