Quantcast
Bestiariusz Branżowy vol.01

Od dawna nie zrobił nic, co nadawałby się do portfolio, więc zapycha je pseudoartystycznymi zdjęciami robionymi na wakacjach.

Ilustracje: Ola Jasionowska

Junior Copywriter

Zazwyczaj jest to młoda dziewczyna świeżo po studiach. Kiedy awansuje na seniora, zmienia płeć i zaczyna pić. Jeszcze niedawno pracowała w kebabie, więc praca w agencji niesamowicie ją podnieca. Stylizuje się na artystkę, dlatego wygląda jak stragan z rajstopami i sznurowadłami. Ma o sobie wysokie mniemanie, więc dopuszcza do siebie od creative directora w górę. W pracy jest straszna mądralińska i uważa, że jej pomysły są naprawdę dobre. Oczywiście nie jest to prawda, ale dyrektor kreatywny przytakuje, bo liczy na kolejny raz po następnej imprezie firmowej.
Pisze bloga ze wspomnieniami z Indii i własnymi wierszami, którego nie czyta nikt poza jej dwiema przyjaciółkami z rodzinnego miasta (najczęściej Lublina). Wieczorami siedzi w domu, bo nie ma zbyt wielu znajomych. Na Facebooku pisze wtedy, że pije wino, je czekoladki i słucha starych płyt Lionela Richie (którego uważa za wielkiego artystę). Marzy o wielkiej miłości i karierze. Zazwyczaj angażuje się w jakąś wielką sprawę związaną ze schroniskiem dla zwierząt lub antyglobalizacją. Manifestuje to, wklejając linki i obrazki na Facebooku.

**********************************


Senior copywriter

Cały dzień siedzi na Facebooku. Skacowany bajeruje koleżanki na czacie, wkleja cytaty swoich ulubionych pisarzy, piosenki zespołów wykonujących poezję śpiewaną miksowaną z punkrockiem i promuje swój zespół (w tym właśnie klimacie). Nie lubi siebie i tego, co aktualnie robi (czegokolwiek by nie robił). Pisuje do lajfstajlowych czasopism i portali, czym często chwali się przed kobietami. W dzieciństwie dużo czytał przy świecy, co spowodowało wadę wzroku w granicach 47 dioprii.
Ubiera się bardzo modnie i drogo, bo zarabia też nieźle. Często je na mieście, ale nic mu nigdy nie smakuje. Jeździ na egzotyczne wakacje, ale nie wraca z nich zadowolony. Tęskni już po jednym dniu. Nie lubi ludzi - toleruje ich, o ile reprezentują sobą coś, co go interesuje i da się z nimi napić lub zapalić.
Codziennie zostaje po godzinach z artem ze swojego (albo innego) zespołu kreatywnego i chleją wino do późnych godzin (art woli piwo). Wszystkim mówią, że nadganiają z projektami, ale powszechnie wiadomo, że tak nie jest. Pan z monitoringu też wie. Zakładają durne blogi i fanpage, a potem rozmawiają o kreatywnych projektach, które planują zrealizować. Nic z nich nie wychodzi, bo następnego dnia nie pamiętają. Jak wychodzi po godzinach, idzie dalej pić do jakiegoś miejsca, o którym wiedzą tylko copywriterzy i studentki ASP, a jego nazwa to jakieś długie, bezsensowne zdanie w klimacie “Nihilistyczne upojenie w bezwładzie istnienia”. Zazwyczaj dąży do zaliczenia którejś, lecz gdy dochodzi co do czego, kończy na całowaniu się i opowiadaniu o swoich problemach. Jeździ starym gratem i mówi, że to zabytek.

