Frances Ha

materiały dystrybutora

Noah Baumbach nie jest jakoś specjalnie znany – nawet wśród moich pretensjonalnych przyjaciół – mimo nominacji do Oscara za scenariusz i plejady gwiazd grających u niego. Jeśli już go znamy, to raczej biernie,  jako niewidzialnego scenarzystę filmów Wesa Andersona i “Madagaskaru 3”. Nie jest tak ekscentryczny i idiosynkratyczny jak autor “Moonrise Kingdome” i chyba zbyt tragikomiczny i antyspektakularny by przyciągnąć do kina, fanów takich gwiazd Ben Stiller i Jack Black. Być może wraz z jego najnowszym dokonaniem to się zmieni, bo tym razem, doprowadził swoją formułę do perfekcji i ponadto zrealizował film o ludziach i dla ludzi, których jeszcze stać na chodzenie do kina.

Videos by VICE

“Frances Ha”  to luźna, pozbawiona zwartej formuły opowieść o tytułej Frances, hipsterce z Nowego Jorku, marzącej o awansie społecznym i artystycznej karierze (w tym wypadku balet). Frances jak na hipsterkę przystało okłamuje siebie i wszystkich, przed nikim się nie przyzna, że jej życie jest do dupy, a aspiracji nigdy nie spełni. Baumbach jednak nie krytykuje pokolenia millenialsów, nie patrzy na nich paternalistycznym i surowym okiem, ani nawet nie stara się ich zrozumieć czy obnażyć strukturalne przeszkody stojące przed nami. Po prostu im (nam) się przygląda. Z ciepłem, troską i zaciekawieniem, ale nie bezkrytycznie. Objawia się to w samej postaci Frances (świetna Greta Gerwig jest także współautorką scenariusza), która jak wspomniałem jest notoryczną kłamczuchą, ale też sympatyczną, zabawną i po prostu cholernie ludzką osobą. Doszły mnie słuchy, że inni krytycy albo ją pokochali, albo znienawidzili. Ja w niej widzę po prostu moją koleżankę. Nawet jej koledzy, burżuje udający rzeźbiarzy i scenarzystów nie są tak koszmarni i groteskowi, jakbyśmy mogli się spodziewiać. 

Film na szczęście nie zmusza nas do ani kibicowania, ani oskarżania bohaterki, duża w tym zasługa, autorskiego stylu Baumbacha. Podobnie jak wczesny Woody Allen – choć mniej zabawnie – reżyser każe swoim postaciom, dużo gadać o wszystkim i o niczym, i nie skazuje ich na dramatyczne wypadki i wielkie tragedie. Ot, kilkanaście scen z życia.

materiały dystrybutora

Podobieństw do wczesnego okresu autora “Manhattanu”, jest zresztą więcej, wybór czarno-białej taśmy, absolutny brak innych niż biali bohaterów i odwołania do wysokiej sztuki (cała scena-cytat z Leos Caraxa). W tym właśnie upatruję źródła potencjalnego skucesu “Frances Ha”. Oraz w dosyć  realistycznym, choć nie ostencjacyjnym, portrecie “pokolenia”. Jeśli macie dosyć, starego Allena, jeżdżącego po Europie i szukającego ulg podatkowych, to chyba musicie zobaczyć najlepszy jego ekwiwalent od dłuższego czasu. I wiem, że ileś osób zobaczy w tym filmie siebie, ale jak na nas przystało, nie przyznamy się do tego.    

“MIDDLE SURFACE” ZDJĘCIA KAMILA ZACHARSKIEGO

CZY PRZESZCZEPY ORGANÓW ZMIENIAJĄ LUDZI?

SZCZĘŚCIE

Thank for your puchase!
You have successfully purchased.