Reklama
Kryminał

Ukryta epidemia: mężczyźni gwałceni przez kobiety

Powszechny stereotyp głosi, że to mężczyźni gwałcą kobiety, nie na odwrót. Jednak nowe badania pokazują, że w dwóch trzecich przypadków napaści seksualnej na mężczyzn sprawcą jest kobieta

tekst Steven Blum
29 Marzec 2017, 12:00am

Zdjęcie otwierające: Rachel Bellinsky via Stocksy

Artykuł pierwotnie ukazał się na Broadly

O badaniach nad przemocą seksualną prowadzonych przez amerykańskie Centrum Nadzoru i Zapobiegania Chorób (Centers for Disease Control and Prevention, CDC) można powiedzieć sporo dobrego. Jak podkreśla Lara Stemple, prodziekan na wydziale prawa UCLA: „Ankieter zostaje przeszkolony, by zadawać wiele róznorodnych pytań i zapewnić respondentowi maksymalny komfort. Poza tym badanie dotyczy zdrowia, co stanowi dobry kontekst dla zastanowienia nad samopoczuciem i stanem swojego ciała".

Jednak jeśli chodzi o przedstawianie wyników ankiety, CDC bagatelizuje mężczyzn, którzy dokonali penetracji wbrew swojej woli (zmuszeni siłą bądź bez świadomego przyzwolenia z ich strony). Dotyczące ich statystyki są włączane do bardzo pojemnej kategorii „inne przestępstwa na tle seksualnym", razem z wydawałoby się drobniejszymi wykroczeniami, takimi jak „niechciane doświadczenia seksualne bez kontaktu fizycznego".

„Trafiają do tej samej kategorii co ekshibicjonizm i sprośne zaczepki od nieznajomych" ‒ mówi Stemple. „Brakuje kontekstu, co dodatkowo umniejsza wagę przestępstwa".

Pozbawiony wyrazu język, jakim CDC opisuje mężczyzn padających ofiarą napaści seksualnej stanowi przykład szerszej, niepokojącej tendencji obecnej pośród badaczy, doradców, terapeutów i funkcjonariuszy organów ścigania. Panuje przekonanie, że „dla mężczyzny seks jest zawsze czymś przyjemnym. Sposób, w jaki mówimy o mężczyznach i seksie musi się zmienić" ‒ twierdzi Stemple. „Przez takie stereotypy mężczyznom jest tylko trudniej przyznać, że padli ofiarą molestowania lub gwałtu".

Stemple w swoich badaniach od dłuższego czasu skupia się na tym, jak często przemoc seksualna wobec mężczyzn pozostaje utajona. W 2014 roku opublikowała pracę na temat męskich ofiar napaści, w której poddała analizie kilka ogólnokrajowych ankiet. Odkryła, że jeśli wziąć pod uwagę przypadki, gdy mężczyzna został „zmuszony do spenetrowania" drugiej osoby, wskaźniki kontaktów seksualnych odbytych bez obopólnej zgody były niemal takie same u obu płci. 1,267 miliona mężczyzn przyznało, że padło ofiarami przemocy seksualnej, w porównaniu do 1,270 miliona kobiet.

Kategoria „zmuszony do penetracji" nie przychodzi od razu na myśl, gdy mowa o napaści na tle seksualnym, jak napisała Hanna Rosin z magazynu „Slate" w komentarzu od pracy Stemple w 2014 roku. Może jednak nieść podobne psychologiczne i fizyczne skutki, w tym seksualne dysfunkcje, depresję, utratę poczucia własnej wartości i długoterminowe problemy z nawiązywaniem międzyludzkich relacji.

„Poznałam mężczyznę, który padł ofiara napaści seksualnej ze strony kobiety, gdy był małym chłopcem. Do dziś boi się zostać z kobietą sam na sam".

Choć potrzeba jeszcze wiele pracy, by zrozumieć, jak przemoc seksualna wpływa na ofiary płci męskiej, w swoich nowych badaniach Stemple skupia się na sprawczyniach. W opublikowanej pod koniec września 2016 roku pracy wraz z dwoma innymi badaczami bada cztery szeroko zakrojone ankiety przeprowadzone przez CDC i Biuro Statystyczne Wymiaru Sprawiedliwości USA (Bureau of Justice Statistics). Stara się w ten sposób lepiej poznać zachowania kobiet, które popełniają przestępstwa seksualne, zarówno wobec mężczyzn, jak i innych kobiet. Jej ustalenia zaprzeczają szeroko rozpowszechnionym stereotypom, jakoby kobiety z zasady nie dopuszczały się przemocy na tle seksualnym.

„Panuje przekonanie, że kobiety rzadko są sprawcami" ‒ mówi Stemple. „Ludzie myślą, że chodzi o pojedyncze przypadki ‒ jak gdy nauczycielka uprawia seks z licealistą. Jednak wyniki ankiet pokazują, że to bardzo rozpowszechnione zjawisko, z którego nikt nie zdaje sobie sprawy. To niepojęte".

Zagrożenie stwarzane przez gwałcicielki jest od dawna bagatelizowane i błędnie rozumiane przez środowisko naukowe. Chociaż zostało po raz pierwszy udokumentowane jeszcze w latach 30. XX wieku, systematyczne studia nad kobiecą przemocą seksualną podjęto nie prędzej niż w latach 90. Jednak nawet wtedy pozostały bardzo zacofane i skupiały się przede wszystkim na seksualnym wykorzystywaniu dzieci. Dopiero ostatnie dziesięciolecie przyniosło rozwój w tej dziedzinie badań.

