Zdjęcie pochodzi z Copy Sluts, zrobione przez Maggie Lee
Kiedy zaczynałeś pracę w biurze, było naprawdę świetnie. Opowiadałeś wszystkim znajomym jak poczucie rutyny pozwala Ci znów poczuć się człowiekiem, a Twoje mieszkanie przestało być speluną goszczącą każdą przypadkową osobę spotkaną na przystanku autobusowym. Mniej więcej w tym samym czasie kiedy zacząłeś sobie zdawać sprawę, że tylko nowi przynoszą do pracy lunch w pudełkach, zorientowałeś się, że praca w biurze jest do dupy. Jesteś pozbawiony powołania, pijesz więcej kawy niż narkoleptyk na nocnej zmianie i przybrałeś posturę rozjechanej ryby. Całymi dniami siedzisz i gapisz się na swoje płowe odbicie w czarnej części monitora na służbowym laptopie i marzysz tylko o tym, żeby uciec, stracić tych jebanych ludzi z oczu i wrócić do łóżka.
Videos by VICE
Ale pamiętaj- jest tylko określona pula godzin (niestety liczona w setkach), które można poświęcić na pielęgnowanie odrazy wobec współpracowników. W którymś momencie przestajesz marudzić, olewasz udawanie że pracujesz i idziesz do kuchni. A tam co? Seksowny młody narybek też olał udawanie że pracuje- i uznał, że przyszła pora zrobić sobie ulubione latte, podejrzanie blisko Ciebie. Nagle okazuje się, że 30 minut minęło jak z bicza strzelił, a Wy siedzicie i rozwodzicie się o Lilyhammerze nad śmietnikiem pełnym kapsułek po kawie i skórek od bananów.
Biura z open spacem znacznie utrudniają te taktyczne spotkania (patrz też: korzystanie z telefonu służbowego bez skrępowania i jedzenie śmierdzącego, rybnego lunchu), ale nie pozwól, aby stanęło Ci to na drodze. Ze standardowych ośmiu godzin pracy tylko cztery naprawdę wymagają poświęcenia na jakąś potrzebną komuś pracę, więc z czystym sumieniem całą resztę możesz spędzić na podsycaniu wątłej iskry zauroczenia, której nigdy nie przekujesz w coś większego, ale na pewno pomoże Ci przyspieszyć tempo w jakim mija dzień. Jestem całkiem dobra w biurowym flircie, kadrowa wzięła mnie na słówko dosłownie parę razy, więc przedstawię Ci kilka zasad, dzięki którym będziesz mógł dodać “biurowy flirt wewnętrzny” do rubryki “umiejętności specjalne” w swoim CV.
-odnalazłbyś się w tej roli http://www.redtube.com/143217
-wtf, czemu wysyłasz mi porno?
-mnie to kręci ;/
OBNIŻAJ OCZEKIWANIA
Ustaw celownik parę punktów niżej na skali niż normalnie. Jeśli biegasz za dziesiątkami, to teraz poluj na wiecznie skacowaną siódemkę z działu sprzedaży. Jeśli normalnie dobierasz się do szóstek, zapoluj na opanowanego przez trądzik gościa siedzącego w pokoju z komputerami i uroczo marszczącego brwi. Naturalnie, nie zamierzasz się z taką osobą spotykać, a nawet przedstawiać ją “prawdziwym znajomym”, więc kompletnie nie ma znaczenia jak ona wygląda. Dzięki temu będzie znacznie mniejsze prawdopodobieństwo, że wpakujesz się w jakiś dziwaczny, biurowy seks-układ, skoro nie uważasz celu za atrakcyjny, a przynajmniej będzie Ci robić herbatę. Jeśli masz dziewczynę/chłopaka, wspominaj o nim za każdym razem kiedy żarty z dwuznacznych zaczną się robić jednoznaczne- ale dodaj, że jej/go nienawidzisz, żeby Twoja zdobycz nie straciła zainteresowania i nie ucięła tych dni w biurze wypełnionych pożądaniem.
SZEF NIE JEST DOBRYM CELEM
Staraj się atakować feromonami osoby na tym samym szczeblu. Wiem, że to całkiem intrygujące flirtować z szefem, ale to bardzo zły pomysł, głównie dlatego, że albo Cię przeleci, albo definitywnie zwolni. Ludzie zostają szefami firm tylko po to, żeby dymać i deptać takich jak Ty. Nie pozwól zrobić z siebie kolejnej porcji mięsa w kuble i pamiętaj, że jest tyle samo wampirów, co romantyków na tym stanowisku.