**********************************


 

Junior art director

Potrafi zrobić plakat w Photoshopie, ale innych programów już za bardzo nie ogarnia. Dużo rysuje, lecz nikt tego nie ogląda, bo jest przeciętne. Prowadzi fotobloga. Zna się na undergroundowej muzyce z jego miasta oraz zachodniej Virginii. Jest z młodszego pokolenia, więc ubiera się prawie tak modnie, jak senior copywriter, czego zazdroszczą mu senior art directorzy. Nawet idąc do kibla nie rozstaje się z longboardem i freesby. Wyrywa laski w jego wieku na to, że pracuje w agencji. Te jeszcze się na to biorą, więc zazwyczaj zalicza. Zarabia marnie, więc mieszka w obskurnym mieszkaniu. Znajomym mówi, że mu nie zależy i jest to część jego stylu. Po pracy nie robi prawie nic. Ustawia się ze znajomymi na omawianie “projektów”, co zazwyczaj kończy się zamulaniem i piciem na placu Zbawiciela lub w Pawilonach. Planuje otworzyć sklep z rowerami i własną linią odzieżową. Raz namazał coś sprayem na ścianie, więc w “about me” pisze, że jest ulicznym artystą. Niezdrowo podnieca się Banksym. 

**********************************


 

Senior art director

Cały dzień siedzi na Facebooku, pintereście i stronach dla designerów. Wkleja setki odjazdowych obrazków, filmików, kampanii reklamowych i zdjęć. Zbiera lajki i nigdy nie podaje źródła. Gdyby mógł, to udawałby, że to jego. Wykłóca się z accountami o terminy, bo wiecznie się opierdala i nigdy nie wyrabia. Nie ma poglądów politycznych poza tymi, że w Stanach jest na pewno fajniej niż tu. Chciałby ubierać się tak modnie, jak senior copywriter, ale jedyne co mu wychodzi to kupienie koszulki z Lordem Vaderem albo Dragonballem. Opcjonalnie zakłada do tego marynarkę i przepocone conversy - co uważa za szczyt ekstrawagancji. Dużo pije - zazwyczaj z copywriterem lub kolegami od playstation (tymi, z którymi przegrywa pół pensji w Fifę). Zazwyczaj nie pamięta weekendów. Odtwarza sobie je, oglądając swoje zdjęcia na instagramie, które robi cały czas i wszystkich tym wkurwia. Nie wypuszcza smartphone’a z dłoni.
Ze studiów wywalili go po pierwszym roku, ale nie przeszkadza mu to w opowiadaniu, że studiował na ASP lub w innej fajnej szkole dla designerów. Od dawna nie zrobił nic, co nadawałby się do portfolio, więc zapycha je pseudoartystycznymi zdjęciami robionymi na wakacjach. Laski w jego wieku już nie lecą na pracę w agencji, przez co musi bajerować młodsze.

**********************************


 

Creative director

Jako jedyny z agencji interesuje się reklamą i przejmuje robotą. Musi, bo to on finalnie wylatuje z pracy, kiedy coś pójdzie nie tak (na co wszyscy z utęsknieniem czekają). Nie potrafi nic zaprojektować ani sensownie napisać, przez co wszyscy się zastanawiają, jakim cudem zajmuje swoje stanowisko. W poprzedniej agencji też był dyrektorem i w poprzedniej też, więc wychodzi na to, że jest nim od dziecka. Prowadzi w miarę popularnego bloga ze słowem “Media” w nazwie, na którym pisze mądre rzeczy, które jego koledzy po fachu komentują z nadzieją na rozpromowanie swoich blogasków. Cały czas tweetuje. Z żoną raczej się nie widuje, bo nigdy go nie ma w domu. Metroseksualny, ładnie i drogo ubrany. Oszukuje się, że nie ma 45 lat, ubierając się jak małolat. Nie pije i nie pali. Cały czas spędza na rowerze, squashu, basenie i w luksusowej siłowni. Wakacje spędza na Malediwach bez rodziny. Zalicza wszystko, co wpadnie w jego zasięg bez względu na płeć. W agencji nie dobrał się tylko do DTP-owca. 

**********************************

Patryk B.

ciąg dalszy JUTRO! 

W poprzednich odcinkach: 

Upodlonko z upokorzonkiem

Przerwa na reklamę