Nowe, szeroko zakrojone studium Stemple ukazuje wyniki ostatniej telefonicznej ankiety CDC, która wykazała, że 68,6 męskich ofiar przemocy seksualnej jako sprawców wskazuje kobiety. Tak samo w przypadku 79,2 procent mężczyzn zmuszonych do penetracji (czyli „tej formy seksu przy braku obopólnej zgody, jakiej mężczyźni doświadczają w swoim życiu", jak można przeczytać w pracy).

„Panuje przekonanie, że kobiety rzadko są sprawcami. Ludzie myślą, że chodzi o pojedyncze przypadki ‒ jak gdy nauczycielka uprawia seks z licealistą".

Zespół badawczy Stemple przyjrzał się również, jak przestępczynie seksualne zachowują się za kratkami. Według danych zebranych przez Biuro Statystyczne Wymiaru Sprawiedliwości (które używa takich prostolinijnych terminów jak „fellatio", co zdaniem Stemple zwiększa precyzję wyników) więźniowie płci żeńskiej dużo częściej są wykorzystywane seksualnie przez współwięźniarki, niż mężczyzn zatrudnionych w więzieniu. Co więcej, pośród osadzonych mężczyzn zgłaszających nadużycia na tle seksualnym ze strony personelu, 80 procent wskazało jako sprawców wyłącznie kobiety, a w przypadku nieletnich ten odsetek wynosił aż 89,3 procent. Co chyba najbardziej zaskakujące, biorąc pod uwagę opisy więziennego życia rozpowszechnione w popkulturze, to samo studium wykazało, że do wykorzystywania seksualnego w więzieniu dochodzi trzy razy częściej pośród kobiet, niż mężczyzn.

W świetle powyższych statystyk tym trudniej pojąć, dlaczego tak niewiele kobiet trafia do rejestrów przestępców seksualnych. Przeprowadzone na terenie pięciu stanów studium wykazało, że kobiety stanowią od 0,8 do 3 procent osób umieszczonych w podobnych rejestrach to kobiety; według innych badań ten wskaźnik wynosi mniej niż 2 procent.

Z drugiej strony trzeba pamiętać, że mężczyźni napotykają wiele przeszkód, jeśli chcą zgłosić napaść seksualną. Według Stemple niektórych przed wniesieniem skargi powstrzymuje wstyd wywołany powszechnym przeświadczeniem, że kobiety nie stanowią żadnego zagrożenia. Inni kłamią, że zostali zgwałceni przez mężczyzn, lub też pod naciskiem otoczenia przedstawiają swoją traumę jako swoistą „inicjację". Badania pokazują też, że mężczyzn, zwłaszcza dorosłych i starszych, częściej niż kobiety obarcza się winą za napaść seksualną, której padli ofiarami.


Nie boimy się trudnych tematów. Polub fanpage VICE Polska i bądź z nami na bieżąco


Stereotypy płciowe, według których mężczyzny z natury rzeczy nie da się zgwałcić, zapewne też nie poprawiają sytuacji. Większość studentów ankietowanych w 1992 roku nie wierzyło, by „kobieta mogła zgwałcić dużego, silnego mężczyznę". W nowszym badaniu z 2012 roku respondenci w wieku uniwersyteckim twierdzili, że mężczyzna zgwałcony przez kobietę nie powinien być z tego powodu „zbytnio zmartwiony".

Według badania zjawisko kobiet doświadczających napaści seksualnej ze strony innych kobiet jest „udokumentowane jeszcze słabiej niż przypadki gwałtów dokonywanych przez kobiety na mężczyznach. Heteroseksizm obecny wśród pracowników społecznych i innych osób zajmujących się niesieniem pomocy sprawia, że często pozostają ślepi na lesbijki i kobiety biseksualne, które padły ofiarą kobiecej przemocy seksualnej" ‒ można przeczytać w studium. „W kilku centrach kryzysowych dla ofiar gwałtu z myślą o lesbijkach utworzono skromne programy pomocy. Jednak zarówno one, jak i biseksualistki donoszą, że ogólnie rzecz biorąc, grupy wsparcia, telefony zaufania i organizacje pomocy prawnej dla ofiar przemocy seksualnej wydają się zaprojektowane z myślą o ofiarach napaści ze strony mężczyzn".

„Poznałam mężczyznę, który stara się przepracować swoją traumę. Padł ofiara napaści seksualnej ze strony kobiety, gdy był małym chłopcem" ‒ mówi Stemple. „Do dziś boi się zostać z kobietą sam na sam. Jak łatwo się domyślić, niełatwo mu się otworzyć przed innymi i opowiedzieć o swoich problemach. Uważa, że spotka się wyłącznie ze śmiechem i potępieniem. Dziś czasem wypowiada się jako ofiara kobiecej napaści, ale z rzadka. Inni mężczyźni zapewne podzielają jego lęk i obawiają się przerwać milczenie, zwłaszcza gdy sprawcą jest kobieta".

Jeśli ty lub ktoś z twoich bliskich padł ofiarą przemocy seksualnej, możesz uzyskać pomoc, dzwoniąc na Ogólnopolski Telefon dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia" – 801 120 002 lub pod numer 112

Tłumaczenie: Jan Bogdaniuk


Więcej na VICE: