Były neonazista opowiada o swoim dawnym życiu i skrajnej prawicy w Europie
Fot. Patrick Hansy
Nienawiść

Były neonazista opowiada o swoim dawnym życiu i skrajnej prawicy w Europie

„Nienawiść to świetna zabawa i dobry sposób na wyrażenie stłumionego gniewu. Pomaga też poczuć się bardziej jak mężczyzna”
13.6.18

Christian Weißgerber był niegdyś powszechnie znanym neonazistą w Turyngii, kraju związkowym w środkowych Niemczech. Jako nastolatek został negacjonistą i aktywnie udzielał w skrajnie prawicowych ugrupowaniach: koordynował grupy młodzieżowe, występował w neonazistowskich zespołach, a nawet wytatuował sobie na nodze swastykę.

W końcu jednak wyszedł z tego środowiska i zaczął studiować filozofię. Początkowo wielu znajomych nie potrafiło uwierzyć w jego zmianę, zwłaszcza kiedy dowiedzieli się więcej o jego przeszłości, a kilku z nich nawet zdemolowało mu dom. Kiedy jednak lepiej go poznali, zrozumieli, że naprawdę zerwał z tamtym życiem. Weißgerber obecnie pracuje w Berlinie jako doradca edukacyjny i tłumacz.

Reklama

Rozmawiałam z nim o jego neonazistowskiej przeszłości i obecnym stanie skrajnej prawicy w Europie.


OBEJRZYJ: Charlottesville: Rasa i Terror


VICE: Hej, Christian. Co fajnego było w życiu neonazisty?
Christian Weißgerber: Nienawiść to świetna zabawa i dobry sposób na wyrażenie stłumionego gniewu. Pomaga też poczuć się bardziej jak mężczyzna.

Jakie były twoje wcześniejsze opinie na temat Holokaustu?
Przeszedłem przez różne fazy. Przez chwilę wydawało mi się, że nie ma mowy, żeby naprawdę wyglądało to tak, jak o tym opowiadają w szkołach. Potem zacząłem wierzyć, że komory gazowe nigdy nie istniały, a Żydzi przekręcali prawdę, aby wykorzystać to do własnych celów.

W końcu jednak uświadomiłem sobie, że to wszystko nie ma znaczenia, ponieważ więzienie ludzi w obozach koncentracyjnych – miejscach, którego istnienia nie podważają nawet najbardziej skrajni negacjoniści – samo w sobie było wystarczającą zbrodnią. Zrozumienie tego było pierwszym krokiem ku zerwaniu z tamtym życiem.

Jak ktoś w ogóle zaczyna myśleć, że Holokaust mógł się nigdy nie wydarzyć?
Czyta konkretne książki oraz ogląda poświęcone temu filmy i wykłady. W pewnym momencie zaczynasz sobie wmawiać, że jesteś mądrzejszy od innych, ponieważ masz wrażenie, jakbyś więcej rozumiał.

Co miałeś wtedy nadzieję osiągnąć?
Początkowo, kiedy byłem jeszcze członkiem ruchu folkistowskiego, pragnąłem przywrócenia granic Rzeszy Niemieckiej z 1936 roku, upadku sektora finansowego i zniszczenia tak zwanych „lóż masońskich”. Wiele z moich poglądów opierało się na teoriach spiskowych.

Reklama

Przystąpiłem do autonomicznych nacjonalistów, którzy byli młodszą, bardziej nowoczesną formą faszyzmu. Skupialiśmy na zachęcaniu ludzi – imigrantów – do wyjazdu z kraju.

To brzmi podobnie do tego, do czego obecnie dążą skrajnie prawicowe ruchy, takie jak Alternatywa dla Niemiec (AfD) czy Wolnościowa Partia Austrii (FPÖ).
Ani FPÖ, ani AfD nie powinno się nazywać partiami nazistowskimi, ale nie zmienia to faktu, że żądają dokładnie tych samych rzeczy, co naziści. My nigdy wprost nie nawiązywaliśmy do ideologii Blut und Boden (pol. Krew i Ziemia), ale namawialiśmy do powrotu do konkretnych tradycji historycznych. Tak właśnie działa nowa prawica – nawet jeśli nie wyrażają swoich przekonań w ten sam sposób, ich argumenty zawsze sprowadzają się do geografii i pochodzenia, co stanowi inną formę teorii krwi i ziemi.

Co zatem odróżnia twoje dawne faszystowskie grupy od większości dzisiejszych konserwatywnych i skrajnie prawicowych partii?
Chcieliśmy wyrzucić z kraju wszystkich ludzi, których rodziny mieszkały w Niemczech tylko od dwóch pokoleń. Na przykład, nawet jeśli nigdy nie byłeś w Turcji, ale stamtąd pochodzili twoi dziadkowie, domagalibyśmy się odesłania ciebie do tamtego kraju.

