Reklama
Newsy Noisey

King Krule oraz, ekhm, U2, wysyłają swoim fanom tajemnicze listy

Wiemy, kogo wybieramy.

tekst Lauren O'Neill
23 Sierpień 2017, 7:15am

vía Wikimedia Commons

W następstwie lawinowo narastającego marketingu w serwisach społecznościowych oraz promowania płyt za pomocą całkowitego milczenia (złota zasada: jeśli Taylor Swift wykorzystuje jakąś metodę promocji, to jest to koniec tej metody), część artystów postanowiła wrócić ostatnio do marketingowych podstaw. Nie dalej jak w zeszłym tygodniu, rockowi klasycy z Brand New opublikowali swój pierwszy album po ośmioletniej przerwie - i najpewniej ostatni - rozsyłając pocztą 500 egzemplarzy płyty do swoich fanów. I to nie jedyna grupa, która zaczyna korzystać z tego typu strategii.

Przez ostatnie kilka dni fani Kinga Krule - cudownego dziecka, które nie nagrało niczego od grudnia 2015 roku - oraz wielbiciele U2 - takich dziadów - znaleźli w swoich skrzynkach intrygujące listy. Porównanie tych dwóch kampanii to dobra lekcja w temacie, dlaczego tego typu metody nie zawsze działają.

Zacznijmy od Krule. Jest on znany z tego, że unika częstych występów, więc promocja za pomocą poczty naziemnej wydaje się w jego przypadku całkiem logiczna, choć może nieco ekscentryczna. Kilka dni temu pojawiły się pierwsze twisty od fanów, którzy odebrali jego przesyłkę:

Na "list" składa się urocza fotka Krule z psem, oraz coś, co wygląda jak tekst piosenki w języku hiszpańskim. Zaczekajmy jednak chwilę. W poniedziałek na facebookowej stronie artysty pojawiło się wideo zatytułowane "Bermondsey Bosom", w którym wspomnianemu tekstowi towarzyszy muzyka i kilka widoczków.

Tłumaczenie na angielski przynosi taki oto wynik:

Slipping into filth, lonely but surrounded.
A new place to drown, 6 feet beneath the moon.
He arose a blood sucker, painting black and blue objects
with projections of himself. It was always about himself.
He jerks inside,
his guts twist,
sits in the Big Smoke
and thinks of her....
Me and you against this city of parasites,
Parasite Paradise
Parasite Paradise

Intrygujące, prawda? Tego rodzaju zabiegi naprawdę sprawiają, że nie mogę się doczekać nowych nagrań Kinga Krule. Doskonała akcja.

Z drugiej strony mamy zaś U2. Najwyraźniej chamskie wpychanie się w biblioteczki posiadaczy iTunes, które przećwiczyli w 2014 roku przy okazji "Songs of Innocence", kiedy to ich płyta rozpełzła się jak wirus po wszystkich kontach użytkowników serwisu, okazało się niewystarczającą strategią, bo aktualnie próbują całkiem dosłownie wryć się do domów swoich fanów. Wczoraj członkowie ich fanklubu (ekhm) otrzymali tajemnicze "listy", które najprawdopodobniej zapowiadają nowy album, najprawdopodobniej zatytułowany "Blackout":

Z jakiegoś powodu te same strategie, które działają w przypadku Krule, czy zapomnianych grup jak Brand New, wykorzystane przez tak radykalnie szmirowate zespoły jak U2, przestają być intrygujące.

Historia muzyki pamięta najdziwniejsze rzeczy, jakich podejmowali się artyści, by zainteresować publikę swoimi dokonaniami (przypomnijcie sobie o Nine Inch Nails, którzy w 2007 roku podczas trasy Year Zero rozrzucali po klubowych kibelkach pendrajwy ze swoją muzyką), ale sięganie po takie metody promocji jak poczta, wskazuje na zmęczenie stylem marketingowym, obowiązującym w 2017 roku. Tyle tylko, że tego rodzaju strategie mogą zakończyć się klęską lub sukcesem, a pozycja jaką ma reklamujący się w ten sposób zespół, wywiera olbrzymi wpływ na odbiór kampanii. Kiedy biorą się za to tacy giganci jak U2, można spokojnie stwierdzić, że już po zabawie

Obserwujcie Noisey na Facebooku, Twitterze i Instagramie.

Tagged:
Music
Noisey
blackout
King Krule:
U2
Bono
bermondsey bosom