​Pełnomocnik ds. równości przymyka oko na rasizm. A może nic się nie stało?

Fot. KPRM

Wygląda na to, że pełnomocnik rządu ds. równego traktowania zupełnie nie wie, na czym polega jego praca. Albo co gorsza jest kryptorasistą.

Polski internet oburzył się po tym jak, pełnomocnik Wojciech Kaczmarczyk wypowiedział się na temat rasizmu na swoim publicznym profilu na Facebooku. Użytkownik Maciek Stachlewski zapytał w komentarzu: „Pan na serio uważa, że jak pan zarezerwowałby hotel, a mnie jako właścicielowi nie podobałby mi się pana heteroseksualizm, to mam prawo odmówić panu pokoju mimo tego, że przejechałby pan kilkaset kilometrów?”*. Rzecznik odpowiedział w duchu nieskrępowanego umiłowania wolnego rynku:

Videos by VICE

Na tym polega wolność przekonań, że Pan ma prawo do swoich, a ja do swoich. Nie wstydzę się uważać, że swoboda świadczenia usług dotyczy obu stron. Zarówno kupującego jak i sprzedawcy nie można zmusić do zawarcia transakcji, której nie chce. Zgodnie z prawem cywilnym umowa jest zawierana zawsze dobrowolnie. Nieco inaczej rzecz się ma z usługami, których wolny rynek nie zapewnia w sposób wystarczający, np. medycznymi, edukacyjnymi, społecznymi. Dlatego w tych przypadkach państwo gwarantuje dostęp do świadczeń.

Takie słowa można by uznać za umiarkowane, jeżeli napisałby je Janusz Korwin-Mikke, jednak w ustach kogoś, kogo obowiązkiem ma być pilnowanie, żeby w Polsce nie obowiązywało prawo „większy i silniejszy ma zawsze rację”, mogły budzić konsternację. I wzbudziły. „A czy hotelarz może odmówić usługi osobie czarnoskorej? – zapytał inny z użytkowników, Sławek Wodzyński. Pełnomocnik odpowiedział:

Nawet jeśli fundamentalnie nie zgadzam się, aby którakolwiek z przesłanek stanowiła podstawę do odmowy zawarcia umowy to nie sądzę, aby prawo powinno tu cokolwiek nakazywać albo zakazywać. Przeregulowanie wolnego rynku jest zawsze niekorzystne ze społecznego punktu widzenia. To raczej społeczna edukacja wolna od ideologii powinna tworzyć przestrzeń wzajemnego szacunku.

„Czyli może?”, dopytał Wodzyński. Tu już odpowiedzi nie było, rozpętała się za to burza.

Czy rzeczywiście powinno nas to oburzać? Może jesteśmy przewrażliwieni? Może naprawdę rynek powinien weryfikować takie rzeczy, a hotelarz, który nie obsługuje czarnych, gejów, muzułmanów, kobiet i okularników po prostu pójdzie z torbami? Może w anarchokapitalizmie wszyscy będą traktowani sprawiedliwie? No właśnie nie. Po to mamy państwowe instytucje, na których istnienie się zgodziliśmy i na które łożymy hajs, żeby niwelować pewne patologie, które powstają, gdy rzeczy pozostawi się samym sobie. Dlatego posiadamy instytucję pełnomocnika ds. równości – jego obowiązkiem jest czujność zakrawająca o przewrażliwienie, jego obowiązkiem jest wytykanie innym, kiedy zachowują się (świadomie bądź nie) jak rasiole, seksiści, homofobi, fanatycy jakiejkolwiek religii i tak dalej.

Polub fanpage VICE Polska, żeby być z nami na bieżąco


Oczywiście można sobie wmawiać, że niewidzialna ręka rynku wszystko załatwi. Można tłumaczyć (jak pan Kaczmarczyk, biały heteroseksualny mężczyzna, którego pewnie żadna dyskryminacja nigdy nie dotknęła), że „oczywistym jest, że osoba czarnoskóra w Polsce cieszy się pełnią praw zagwarantowanych przez Konstytucję RP”. To skoro jest tak super, to po co nam instytucja pełnomocnika ds. równości – i innych pełnomocników, np. Restrukturyzacji Górnictwa Węgla Kamiennego, Zarządzania Infrastrukturą Drogową oraz oczywiście Przygotowania Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016? Może niech wszyscy zlikwidują się na dobre? Wtedy przynajmniej czytelnicy „Faktu” oraz Korwin i Kononowicz będą szczęśliwi.

* Cytaty zostały zredagowane dla klarowności.

Thank for your puchase!
You have successfully purchased.