Co sądzisz o stereotypie, że neonaziści są na ogół głupi?
Bycie głupim nie polega na braku wiedzy, tylko raczej na obsesji tworzenia problemów w oparciu o świat, który w rzeczywistości nie istnieje. Przykładem tego jest sposób, w jaki neonaziści i prawicowi populiści straszą ideą islamizacji Zachodu. Zbudowali wymyślony świat pełen nieprawdziwych problemów i to już jest głupie.


By być z nami na bieżąco: polub nas, obserwuj i koniecznie zaznacz w ustawieniach „Obserwuj najpierw”


Czy neonazistom robi to jakąś różnicę, kiedy zostaną publicznie ujawnieni?
Może to wpłynąć na ich życie zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. Zazwyczaj kiedy ludzie dowiedzą się, że ktoś jest neonazistą, dana osoba nie może już się ubiegać o urząd w swojej dzielnicy, a do tego nie można wykluczyć, że straci pracę. Jednak z drugiej strony może ich to jeszcze bardziej zintegrować z ruchem, ponieważ takie osoby często są w tych środowiskach podziwiane, zwłaszcza jeśli zostały skrytykowane przez dziennikarzy albo takie grupy jak Antifa. Myślę, że ludzie muszą się zastanowić, czy korzyści wynikające z ich ujawniania na pewno przewyższają wady. Bo skrajni prawicowcy wcale nie muszą mieć z tym problemu.

Czy nadal się irytujesz, kiedy widzisz białą kobietę z czarnym mężczyzną?
Bycie zradykalizowanym odbija się i na umyśle, i na ciele. Nawet osoba, która zrozumiała, że rasizm jest głupi, może poczuć się nieswojo, kiedy podczas oglądania pornografii natknie się seks między osobami o innym kolorze skóry. Ja jednak nie mam z tym problemu.

Reklama

A czy takie fantazje nie wydają się atrakcyjne właśnie dlatego, że są zabronione?
To nie takie proste. Faszyści uważają, że nie powinno się uprawiać seksu z czarną kobietą. Ale niektórzy z nich to robią i potem starają się przekonać samych siebie, że nie ma w tym nic złego, ponieważ to jak „oswajanie zwierzęcia”. To bardzo kolonialny sposób myślenia.

Czy neonaziści mogą oglądać lesbijskie porno?
Nie mogę mówić w imieniu wszystkich, ale dla większości nie stanowi to problemu. Z całej społeczności LGBT to właśnie lesbijki są najbardziej akceptowaną przez neonazistów grupą. Pod koniec lat 80. toczyła się debata na temat tego, czy można być gejem i neonazistą. Niektórzy stwierdzili, że są skłonni uznać homoseksualizm za prywatną sprawę – oczywiście tak długo, jak osiągnięcia towarzysza na innych frontach będą zgodne z naukami ruchu. Rzecz jasna istnieją grupy, które mają zupełnie inne podejście do homoseksualizmu. Niektórzy skinheadzi uważali, że kobiety są tak zasadniczo gorsze od mężczyzn, że uprawianie z nimi seksu przynosi hańbę. W ten sposób usprawiedliwiali spanie z innymi mężczyznami.

Czy mówienie tak otwarcie o swojej neonazistowskiej przeszłości stawia cię w niebezpieczeństwie?
Jeśli chcą mnie zabić, mogą spróbować. Ale gdybym za dużo o tym myślał, lęk nie pozwoliłby mi normalnie funkcjonować. Tak działa zastraszanie.

Teraz po prostu się śmieję, kiedy ktoś mi grozi śmiercią na Facebooku, bo wiem, że nie są to ludzie, którzy naprawdę by się do tego posunęli. W największym niebezpieczeństwie pozostają ludzie z Antify, do której zresztą ucieka większość byłych neonazistów. Kiedyś na spotkaniu ktoś wręcz zasugerował, żebyśmy zamknęli wszystkich „uciekinierów” w jakimś domu, a następnie go podpalili.

Czy przyjaźnisz się z kimkolwiek z tamtego okresu swojego życia?
Nie, w 2011 roku straciłem większość starych znajomych. Niektórzy z nich byli bardzo rozczarowani, kiedy zacząłem zapraszać ich do marksistowskich klubów książki.

Reklama

Czy tęsknisz za byciem częścią grupy?
Tak, na pewno. Chociaż pod koniec nie zgadzałem się z ich przekonaniami, ten rodzaj jedności i solidarności jest świetny; przypominało to bycie członkiem drużyny sportowej albo klubu kibiców. Czujesz, że istnieje miejsce, do którego naprawdę należysz – nawet jeśli nie zgadzacie się w kwestii tego, czy istniały komory gazowe.

A może byłoby lepiej po prostu przestać zwracać uwagę na neonazistów i ekstremistów, skoro i tak stanowią dosyć małą grupę?
Często trudno stwierdzić, jak duże są te grupy, ponieważ dzielą się one na wiele małych organizacji. Ale tak czy inaczej, sama wielkość grupy nie określa jej wpływu. Istniały ruchy z zaledwie garstką członków, które wielu ludziom zrujnowały życie.

Artykuł pierwotnie ukazał się na VICE Austria


Więcej na VICE: