FYI.

This story is over 5 years old.

Varials

Dlaczego halucynacje po psychodelikach są takie, jakie są?

Właśnie mijają trzy godziny odkąd zjadłeś dwa mocne kwasy, które właśnie zaczynają ci na dobre wchodzić. Wszystko i wszyscy wokół wyglądają coraz dziwniej i intensywniej. To nie twój pierwszy raz na kwasie, ale nie ma co się oszukiwać: nie jesteś...
10.7.13

Właśnie mijają trzy godziny odkąd zjadłeś dwa mocne kwasy, które zaczynają ci na dobre wchodzić. Wszystko i wszyscy wokół wyglądają coraz dziwniej i intensywniej. To nie twój pierwszy raz na kwasie, ale nie ma co się oszukiwać: nie jesteś żadnym królem LSD tylko jednym z milionów zwykłych, bezimiennych psychonautów, którzy raz na jakiś czas fundują swojemu mózgowi jazdę bez trzymanki.

Jesteś naładowany elektrycznością. Twój mózg jest jedynie częściowo zbadanym nad-kontynentem, a twoje oko wewnętrzne tryska zniekształconymi, skomplikowanymi równaniami, dowodami i pułapkami logicznymi, i będzie tak tryskać jeszcze przez co najmniej 10 godzin. Nurkujesz w bezdennych fraktalach i przestrzeniach o strukturze plastra miodu. Wdrapujesz się na siatki wysokie jak góry i przebiegasz palcami po Płaskorzeźbie Czasu. Destylujesz dźwięki z ciszy absolutnej i wcierasz je w siebie niczym balsam. Gdy spoglądasz na swoje dłonie, zauważasz, że całkowicie się stopiły, tworząc w ten sposób dwie niewielkie kałuże cielesnej cieczy. Odwracasz się w kierunku fotela, który aktualnie zieje ogniem odganiając od siebie stado gryzących go po nogach animatronicznych skrzatów. Mógłbyś przysiąc, że otaczające cię ściany oddychają. Lot trwa.

Reklama

Powyższy opis zawiera tylko kilka typowych zaburzeń percepcji występujących podczas długich, dziwnych, a niekiedy boleśnie dalekich odlotów po kwasie. Jak dotąd przebyłeś mniej więcej jedną trzecią drogi; w tym czasie ani razu nie mrugnąłeś oczami, nie mówiąc już o doznaniach zapachowych czy smakowych.

Trudno powiedzieć, czemu tak się dzieje. Dlaczego po wzięciu kwasa, DMT, psylocybiny, meskaliny, ayahuaski czy jeszcze czegoś innego skupiasz się na pewnych bodźcach wzrokowych jednocześnie ignorując inne? Czemu pozornie zwykłe przedmioty wydają ci się dziwniejsze lub bardziej kruche od pozostałych? Dlaczego jesteś gotów przysiąc na własne życie, że widzisz różne rzeczy – przedmioty, ludzi, siły natury – których nie widziałbyś, gdybyś nie zbliżał się właśnie do szczytowej fazy lotu?

Z Polski, o Polsce i dla Polski. Polub nasz nowy fanpage VICE Polska

Odpowiedzi na te pytania należy szukać w sobie. Być może to dlaczego doświadczamy halucynacji jest równie ważne, a może i ważniejsze, niż same halucynacje. Tym niemniej, pytanie „dlaczego" pozostaje zasadne. Czemu podczas odlotu widzimy to, co widzimy?

Kwestia ta pozostaje zagadką odkąd człowiek po raz pierwszy celowo zmienił swoją percepcję za pomocą substancji chemicznych, czyli niemal od jego początków na Ziemi. Mimo nieustannego postępu w dziedzinie obrazowania mózgu, sprawa ta po dziś dzień nie daje spokoju naukowcom, badaczom i chemikom-amatorom, a także zarówno zdeklarowanym, jak i niedzielnym psychonautom. Pytanie dlaczego pod wpływem psychodelików w określony sposób zmienia się nasza percepcja stało się tematem wielu poważnych prac naukowych, w tym opublikowanej w kwietniu 2000 roku w dzienniku brytyjskiego Towarzystwa Królewskiego dysertacji poświęconej „uderzająco" realistycznym geometrycznym halucynacjom wzrokowym.

Reklama

Już sam rzut oka na tytuł pracy (Geometryczne halucynacje wzrokowe, symetria euklidesowa i funkcjonalna architektura pierwszorzędowej kory wzrokowej) i jej autorów, do których należą matematycy z uniwersytetów w Utah, Chicago i Houston oraz naukowcy z Instytutu Salka i Narodowych Instytutów Zdrowia, wystarczy by zorientować się, że nasze rozumienie tego, czemu widzimy akurat co, to widzimy (lub co wydaje nam się, że widzimy) podczas odlotu opiera się w równym stopniu na podstawach geometrii, co na neurologii, psychofarmakologii i, co oczywiste, naukach kognitywnych.

No dobra, może nie na podstawach geometrii. To jednak skomplikowana materia. Jesteś przypadkiem na bieżąco z teorią perturbacji Rayleigha-Schrodingera i analizami stabilności układów nieliniowych w rodzaju redukcji Lyapunova-Schmidta? Jeśli nie i jeśli nie jesteś akurat na kwasie, lektura wspomnianej pracy może sprawić, że będziesz czuł się, jakbyś miał odlot.

Nie znaczy to oczywiście, że ww. praca nie jest warta wnikliwej lektury oraz że to, w jaki sposób zaraz przedstawię wnioski do których doszli jej autorzy, w pełni oddaje jej treść. W skrócie chodzi o to, że w oparciu o modelowanie powtarzających się form geometrycznych widocznych podczas halucynacji za pomocą teorii liczb i kształtów naukowcy założyli wstępnie, że „układy połączeń" między siatkówką, korą wzrokową i jej układem nerwowym tworzą przestrzeń, w której tworzą się klasyczne halucynacje wzrokowe.

W toku badań naukowcy odkryli bliskie pokrewieństwo między wspomnianymi powtarzającymi się formami geometrycznymi a konturami przedmiotów widzianymi z góry, opierając się przy tym na domniemaniu komunikacji bocznej w korze wzrokowej; dzięki komunikacji bocznej mózg ludzki jest w stanie rozpoznawać przedmioty i ich kontury oraz porównywać je z innymi przedmiotami.

Reklama

Wszystko to dało asumpt to ciekawych hipotez. Jak piszą autorzy pracy, jeśli „mechanizmy korowe generujące geometryczne halucynacje" rzeczywiście znajdują się w korze wzrokowej, można założyć, że są one bardzo podobne do mechanizmów umożliwiającym ludziom rozpoznawanie konturów i krawędzi.

Najlepiej jednak sami przeczytajcie omawianą przeze mnie pracę. Czysty odlot.

Należy przy tym pamiętać, że to tylko jedna z wielu prac poświęconych temu zagadnieniu. Jednocześnie, pomimo faktu, że twierdzenie o zbliżającym się przełomie w rozumieniu działania psychodelików wydaje się być coraz bardziej uprawnione – szef Interdyscyplinarnego Towarzystwa Studiów na Psychodelikami (MAPS) Rick Doblin mówi wręcz o „niebywałym rozwoju" badań w tej dziedzinie – wciąż trudno o dostęp do dobrej jakości psychodelików do badań klinicznych, zwłaszcza w USA. Z tego względu w lepszym zrozumieniu dlaczego na kwasie widzimy to, co widzimy przydatne może okazać się kompendium wiedzy o komponentach wzrokowych doświadczeń psychodelicznych.

Kompendium to jest wyczerpującym zbiorem informacji na ww. temat, jednocześnie będąc w dużym stopniu wolnym od naukowego żargonu mogącego zniechęcić laików do lektury. Zostało ono opublikowane w 2011 roku na blogu Disregard Everything I Say i zawiera informacje o wzrokowych i kognitywnych komponentach doświadczeń psychodelicznych występujących po zażyciu LSD, LSA, psylocybiny, DMT, ayahuaski, meskaliny, bufoteniny, 5-MeO-DMT, AMT, harminy, harmaliny i MDA, jak również substancji z rodziny 2C i DOx. Tym niemniej, podobnie jak w przypadku innych internetowych kompendiów wiedzy o narkotykach (np. Erowid), do informacji tych należy podchodzić z pewną dozą sceptycyzmu.

Reklama

Nawet jeśli nie do wszystkich przemawia taksonomia stosowana przez Disregard Everything I Say, w której występują cztery stopnie intensywności doznań (zależnie od dawek), warto się z nią zapoznać, choćby po to, by zobaczyć, jak wiele różnych odcieni owe doznania mogą mieć.

WYOSTRZONY WZROK

Patrz: podwyższona ostrość widzenia, lepsze widzenie kolorów i rozpoznawanie wzorów. Od czegoś trzeba zacząć, prawda?

WYKRZYWIENIE RZECZYWISTOŚCI

Inaczej: „zniekształcenia, zmiany percepcji". W tej fazie pojawia się tzw. dryf otoczenia, niczym w filmiku Breathing Wall Billa Meyers-Riggsa, czyli umiarkowanie silne wrażenie dryfowania otaczającej nas rzeczywistości przy dużej dokładności detalu z wyróżnieniem czterech podtypów: 1. morfowania, 2. oddychania, 3. topienia się oraz 4. płynięcia. Dryf otoczenia może przejawiać się na czterech poziomach intensywności wzrokowej: pobocznym, bezpośrednim, wyróżniającym się i wszechogarniającym.

Symetryczna powtarzalność struktury (zdjęcie pochodzi z bloga Psychedelic Replication)

Na tym etapie występują też zmiany kolorów, zaburzenia percepcji głębi, świetliste kontury (przezroczyste, półprzezroczyste i nieprzezroczyste), symetryczna powtarzalność struktur oraz „wrażenie pociętego obrazu".

MENTALNA MATEMATYKA

Trzecia faza jest kluczowa dla przywołanej wyżej wymienionej pracy nt. geometrycznych halucynacji wzrokowych. Jak można się domyśleć, dominują w niej geometryczne halucynacje wzrokowe; ich iteracje, uszeregowane od najmniej poruszających i niezrozumiałych do najgłębszych, to m.in. wirtualne dźwięki, ruchy i kolory, częściowo- i w pełni zdefiniowane halucynacje geometryczne, figury trójwymiarowe, wrażenie fizycznej percepcji oraz coś, co autorzy Disregard Everything I Say nazywają „poziomem 7A" i „7B", czyli odpowiednio „percepcja całości struktury neurologicznej" i „ percepcja wewnętrznego mechanizmu ludzkiej świadomości". Spokojnie, już widać szczyt.

Reklama

TO, CZEGO NIE MA

Koniec. Ostatnia faza to same halucynacje, tj. obrazy, transformacje i halucynacje właściwe, dzielące się na cztery typy: byty autonomiczne (słynne maszynowe skrzaty McKenny); krajobrazy, scenerie i koncepty.

Ci, którzy nigdy w życiu nie mieli do czynienia z psychodelikami, nie za bardzo są w stanie wyobrazić sobie jak to jest zobaczyć na kwasie coś czego nie ma. Pewne pojęcie na ten temat mogą zyskać dzięki zamieszczanym w sieci materiałom próbującym starannie odwzorować rozmaite doświadczenia po zażyciu psychodelików (patrz link zamieszczony na początku artykułu).

Ty jednak tego nie potrzebujesz. Za tobą raptem trzy godziny lotu, więc może lepiej skup się na tym, co ceniony neurolog i psychonauta Oliver Sachs pisze w swojej książce pt. Musicophilia: „Każdy akt percepcji jest w pewnym stopniu aktem twórczym, a każde wspomnienie jest w pewnym stopniu wyobrażeniem".

Innymi słowy, niewykluczone, że psychodelia jest w każdym z nas od samego początku.

OSOBLIWE, STATYCZNE ŻYCIE WEDŁUG KRISTIE MULLER

ZOBACZYŁEM SWOJĄ BYŁĄ W PORNOLU

KALIFORNIJSCY WINIARZE GRAJĄ W ZIELONE