W weekendowej walce Mayweathera i McGregora bardziej chodzi o kasę, niż o sport

Wiele wskazuje na to, że sobotni pojedynek niepokonanego boksera i giganta MMA przyniesie dochody rzędu 600 mln dolarów
23.8.17
Fot. via VICE Sports

Nie trzeba być fanem mordobicia, by poczuć gorączkę, która w ostatnich tygodniach ogarnęła środowiska fanów boksu oraz MMA. Ringowy pojedynek niepokonanego mistrza wagi półśredniej w boksie Floyda Mayweathera Jr. (49 zwycięstw, z czego 26 przez nokaut) oraz irlandzkiego tuza MMA, mistrza federacji UFC w wadze lekkiej z 2016 roku Conora McGregora, rozpala głowy kibiców, speców od marketingu, reklamy i show-biznesu z całego świata.

W roku, w którym nie ma Igrzysk Olimpijskich ani poważnych turniejów piłkarskich, to właśnie starcie, które odbędzie się w nocy z soboty na niedzielę w Las Vegas, może okazać się sportowym wydarzeniem roku. A już na pewno tym, które wygeneruje rekordowe zyski „Wszystko wskazuje na to, że walka pobije rekordy, choć te są wyśrubowane. Starcie Mayweathera Juniora z Mannym Pacquiao przyniosło z samych tylko biletów ponad 72 mln dolarów" – mówi nam Kamil Wolnicki z „Przeglądu Sportowego", specjalizujący się w boksie i MMA. „Do tego dochodzą kilka razy większe wpływy z PPV [pay per view, czyli płatny dostęp do pojedynczej transmisji – red.]. Cokolwiek mówić o wartości sportowej tego pojedynku, który przed nami - ludzie chcą to zobaczyć, więc będą płacili i można spodziewać się nowych rekordów".

Zarobią nie tylko organizatorzy, ale też zawodnicy. „McGregor jako pięściarski debiutant, zarobi pewnie więcej niż przez całą karierę w MMA, bo mówi się o stu mln dolarów. Mayweather od lat zarabiał w ringu gigantyczne pieniądze, po tej walce będzie bogatszy pewnie o ponad dwieście mln" – mówi Wolnicki. „Przy okazji żadnego innego wydarzenia sportowego zawodnicy nie zarabiają takich pieniędzy za jeden występ. Swoją drogą, często czytam teksty o tym, jak boks umiera i jak bardzo traci dystans do MMA. Boks przeżywa kryzys, ale też bez przesady. Na razie król MMA po wypłatę życia musi iść właśnie do bokserskiego ringu".

Jeszcze sport czy już tylko show i biznes?

Pojedynek budzi ogromne emocje nie tylko z racji pieniędzy, o których mówi się w jego kontekście. Nie brakuje głosów, że w przypadku starcia Mayweathera i McGregora sport jest tak naprawdę na ostatnim miejscu. Dowodem na to miały być chociażby konferencje prasowe z udziałem obu wojowników, na których dominował cyrk i zagrywki rodem z przepychanek i beefów amerykańskich raperów.

Jedno jest pewne – wokół ringu zgromadzi się cała towarzyska śmietanka Hollywood i najdroższych restauracji w Nowym Jorku. Będą gwiazdy kina, muzyki, koszykarskiej ligi NBA i futboliści NFL. Nie sposób czasem pozbyć się wrażenia, że pięściarskie zmagania Floyda i Conora będą tylko… dodatkiem do tej całej zabawy. „Mam problem z oceną, bo sam nie wiem, jak to traktować, a wszystkie szopki, które dzieją się wokół, nie pomagają. Zresztą, gdyby doszło do walki tej dwójki na zasadach MMA, nie byłoby żadnych argumentów za Mayweatherem. W porządku, Floyd ma 40 lat, wraca na ring po dwóch latach przerwy, ale co z tego?" – pyta Wolnicki. „Nie widzę żadnych sportowo logicznych argumentów przemawiających za debiutantem w ringu, który mierzy się z niepokonaną legendą boksu. Chyba że faktycznie o żadnym sporcie nie ma tu mowy i obejrzymy wielki wyreżyserowany show, po którym wszystkim będzie się opłacało zrobić rewanż".

