​Co powinieneś wiedzieć, jeśli chcesz pracować w sieciówce

Problem z pracą w sieciówce polega na tym, że nie da się do niej przygotować. Dobrze jednak wiedzieć o kilku podstawach, zanim zdecydujesz się zacząć
5.7.16

Problem z pracą w sieciówce – nieważne czy odzieżowej, spożywczej, gastronomicznej czy każdej innej – polega na tym, że nie da się do niej tak naprawdę w żaden sposób przygotować, ani z góry stwierdzić, czy ktoś się do tej pracy nadaje. Istnieje oczywiście jakiś tam zbiór cech, które można by uznać za pomocne, ale prawda jest taka, że nawet bez nich pewnie sobie poradzisz. Dobrze jednak wiedzieć o kilku podstawach, zanim zdecydujesz się zacząć.

Zazwyczaj klienci są beznadziejni

Niestety, muszę od tego zacząć. Jakiś czas temu opublikowaliśmy artykuł o tym, jak nie być dupkiem, gdy kupujesz ubrania, który (co było zresztą do przewidzenia) spotkał się z falą negatywnych komentarzy sugerujących, że dziewczyna z tekstu nie nadaje się do pracy z ludźmi i niech się najlepiej nie odzywa, bo „klient nasz pan". Pracuję w odzieżówce od prawie dwóch lat i – ku rozczarowaniu komentujących tamten tekst oraz mimo świadomości, że i tak mi pewnie nie uwierzycie – klienci to wieczne źródło anegdot, powodów irytacji, ale też i początek wielu przyjaźni w pracowniczych szeregach (w końcu nic tak nie jednoczy, jak niechęć do tego samego). Tacy są no i cóż.

Nie jesteś służącym

Nikt za to nie mówi, że musisz obowiązkowo akceptować każde zachowanie klientów. Kulturalna reakcja zawsze jest w cenie, bo wprowadza jednak w jakieś zakłopotanie, więc jest szansa, że zmienisz czyjeś nawyki a poza tym – słyszy to też reszta klientów, więc przy okazji wpływasz też na nich. Oczywiście, że w końcu trafi się ktoś, kto rzuci ci w odpowiedzi jakiś „błyskotliwy" komentarz na temat twoich obowiązków, ale spoko – takie mądrości będzie ci dane usłyszeć jeszcze wiele razy.

Twoje zdanie się liczy

Tak się teraz mówi wszędzie, ale w sieciówce naprawdę masz realny wpływ na swoją pracę i atmosferę, jaka tam panuje. Mów, jeśli coś ci nie pasuje, pytaj, jeśli nie wiesz i nie wstydź się swoich pomysłów. Sieciówka to miejsce, w którym możesz awansować już po kilku miesiącach i zdecydowanie o to łatwiej, jeśli nie siedzisz cicho.

Masz super team

Jakkolwiek korporacyjnie by to nie brzmiało, dobry i zgrany zespół to podstawa tej pracy. Sieciówki, dzięki temu, że dużej mierze bazują na samodzielności pracowników, dają im w czasie pracy sporo swobody, a więc też możliwość na rozmowy między sobą. Nie ze wszystkimi trzeba się oczywiście uwielbiać, ale z wielu powodów opłaca się być chociaż neutralnym w stosunkach ze współpracownikami. Przekrój osobowości pracujących w sieciówkach jest tak duży, że nawet jeśli jesteś jednostką aspołeczną, to jest duża szansa, że trafisz na przynajmniej jedną osobę, którą będziesz uwielbiał (jeśli nie: uciekaj z tej roboty). Wiele firm traktuje ludzi jako jedną ze swoich głównych wartości, stara się budować dobrą atmosferę wewnątrz firmy i integrować pracowników nie tylko w obrębie jednej placówki, ale nawet całego kraju. Wiem, strasznie sekciarskie, ale to naprawdę dobrze funkcjonuje.

To doskonała pierwsza praca

Praca w sieciówce wydaje się super: raczej łatwo ją dostać, w zasadzie nieźle płacą, pracodawca oferuje zazwyczaj elastyczne godziny pracy i w dodatku nikt nie wymaga od ciebie nie tylko doświadczenia, ale też jakiegokolwiek wykształcenia. I z grubsza rzeczywiście tak właśnie to wygląda. Trudniej robi się później, kiedy okazuje się, że na przykład praca w sklepie nie polega na beztroskim przechadzaniu się między wieszakami/regałami. Na takiej stacji benzynowej trzeba się naprawdę porządnie nachodzić, a w sieciowej restauracji (jak w każdej zresztą) w kilka dni musisz opanować całe menu, razem z cenami. Na pewno dużo łatwiej rozdawać ulotki, ale pytanie, czy naprawdę warto pozostawię otwarte.

To się zwyczajnie opłaca

Duże sieciówki zazwyczaj oferują bardzo bogate zaplecze socjalne, ale jest jedna rzecz, przy której wszystkie inne robią trochę mniejsze wrażenie: zniżka pracownicza. Oczywiście w zależności od firmy funkcjonuje ona na różnych zasadach, ale zazwyczaj się bardzo opłaca (czego jestem doskonałym przykładem, bo właśnie przeanalizowałam swój strój i wszystko, co na sobie mam jest ze sklepu, w którym pracuję. Serio, nawet gumka do włosów).


Doradzamy, by było trochę łatwiej. Polub nasz nowy fanpage VICE Polska


Zazwyczaj nikogo nie obchodzi, jak wyglądasz

Może się też zdarzyć, że twoja firma narzuca ci dress code lub wymaga noszenia mundurków, że woleliby, żebyś raczej nie eksponował swoich tatuaży, do klientów zwracał się w określony sposób i siedział w pracy od otwarcia do zamknięcia. Jeśli ci to odpowiada, to nie ma sprawy, jeśli nie, spoko – równie prawdopodobne jest, że trafisz do sieciówki, dla której prawo pracy to świętość, która wie, że za 7 zł za godzinę trochę ciężko się utrzymać i dla której twój wygląd jest ostatnią rzeczą, która ją obchodzi. Najłatwiej, oprócz opinii z pierwszej ręki, zweryfikować to na podstawie działań firmy „na zewnątrz". Jeśli angażuje się w poprawę warunków pracowników fabryk, ochronę środowiska albo wspiera akcje szerzące tolerancję to najpewniej i swoich własnych pracowników traktuje co najmniej w porządku.