Byłoby świetnie gdybyśmy mogli w piątek odbyć stosunek analny
NIE ANGAŻUJ SIĘ
Flirt w pracy jest najlepszy, kiedy oboje macie kogoś w życiu pozazawodowym, dzięki czemu nie przybierze formy “co ja kurwa robię”. Jeśli żadne z Was nie trwa w szczęśliwym, pełnym i prawdziwym związku, to zapewne jesteście wystarczająco często smutni i pijani, żeby po maksymalnie 18. miesiącach skończyć z genitaliami w bezpośrednim kontakcie. Kiedy już do tego dojdzie, to nie dość, że zabijecie wszystko co było między Wami, to jeszcze jakimś cudem dowiedzą się o tym wszyscy w biurze. Aspekty zawodowe są tu dużo mniej ważne niż to, że od tej pory nikt z biura nie będzie chciał iść z Tobą do łóżka, a to nieodwołalnie zakończy grę.
– zmęczona
– mialam sprośny sen o xxx w nocy. a teraz czuję się jakbyśmy się spotykali
– ahahahaha, podaj trochę pikantnych szczegołów
– hahahaha, to byłby film powyżej 16. roku życia
NIE DAJ POZNAĆ, ŻE ZAWŁADNĄŁ TWOJĄ PODŚWIADOMOŚCIĄ
Opowiadanie biurowemu wybrankowi o sprośnym śnie z jego udziałem, ociekających chusteczkach i… zszywaczach, nigdy nie jest na miejscu. Po pierwsze, wszyscy mają w dupie Twoje wieśniackie sny, które są albo głupie, zmyślone, albo zerżnięte z Twean Peaks. Po drugie, nie ma reakcji która by Cię zadowoliła: albo uraczy Cię dziwnym uśmiechem i oleje dopóki Cię nie “przeniosą” na magazyn do innych zboczeńców; albo zaczniesz otrzymywać setki sprośnych wiadomości na swój służbowy telefon. Zważywszy na to, że nie ma na świecie urządzenia lepiej przystosowanego do sabotowania samego siebie niż smartfon, to albo kup sobie telefon na którym da się grać w węża, albo zatrzymaj to wszystko dla siebie.
NIE WYNOŚ TEGO POZA BIURO
Jeśli po wyjściu z pracy, nadal do siebie piszecie, to nie jest już biurowy flirt, tylko po prostu flirt- a to nie to samo. OGARNIJ SIĘ. Tu jest misja do spełnienia, a Wy latacie za sobą jak koty w marcu. Flirt w biurze to jak felieton w Newsweeku, flirt poza nim to pisanie listów do Tele tygodnia.
NIE OBNOŚ SIĘ Z TYM
Twoim przywilejem jest flirtowanie w pracy z nudów, ale tak samo przywilejem wszystkich innych jest plotkowanie o tym. Odpowiedni poziom dyskrecji jest nieodzowny, chyba że chcesz zapewnić tematy do rozmów tym co akurat wyszli na papierosa. Może nie jest to groźne, ale “Znów poszli razem do kina” jest znacznie ciekawsze niż “od rana chodzi za mną sok pomarańczowy”. Trzymaj wszystko w obrębie GG. Wiem, może emotikony nie są tam szczególnie fajne, ale podziękujesz mi kiedy Twój prawdziwy partner przyjdzie po Ciebie do pracy, a recepcjonistce nie wymknie się “przypadkowo”, że była myślała iż spotykasz się z kierownikiem marketingu, z którym codziennie jadasz lunch.
– znów XXX
– ok
– XXX
– super, jak leci?
– w porządku. myślałem tylko o tej pogawędce na imprezie świątecznej. brakuje mi tej intymności. brakuje mi nas.
NAWET NIE IDŹ NA IMPREZĘ ŚWIĄTECZNĄ
Takie imprezy w założeniu mają być fajne, ale tak naprawdę, jak już zapodasz dwa tramale i poprawisz drinkiem, to na pewno zrobisz coś upokarzającego, np. pierdniesz przy szefie w palarni, albo powiesz swojemu biurowemu obiektowi, że go kochasz. Nie zachowuj się jak bydle, albo dzisiejszy folder ze śmiesznymi zdjęciami zamieni się w pamiątkę ze ślubu.
Mam nadzieję, że pomogłam. Jeśli nie, to macie jeszcze szybkie streszczenie: żadnych smsów, żadnego dotykania i najważniejsze: żadnych kontaktów poza biurem. Powodzenia! (Mam nadzieję, że nie stracisz pracy).
Zobacz też:
Hajs znów się nie zgadza. Wywiad z Winim
Uważaj na murzynów na stoku
Co ściąga Watykan?