Tak różni czy tacy sami?

Z pozoru może się wydawać, że mamy do czynienia z postaciami z dwóch zupełnie innych bajek. Mayweather to symbol szpanu, bogactwa, lansowania tak przesadnego, że aż przypominającego popisy Mike'a Tysona. Przypominającego dosłownie, bo pomimo zarobków i majątku liczonego w setkach milionów dolarów, Floyd ma… problemy ze skarbówką. Nie brakuje osób, które wieszczą mu szybkie bankructwo, o czym wspominał na łamach VICE Andrzej Kostyra: "Tamten przehulał ok. 400 mln. Potrafił wydawać 125 tys. dolarów rocznie na opiekę nad jego białym tygrysem, znajomym kupił i rozdał ponad 100 luksusowych samochodów. Mayweather jest podobnie rozrzutny. Biżuteria, zegarki, najdroższe auta czy pałac w Las Vegas, w którym można by było chyba ze sto tysięcy uchodźców pomieścić".

My lubimy ciebie. Ty polub naszą stronę na Facebooku

Conor McGregor często określany jest zaś mianem pokornego, skromnego pracusia, który pomimo wielu przeciwności losu potrafił z roli biedującego pretendenta stać się najbardziej wyrazistą postacią UFC. Fighter regularnie wspomina okres, gdy marzenia o karierze podtrzymywała w nim utrzymująca go partnerka. „Gdyby nie ona, to prawdopodobnie nie osiągnąłbym tego wszystkiego. Codziennie zawoziła mnie na salę treningową i chciała słuchać moich marzeń. Wszystko to robię dla niej" – powiedział w jednym z wywiadów.

Wygląda jednak na to, że kasa trochę i jemu zamieszała w głowie. Zaczął kolekcjonować luksusowe auta, a przed walką z Mayweatherem bezbłędnie dopasował się do medialnego show. „Nie przesadzałbym z tą pokorą. O McGregorze też można znaleźć w sieci wiele głupot, a i on sam lubi nakręcać zainteresowanie wokół siebie. No i niewielu pokornych występuje publicznie w garniturach z napisami «fuck you», jak Conor" – podkreśla Wolnicki.

Cóż – być może tam, gdzie w grę wchodzi kilkadziesiąt milionów dolarów, nie ma już miejsca na skromność i pokorę?

A na koniec wszyscy będą zadowoleni

Paradoksalnie wszyscy w przypadku tej walki będą wygrani. Ludzie zabijali się o bilety, które kosztowały od 8 tys. dolarów wzwyż. Dla każdego z 20 tys. widzów, którzy zasiądą na trybunach hali w Las Vegas, same selfiacze będą pamiątką na całe życie i okazją do chwalenia się przed znajomymi i rodziną. Świetnie sprzedają się także pakiety PPV, których w samych Stanach Zjednoczonych powinno pójść grubo ponad 4 mln. Dotąd rekordem była walka Mayweathera z Mannym Pacquiao, za którą zapłaciło telewizjom HBO i Showtime (na co dzień konkurentom, a przy okazji tamtego pojedynku partnerom) ponad 4,4 mln Amerykanów. „Teraz organizatorzy liczą na poprawę tego wyniku. Atmosfera jest podgrzana poza granicę rozsądku, ale widać to działa, więc sądzę, że kiedy przyjdzie do podsumowań, wszyscy będą zadowoleni. To znaczy wszyscy ci, którzy na tym zarobią" – przekonuje Wolnicki.

A sami sportowcy? No cóż, Mayweather w ringu bokserskim raczej większych szans McGregorowi nie da, podtrzymując swój rekord. A McGregorowi zostanie na pocieszenie kilkadziesiąt milionów dolarów na koncie i niezachwiana pozycja jednej z ikon MMA.

Słowem – bić nie umierać!