„Moja praca w zasadzie polega na ukrywaniu pogardy dla dupków z kierownictwa i codziennych wypadów do toalety, gdzie mogę sobie zwalić konia, marząc o życiu, które nie przypomina tak bardzo piekła” – tymi słowami Lester Burnham z filmu „American Beauty” opisywał swoje uczucia do wykonywanego zawodu. Zapewne są wśród was szczęśliwcy, którym pierwszy dzień tygodnia nie kojarzy się z czterema następnymi, tak samo kijowymi. Ale należą do mniejszości. Nie należała do niej także 25-letnia Mariana Shifrin, dziennikarka z serwisu informacyjnego Next Media Animation. Jak sama stwierdziła, pracowała w fajnej firmie zajmującej się ciekawymi rzeczami, ale nie potrafiła pogodzić się ze sposobem myślenia swojego szefa. Dla niego ważna była tylko liczba odsłon, a nie jakość zamieszczanych treści. Mariana postanowiła więc, że złoży wypowiedzenie za pomocą krótkiego filmiku, który nagrała po godzinach w pustych pomieszczeniach swojego biura. W rytm lecącej w tle piosenki Kanye Westa „Gone”, poinformowała przełożonego o rezygnacji i tanecznym krokiem pożegnała się ze swoją posadą. Filmik trafił na YouTube 28 września i od tamtej pory zdobył ponad 15 mln odsłon. Sama Marina nie tylko zdobyła ogromną popularność na całym świecie, ale dała też świetny przykład „jak warto odejść z pracy”.
Paradoksalnie, jak sama stwierdziła, nie zależało jej na odsłonach, a właśnie na treści. Tym samym dowiodła racji, o którą walczyła przez prawie 2 lata stażu (Bam! Headshot!).
Ale to jeszcze nie koniec historii. Szef Mariany nie mógł się pogodzić z jej frekwencyjnym sukcesem i postanowił nakręcić swoja odpowiedź. Wzorował się na oryginale Mariny, ale zaangażował do tego też innych pracowników, którzy bardziej w spazmatycznych niż tanecznych ruchach podskakiwali do tego samego kawałka „Gone”. Filmik miał chyba pokazać, że on sam jest wyluzowanym i sympatycznym gościem oraz, że atmosfera, która panuje w firmie to pierwszorzędna zabawa. Jednocześnie nie omieszkał wspomnieć w klipie, że chętnie zatrudni kogoś na miejsce Mariny. Nie trudno się domyślić, że nagranie spotkało się z przytłaczającą krytyką YouTuberów, a sam pomysł należałoby raczej porównać do strzału w stopę… z dwururki.
To oczywiście nie pierwszy raz, kiedy ktoś sięga po oryginalny sposób pożegnania się z pracodawcą. Znanym dla wielu przykładem „jak odejść z klasą” może być filmik, gdzie pracownik dosłownie wyśpiewuje swoją rezygnację, a pomaga mu w tym towarzyszący chór. W tym jednak przypadku cała akcja została zaaranżowana z pomocą telewizji, gdyż wcześniej chłopak zgłosił się do show Steve’a Harveya, z prośbą o pomoc w wykonaniu triku. To co jednak dodatkowo wyróżnia ten filmik od reszty spod hasła „I quit job”, to fakt, że pracownik chciał… podziękować swojemu szefowi za to, że ten był dla niego tak dobry. Nie wierzycie? Też nie mogłem, ale jego odejście było podyktowane jedynie chęcią założenia własnego biznesu.
Zgodzimy się jednak chyba wszyscy, że jeżeli ktoś łapie za kamerę i decyduje się zarejestrować swoje odejście z pracy, to rzadko z myślą o podziękowaniach dla pracodawcy. Wróćmy więc do szarego świata smutku i niespełnionych ambicji, przedstawiając kolejne wideo. Jeżeli bardzo nie lubicie swojej pracy, ale chcecie by mówiono o was jeszcze przez długie lata, jest na to niezawodny sposób. Wystarczy pojawić się ostatniego dnia w stroju wielkiego banana, w towarzystwie meksykańskiej orkiestry. Pomysł sprawdzony przez kolesia, który miał dość pracy w ubezpieczeniach.
To wideo potwierdza z kolei dwie rzeczy: 1. w czterogwiazdkowym Renaissance Providence Hotel źle traktuje się pracowników; 2. dobrze jest mieć zaufanych przyjaciół, którzy grają na różnych instrumentach. Joe, pracownik hotelu miał dość bycia traktowanym „jak gówno”, dlatego postanowił zobaczyć się ze swoim szefem, by wręczyć mu swoją rezygnację. Ale nie wybrał się do niego sam…
Joe nie poprzestał na tym wideo i założył stronę joequits.com, zrzeszającą wszystkie osoby z przemysłu hotelarskiego i gastronomicznego, które czują się wykorzystywane przez swoich pracodawców.
Steve Jobs powiedział kiedyś: „Praca zajmuje największą część waszego życia. Jedynym sposobem, byście mogli czuć się naprawdę spełnionymi jest wierzyć, że robi się, coś ważnego, a wasza praca ma sens. A jedynym sposobem, by to osiągnąć, jest kochać to, co się robi. Jeśli jeszcze nie znaleźliście takiej pracy, szukajcie dalej, nie zatrzymujcie się w drodze. Poczujecie, kiedy ją znajdziecie. Serce wam podpowie.” A Mariana ujęła to tak: „Czasem lepiej mocno zatrzasnąć za sobą drzwi, by móc otworzyć następne”. Jej przykład pokazuje, że bezkompromisowość w połączeniu z kreatywnością może się opłacić. Dziewczyną już zainteresowała się Queen Latifah, która zaoferowała jej pracę w swoim programie na stanowisku „Digital content producer”. Żadna z pań nie wie jeszcze, na czym polegać będzie ta praca, ale jedno w tym wszystkim jest pewne: idąc na noże z byłym szefem, warto mieć zaplecze tych kilkunastu milionów odsłon na YouTube’ie.
KAMIENNE ZWIERZĘTA
DIE ANTWOORD ♥ ROGER BALLEN
CZŁOWIEK: WERSJA BETA