Sztuka mięsa

Skoro niektórym ludziom można z powodzeniem zrobić świńską gębę za pomocą chirurgii plastycznej, to dlaczego nie pójść w odwrotnym kierunku i ze świńskiego ryja nie zrobić groteskowej ludzkiej twarzy? Tak w każdym razie musiał myśleć brazylijski artysta Zé Carlos Garcia, który oprócz takich właśnie śliczności, wytwarza gigantyczne owady, latające czworonogi, wozy karnawałowe i mnóstwo innych rzeczy.

Vice: Jak zainteresowałeś się sztuką? Podobno wszystko zaczęło się od tych wielkich brazylijskich wozów karnawałowych?

Videos by VICE

Zé Carlos Garcias: Rzeźbą zajmowałem się całe życie, a do Karnawału zbliżyłem się w szkole plastycznej. Wciąż zresztą projektuję wozy karnawałowe.

Poważnie?

Tak, to świetny zarobek. Przez sześć miesięcy pracowałem w szkole karnawałowej, gdzie projektuje i buduje się te wozy, i zarobiłem tam tyle pieniędzy, że przez resztę roku mogłem robić co chciałem.

Super! A kto za to płaci? Państwo?

Obecnie tak. To, rzecz jasna, pomysł na przyciągnięcie turystów. Kiedyś kasa szła głównie od mafii i bossów narkotykowych, którzy traktowali to w kategoriach prestiżu, i tak jest po dziś dzień.

A skąd pomysł na prace wykorzystujące materiały pochodzenia zwierzęcego?

Wszystko zaczęło się od kur. Kiedy dorastałem na farmie, zbierałem zgubione przez nie pióra, maczałem w farbie i wczepiałem je im z powrotem. Potem po całym obejściu latały kury o bardzo dziwnym upierzeniu.

Ekstra, co było dalej?

Owady. Jak już wspomniałem, mieszkam na brazylijskiej wsi, gdzie roi się od wielkich żuków i latających insektów. Łapałem je, robiłem im sekcję i składałem do kupy na nowo. Dla Brazylijczyka moje hybrydy są niczym puzzle – naturalnym odruchem jest próba przypisania znajomo wyglądających elementów do istniejących owadów.

Kolejnym krokiem było przerabianie świńskich łbów na ludzkie głowy. Czy masz jakieś doświadczenie w dziedzinie chirurgii plastycznej? Praca z takim tworzywem to pewnie inna para kaloszy.

Tak, ale jak już mówiłem, rzeźbą param się całe życie. Poza tym kocham zwierzęta, więc nie miałem z tym problemu.

Jak na miłośnika zwierząt traktujesz je dość ostro. Twoje świńskie rzeźby wyglądają upiornie.

Owszem. Kiedyś zrobiłem taki kawał: zaprosiłem ludzi na wernisaż i nagotowałem dla nich mnóstwo feijoady, czyli tradycyjnej brazylijskiej potrawy z czarnej fasoli i wieprzowiny. Obok półmiska położyłem zdeformowany świński łeb.

Brzmi dość obrzydliwie. Jesteś wegetarianinem?

Nie, ale wydaje mi się, że tamtego dnia nawróciłem kilka osób na wegetarianizm.

Rozmawiałem niedawno z twoim kuzynem, który określił cię jako pół-artystę pół-mordercę. Zgadzasz się z tym?

Hmm… Tak. W końcu zabijamy dla pożywienia, więc czemu nie mielibyśmy zabijać dla sztuki?

Tekst: Malte Borgmann

Tłumaczenie: Filip Bednarczyk

Thank for your puchase!
You have successfully purchased.